Muszą ratować Legię!
ZAPRASZAMY NA STADIONY – Piotr Tubacki
Wiosna to czas, kiedy w wielu klubach mówią sobie „sprawdzam”. Najczęściej tyczy to niespodzianek, które znalazły się w miejscu, jakiego same się przewidywały. Przykłady? Polonia Bytom, Chrobry Głogów, mimo wszystko Stal Rzeszów, ale też Pogoń Grodzisk Mazowiecki.
Ten ostatni zespół chyba najmocniej był skazywany na ostatnie miejsce, w końcu ani nie ma tam wielkich pieniędzy, ani stadionu spełniającego wymogi. W dodatku do Grodziszczan przylgnęła łatka rezerw Legii Warszawa, bo Pogoń i Wojskowi w czerwcu podpisały umowę, stając się klubami partnerskimi. Na zaplecze ruszyła więc grupa młodych zawodników ze stolicy, aby ograć się w dorosłym futbolu, a... potem się zobaczy. Reasumując – Legia miała pomóc Pogoni uratować I ligę, ale teraz niespodziewanie doszło do sytuacji, w której to Pogoń... ratuje byt Legii w ekstraklasie!
Chodzi oczywiście o transfer Rafała Adamskiego, który opuścił Grodzisk Mazowiecki z 11 golami i 10 asystami w 20 występach. Liczby top. Dyrektor Legii Michał Żewłakow wprost nazywa go nadzieją legijnej ofensywy. Nadzieją! Klub, który ma największy budżet w Polsce, a jeszcze niedawno pobił rekord transferowy naszego kraju, płacąc kilka baniek europejskiej waluty za napastnika, musi ratować się napastnikiem klubu... partnerskiego. Ratować! Kuriozum i kapitalna łatka, jaką przypiął sobie na czoło Mileta Rajović.
Oczywiście Adamski ma papiery, aby sprawdzić się w ekstraklasie, więc życzymy mu jak najlepiej. Pytanie natomiast brzmi, jak bez Adamskiego poradzi sobie Pogoń? Pierwsza odpowiedź już w niedzielę, kiedy podejmie Wisłę Kraków.
