Musimy uwierzyć w ten projekt

Rozmowa z Danielem Ruskiem, trenerem Górnika Łęczna

Daniel Rusek zaczął samodzielną pracę w Górniku od wygranej z Miedzią Legnica. Fot. Kacper Pacocha/PressFocus

GÓRNIK ŁĘCZNA

Pięć meczów w roli pierwszego trenera Górnika za panem. Inauguracja wypadła bardzo dobrze, od pierwszej w sezonie wygranej (2:0 z Miedzią Legnica), ale potem zaczęły się schody – zaledwie punkt w czterech kolejnych meczach…

- Ciężko tak naprawdę wyciągać daleko idące wnioski. W meczu z Miedzią z pewnością pomogło nam to, że przeciwnik nie wiedział, jak wystąpimy, zarówno personalnie jak i taktycznie. Energia w tamtym spotkaniu, zaangażowanie, intensywność były u nas na wysokim poziomie. Podczas przerwy na kadrę chcieliśmy się skupić na tym, aby stwarzać więcej sytuacji bramkowych. W ostatnim meczu w Opolu (1:3 – przyp. red.) zagraliśmy naprawdę dobre 60 minut, stwarzając sytuacje, odbierając piłkę wysoko. Byliśmy też dobrze zorganizowani w defensywie, natomiast nie ustrzegliśmy się bardzo prostych błędów, co kosztowało nas stratę goli i porażkę. Liga trwa długo , to prawdziwy maraton i musimy taką dyspozycję, jak w meczu z Miedzią utrzymywać w kolejnych spotkaniach.

Gdzie leży największy problem Górnika w tym sezonie? Wydostanie się ze strefy spadkowej może nie być łatwe.

- Uważam, że w aspekcie mentalnym, bo od kwietnia wygraliśmy jedno spotkanie. To nie jest łatwa sytuacja dla nas wszystkich. Powiedziałem to wprost zespołowi, że w tygodniu nasza praca wygląda naprawdę bardzo dobrze, widać fajną energię, dużą intensywność, a nie przekłada się to na mecze w taki sposób jakbyśmy chcieli. Mamy naprawdę dobry, jakościowy zespół, tylko czasami chyba brakuje nam wiary w samych siebie. Musimy uwierzyć w ten projekt do końca i trzymać się planu. Pojawiały się błędy niewynikające z naszej organizacji gry, nie realizowaliśmy zadań na mecz. W momencie gdy jesteśmy skoncentrowani na swoich zadaniach, to nasza gra wygląda dobrze. Problem pojawia się, gdy zmieniamy decyzje w trakcie meczu. Zespół jest w takim położeniu a nie innym i musimy cały czas pracować. Co przede wszystkim musimy poprawić? Grę w pressingu wysokim, obronę i atakowanie pola karnego. Piłkarzy na pewno mamy jakościowych i poprzez ciężką pracę oraz konsekwentną realizację założeń możemy z tego położenia wybrnąć.

Myśli pan, że ta drużyna będzie w stanie się utrzymać, czy zimą konieczne będą wzmocnienia?

- Zmiany często są potrzebne, ale to bardziej rola zarządu i dyrektora sportowego. Wzmocnienia powodują większą rywalizację na pozycjach, a to podnosi jakość treningu. Jeśli zawodnik nie jest pewny miejsca w składzie, musi dać więcej od siebie. Rozmowy na górze na pewno są prowadzone, przyjdzie moment na to, aby je sfinalizować.

Jaka jest obecnie pana pozycja w Górniku? Będzie pan prowadził zespół również w rundzie wiosennej? Jakie były ustalenia z zarządem?

- Jestem po szczerych rozmowach z zarządem, w końcu pracowaliśmy wspólnie już wcześniej. Na razie daliśmy sobie czas do końca roku, bo wiążą nas też warunki licencyjne. W tym momencie posiadam licencję UEFA A, która nie pozwala pracować na tym poziomie. Musimy być przygotowani na różne warianty. Zobaczymy, czy dostanę się na kurs UEFA Pro. Jeżeli klub będzie chciał zatrudnić innego trenera, to ja też nie będę widział w tym problemu. Dostałem zadanie pracy do końca roku kalendarzowego i będę chciał się z tego wywiązać.

ŁKS, Polonia Bytom i Ruch Chorzów – do końca roku łatwo o punkty raczej nie będzie…

- Ta liga w ogóle jest bardzo mocna. Wyniki pokazują, że każdy może podjąć walkę z każdym. Beniaminkowie grają z bardzo dużym powodzeniem, każdy mecz jest wymagający. Mu musimy skupić się mocno na sobie. W ŁKS-ie właśnie nastąpiła zmiana trenera i z pewnością będzie tam świeża energia, pewnie nowy pomysł na grę. Polonia i Ruch to również bardzo jakościowe zespoły. Wiemy jednak, że jesteśmy w stanie wygrać. Trzeba tylko wspiąć się na szczyty swoich możliwości.

W Górniku można się skupić wyłącznie na trenowaniu i grze w piłkę? Problemy organizacyjno-finansowe to przeszłość?

- Problemy pojawiały się wcześniej, ale zarząd wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Nikt nie jest oszukiwany. Jeśli jakieś opóźnienia w płatnościach się pojawiały, to potem były wyrównane. Sytuacja jest jasna i klarowna, każdy wie, na czym stoi. Odpowiadając wprost: tak, każdy może skupić się na swojej pracy.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się