Musi kombinować
Trener Tomasz Tułacz nie ukrywał złości po odpadnięciu z Pucharu Polski i kontuzji kolejnego ważnego zawodnika.
Tomaszowi Tułaczowi nie brakuje problemów. Fot. Paweł Jaskółka/Press Focus
PUSZCZA NIEPOŁOMICE
Dla Żubrów priorytetem jest liga, w której idzie im jak po grudzie, jednak sportowa ambicja nie pozwoliła łatwo przyjąć pucharowej porażki z Wisłą Płock.
Nie tak miało być
W środę Niepołomiczanie po dogrywce ulegli Nafciarzom 1:2. Do przerwy goście mogli prowadzić dużo wyżej niż 1:0, ale w drugiej połowie pierwszoligowiec potrafił przejąć inicjatywę i przy większej dozie szczęścia mógł rozstrzygnąć rywalizację w podstawowym czasie. Nie dziwi więc, że przy Kusocińskiego czuli spory niedosyt. – Mocno popracowaliśmy, żeby wynik był inny. Byliśmy bliscy sprawienia niespodzianki, bo za taką należałoby uznać pokonanie rywala z ekstraklasy. To koniec naszej pucharowej przygody. Szkoda, zawsze trudno to przyjąć, kiedy tak niewiele brakuje, by zrealizować cel. Jestem wściekły, jestem po prostu bardzo zły. Wszystko wydarzyło się nie po mojej myśli – komentował Tomasz Tułacz. Nie krył, że bardzo poważnie podeszli do meczu, choć wyjściowy skład był daleki od optymalnego. Po przerwie na pomoc młodszym kolegom ruszyli bardziej doświadczeni. – Dla młodych był to sprawdzian, czy są gotowi na rywalizację w lidze. Nie wypadli źle – także Szymon Gaweł, który jest graczem z niższej ligi i debiutował. Wyjątkiem był spowodowany przez niego karny. Faul był niepotrzebny, wręcz infantylny. Dałby radę grać dalej, ale miał na koncie żółtą kartkę. To byłoby zbyt duże ryzyko dla drużyny i to był jedyny powód jego zmiany.
Nie jest czarodziejem
Za Gawła od drugiej połowy występował Konrad Kasolik. W doliczonym czasie drugiej połowy niewiele mu zabrakło, by zdobyć bramkę na 2:1 i wprowadzić drużynę do 1/8 finału pucharu. W dogrywce odniósł kontuzję i nie był w stanie dokończyć spotkania. Kibice pożegnali go brawami, a Tułaczowi doszedł kolejny problem. – Mam 18 zawodników i kolejny doznaje kontuzji. Kogo ja mam wystawić w obronie?! Można wiele mówić, ale trener nie jest czarodziejem. Oczywiście będę szukał rozwiązań. W Puszczy, a wcześniej w Siarce Tarnobrzeg, Resovii i Stali Mielec zawsze ich szukałem, ponieważ nie były to kluby z ogromnymi budżetami i liczną kadrą – podkreślał. W środę inny z defensorów, Kacper Przybyłko, przeszedł drugą w karierze operację po zerwaniu więzadła. Pechowy dla 21-latka okazał się zaległy mecz w Siedlcach. Na boisko ma wrócić nie wcześniej niż za pół roku. Jego brak jest dużym osłabieniem dla drużyny, ale też problemem dla zawodnika, który mocno nad sobą pracował. – Trzymamy za niego kciuku. Dojrzał, bardzo się zmienił jako człowiek – zdradził Tułacz.
Gjoni wraca do formy
Są też pozytywy. Młodzi, choć czasem trochę przestraszeni, pokazują, że mogą walczyć o pierwszy skład. Igor Pieprzyca był bliski strzelenia gola (trafił w poprzeczkę), a pozyskany z Podhala Nowy Targ Bartosz Kurzeja zdobył wyrównującą bramkę. Po kilkumiesięcznej absencji do formy dochodzi Amarildo Gjoni, który mógłby myśleć o grze w niektórych klubach ekstraklasy. Trochę mu jeszcze brakuje, jeżeli chodzi o czucie gry, podanie do partnera. W środę kilka razy był poirytowany, gdy nie dostał prostopadłej piłki.
Michał Knura
