Mundial za gęstą mgłą
Porażką z Holenderkami zakończyły eliminacje przyszłorocznych mistrzostw świata Biało-czerwone. Zajęcie ostatniego miejsca w grupie spowodowało spadek do dywizji B Ligi Narodów.
Honor Polek w Holandii uratowała Ewelina Kamczyk. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
REPREZENTACJA KOBIET
Krótko przed rozpoczęciem eliminacji MŚ 2027 reprezentantki Polski były pełne optymizmu. - W zeszłym roku po raz pierwszy grałyśmy na mistrzostwach Europy, to dlaczego nie miałybyśmy po raz pierwszy pojechać na mundial do Brazylii - zastanawiała się Ewelina Kamczyk, jedna z bardziej doświadczonych kadrowiczek. - Mamy mocny, zgrany i dobrze rozumiejący się zespół, który jest w stanie powalczyć z najlepszymi. Chcemy dać radość kibicom i awansować - dodawała z optymizmem.
Zbyt wysokie progi
Spotęgowany on został pierwszym meczem, a remis (2:2) z Holandią jeszcze bardziej rozbudził nadzieję na sukces. Kilka dni później marzenia trzeba jednak było zweryfikować, a miejsce w szeregu pokazały Polkom Francuzki (4:1). W zasięgu Biało-czerwonych miały być Irlandki, lecz kompletnie nie przejęły się tym, że rywalki zbudowały w Gdańsku twierdzę i zburzyły ją wygraną 3:2, a w Dublinie „poprawiły” zwycięstwem 1:0. To spowodowało, iż nasze panie stanęły pod ścianą i żeby liczyć się jeszcze o premiowane miejsce, musiały zapunktować w rewanżowych starciach z Trójkolorowymi i Oranje. Mimo ambitnej walki, wypracowania kilku niezłych sytuacji, przyszło im przełknąć gorycz porażek 0:2 w Gdańsku i 1:3 w Almelo. Mecze kończące fazę eliminacyjną boleśnie zweryfikowały zespół prowadzony przez Ninę Patalon, która pewnie nie pamięta, kiedy jej podopieczne zanotowały serię pięciu porażek.
Bez Pajor ani rusz
W składzie na mecz Holenderkami zabrakło Ewy Pajor, co bez wątpienia odbiło się na sile ofensywnej. Napastniczka Barcelony, triumfatorka Ligi Mistrzyń, w pierwszym meczu napsuła przeciwniczkom sporo krwi, ale tym razem - solidnie poobijana w piątek przez Francuzki - pozostała w rezerwie. - Spotkania z takimi rywalkami są trudne pod względem realizacji zadań, bo potrafią przewidzieć nasze ruchy o dwa, trzy kroki do przodu - podkreślała Nina Patalon i jej przewidywania się potwierdziły. Gospodynie, które od początku miały bardzo wyraźną przewagę, objęły prowadzenie w 24 minucie. Z lewej strony zacentrowała Esmee Brugts, Wieke Kaptein odważnie weszła w pole karne, a po jej uderzeniu głową piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Holenderki podwyższyły w 61 minucie po bardzo ładnym woleju Romee Leuchter. Gdyby problemów było mało, Kinga Seweryn zderzyła się przeciwniczką, doznała kontuzji barku i ze łzami opuściła boisko. Zastępująca ją Kinga Szemik szybko musiała potwierdzić, dlaczego ona, a nie zawodniczka GKS-u Katowice, jest bramkarką nr 1. O ile pojedynek z Lineth Beerensteyn wygrała w sposób brawurowy, o tyle Liz Rijsbergen nie była już w stanie powstrzymać. Polki walczyły o uratowanie twarzy i po faulu na Paulinie Tomasiak sędzia wskazała na „wapno”, które na 18. gola w 112. występie zamieniła Kamczyk, pełniąca funkcję kapitana.
Trzeba poczekać
Zmagania grupowe na 1. miejscu zakończyły Francuzki, które wraz z Niemkami, Dunkami i Hiszpankami zapewniły sobie awans na mundial. Polki szans jeszcze nie straciły, ale droga do Brazylii solidnie się wydłużyła - jesienią przyjdzie im bowiem rozegrać dwustopniowe baraże. Rywalki poznają 24 czerwca.
◼ Holandia - Polska 3:1 (1:0)
Bramki: Kaptein 24 - głową, Leuchter 61, Rijsbergen 81 - Kamczyk 83 - karny.
POLSKA: Seweryn (67. Szemik) - Zieniewicz, Dudek, Woś, Cyraniak (79. Walentowicz) - Achcińska (46. Zawistowska), Sarapata (67. Grzybowska), Kokosz - Tomasiak, Kamczyk, Krezyman (67. Maciążka). Trenerka Nina PATALON.
◼ Francja - Irlandia 1:0 (1:0)Bramka - Malard 40.
|
1. Francja |
6 |
13 |
11:5 |
|
2. Holandia |
6 |
11 |
12:9 |
|
3. Irlandia |
6 |
9 |
9:9 |
|
4. Polska |
6 |
1 |
6:15 |
(mha)
