Możemy grać zdecydowanie lepiej

Fot. PressFocus
Możemy grać zdecydowanie lepiej
Rozmowa z Jackiem Zielińskim, trenerem Cracovii
Na ile wynik ostatniego meczu, w którym pokonaliście Legię 2:0, zmienia ocenę rundy w wykonaniu pańskiego zespołu?
- Nie możemy powiedzieć, że była super czy wspaniała. Zdajemy sobie sprawę, że była przeciętna, chociaż uważam, że nasz dorobek punktowy jest zdecydowanie zbyt niski, biorąc pod uwagę to, co prezentowaliśmy w wielu meczach. Wygrana z Legią da nam wiele pozytywów, ważnych dla naszego spokoju psychicznego. Nie tylko wyszliśmy ze strefy spadkowej, ale potrafiliśmy pokonać zespół, który na wiosnę będzie grał w europejskich pucharach.
Czy pańska drużyna jest w stanie ustabilizować formę na dłuższy czas?
- Faktem jest, że nie wyszła nam ta runda, ale jestem przekonany i głęboko w to wierzę, że możemy grać zdecydowanie lepiej. Jak to się potoczy na wiosnę, w jakim układzie personalnym, nie zależy tylko ode mnie. Zespół powinien zostać wzmocniony, a jeśli pozostali gracze się podleczą i dojdą do swojej dyspozycji, to Cracovia będzie zdecydowanie mocniejsza.
Przez większość rundy miał pan ograniczone możliwości reagowania zmianami. Ilu piłkarzy chciałby pan pozyskać zimą, by sytuacja się poprawiła?
- Z niektórymi zawodnikami się pożegnamy, bo gdzieś muszą grać. Dopóki nie powstanie druga drużyna, a może się to stać najwcześniej w czerwcu, dla dobra tych chłopców musimy ich wypożyczyć. Pierwszy zespół powinien zostać wzmocniony trzema konkretnymi graczami. Rozmawiamy. Mam nadzieję, że do obozu coś się wydarzy i ktoś już z nami do Turcji pojedzie. Z dwoma piłkarzami rozmawiałem osobiście. Wierzę, że coś z tego wyjdzie, ale wiele rzeczy nie zależy ode mnie. Coś mogę „pociągnąć”, ale dalej powinno się to toczyć w klubowych gabinetach.
Mówił pan, że nie zanosi się na odejścia, natomiast pół roku przed końcem kontraktu klub opuści Jakub Myszor, który trafi do Rakowa. Ostatnio zrezygnował pan z niego i nie zabierał do kadry meczowej...
- Od dawna nie był naszym podstawowym zawodnikiem, rzadko grał. Taką podjął decyzję, rozumiem, że chce występować w lepszym klubie. To ostatni moment, by „wziąć” za niego jakieś pieniądze. Mam nadzieję, że spożytkujemy je na konkretnego zawodnika, a Kubie życzę wszystkiego najlepszego, niech się rozwija. Etap Cracovii jest dla niego zakończony. Miał fajny poprzedni sezon, ale kontuzja go trochę przyhamowała. Nie mogłem mu dać gwarancji gry w podstawowym składzie, ponieważ przegrywał rywalizację, dlatego poszukał nowego wyzwania, co nie dziwi.
Pod koniec ubiegłego sezonu pojawiły się plotki, że może pana zastąpić Marek Papszun. Klub to zdementował, a pan o rok przedłużył umowę. Od kilku tygodni w kontekście zatrudnienia w Cracovii wymienia się Janusza Niedźwiedzia. Jak pan na to reagował, gdy trwała seria ośmiu meczów bez zwycięstwa?
- Niedźwiedziem zawsze straszą, gdy zbliża się zima. Co w tym dziwnego? (śmiech). Ja do tego podchodzę bardzo spokojnie. Paradoksem jest to, że w Lechu byłem zwalniany po dwóch wygranych z rzędu, więc nic mnie już nie zdziwi. To normalne w piłce. Ciśnienie wytrzymałem. Zobaczymy co będzie dalej.
Notował Michał Knura
