Może być i kaszana!

Wielka gra Biało-czerwonych o mundial 2026 trwa. Kolejna jej odsłona – już w czwartek. - Nie lubię dużo mówić o rzeczach, które są oczywiste. Więc mówię krótko: tak, najważniejszy – tak Jan Urban odpowiada na pytanie o wagę i rangę meczu z Albanią w jego trenerskim CV.

Tylko spokojnie, panowie... – Jan Urban zdejmuje presję z podopiecznych. Sam jednak wie, jak wielka i dla niego jest stawka czwartkowego spotkania... Fot. PAP/ Leszek Szymański

Nie po raz pierwszy w ostatnich siedmiu miesiącach selekcjoner polskiej reprezentacji staje przed zadaniem z kategorii „mission (im)possible”. Przed swym debiutem w tej roli musiał w trzy dni znaleźć sposób na Holandię – i był w tym na tyle skuteczny, że obrał „Pomarańczę” z jednego punktu. W rewanżu musiał z kolei wykoncypować, jak zagrać bez nominalnego defensywnego pomocnika – i też znalazł rozwiązanie. Zawsze przy tym imponował imponował nadzwyczajnym w takich okolicznościach spokojem.

Przed czwartkową konfrontacją z Albańczykami – barażowym półfinałem w Warszawie – niby jest tak samo. A jednak... inaczej. - W grupie eliminacyjnej potknięcie możesz nadrobić. Tym razem gramy o „być albo nie być” - tak Jan Urban uzasadnił tezę, że przed nim – mimo ogromnego trenerskiego doświadczenia – najważniejszy bój w szkoleniowej karierze. A może w ogóle w jego piłkarskim życiu...

Nadzieja zaklęta w słowie

Swoją drogą słowo „doświadczenie” było przez niego odmieniane na wiele sposobów. Momentami można było odnieść wrażenie, że to urasta do rangi... zaklęcia. - Myślę, że czekające nas spotkanie to bardziej wyzwanie sportowe, niż mentalne. Nasza obecna ekipa składa się w dużej części z zawodników, którzy mają już za sobą udział w barażach, w grach o wielką stawkę. To doświadczenie może nam pomóc, więc o stronę mentalną rywalizacji jestem spokojny – mówił selekcjoner. I jeszcze dalej, uzasadniając nieoczywiste dla wielu powołania: - Bartek Bereszyński i Kamil Grosicki? Liczę na nich w kontekście ich roli w grupie, w szatni. Doświadczenia, jakie mają, się nie kupi; trzeba je było zdobyć. A teraz mogą pomóc młodszym w zbieraniu tych doświadczeń. Bardzo na ową „starszyznę” liczę właśnie w tym kontekście.

Silni, bo stabilni

Wracając do wyzwania sportowego: z dużym szacunkiem selekcjoner Biało-czerwonych oceniał naszych czwartkowych rywali. - Nawet kiedy Polska nie tak dawno wygrywała z Albanią 4:1, mecz był dużo trudniejszy niż wskazywałby na to wynik. Już wtedy widać było w tej drużynie duży potencjał. A dziś ma go jeszcze większy, dzięki stabilizacji. Ci zawodnicy, którzy grali w marcu 2023, w debiucie Sylvinho w roli trenera kadry (porażka 0:1 z Polską – dop. aut.), do dziś są w zespole. A czas robi swoje, siła Albańczyków jest jeszcze większa – zaznaczał Jan Urban.

I bardzo rzeczowo analizował przeciwnika. - Wielu kadrowiczów grało bądź gra we Włoszech, więc to drużyna z mocnym akcentem defensywnym. Trudno jej strzelić gola, traci ich niewiele, a nawet najsilniejsze zespoły mają kłopoty ze stwarzaniem sytuacji w spotkaniach z Albanią – kreślił obraz rywala. - Ale... coś za coś: solidna obrona odbywa się kosztem gry ofensywnej. Nie mają zbyt wielu okazji w meczach – dodawał.

Scenariusze alternatywne

Jest więc przesłanka ku optymizmowi: tym bardziej, że w tym momencie zdecydowana większość kadrowiczów regularnie gra w swych klubach. - Tak czy siak jednak będziemy musieli zagrać jedno z najlepszych spotkań, żeby ten półfinał wygrać – podkreślał Urban. A potem, z właściwym sobie humorem, kreślił scenariusz... alternatywny. - Jeśli ktoś mi powie: „Grajmy kaszanę i wygrajmy” – idę w to – mówił z uśmiechem. Przyznać trzeba, że... też nie mielibyśmy nic przeciwko temu...

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się