Motor z charakterem
Gdy pod koniec XX wieku lublinianie spadali z ekstraklasy, nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się, że rozbrat z najwyższą klasą rozgrywkową potrwa aż 32 lata!
Słowak Samuel Mraz pokazał jesienią, na co go stać. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
Ostatni do obecnego sezonu mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej zespół z Lublina rozegrał 20 czerwca 1992 roku. Wówczas pokonał na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec, które podobnie jak ekipa z Lubelszczyzny pożegnało się w tamtym sezonie z ówczesną I ligą. Lublinianie wygrali 5:2, a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Mieczysław Pisz, brat Leszka, byłej gwiazdy Legii Warszawa, który zresztą barw Motoru także przez moment bronił.
Powrót nastąpił 21 lipca 2024 roku, gdy do Lublina zawitał Raków Częstochowa. Zanim jednak Motor zameldował się w elicie, zdążył nawet występować w IV lidze. Nowe podwaliny postawił Zbigniew Jakubas, który przejął klub we wrześniu 2020, a sam w 2023 zajął na liście „Forbesa” 30. miejsce wśród najbogatszych Polaków. Od tego momentu rozpoczął się nowy etap w historii klubu. Jeszcze w sezonie 2019/20 Motor występował w III lidze. Ważyła się przyszłość klubu, nieustannie mówiło się o problemach organizacyjnych i niewykorzystanym potencjale.
W 2022 roku Motor z Markiem Saganowski na ławce trenerskiej przegrał baraże o zaplecze ekstraklasy z Ruchem Chorzów. Nie pomogło zaangażowanie Michała Żewłakowa w roli dyrektora sportowego i Bogusława Leśnodorskiego jako doradcy i członka rady nadzorczej. Ambicje właściciela jednak nie osłabły.
Rok później lublinianie wygrali ścieżkę barażową, mimo że zajęli w lidze szóste miejsce. Architektem tego awansu był obecny trener Legii, nieobliczalny Goncalo Feio, który zbudował zręby zespołu – teraz z powodzeniem walczącego w elicie. Portugalczyk przejął drużynę po porażce 2:6 z Wisłą Puławy w 11. kolejce i rozpoczął marsz w górę. Cała Polska usłyszała o Feio, gdy w marcu 2023 rzucił plastikową skrzynką na dokumenty w ówczesnego prezesa Pawła Tomczyka. Za trenerem stanęli jednak piłkarze i kibice, Jakubas go nie zwolnił, z posadą pożegnał się za to... prezes.
Przy boku Feio trenerskiego abecadła uczył się Mateusz Stolarski, który w marcu br. przejął pieczę nad zespołem po tym, gdy rozstał się z nim Portugalczyk. Niedoświadczony szkoleniowiec nie dość, że wprowadził zespół do baraży, to jeszcze je wygrał, choć w finale z Arką przegrywał do 87 minuty 0:1.
Niesamowity charakter to dziś znak rozpoznawczy Motoru, który w swoich szeregach ma sporo graczy z ekstraklasowym doświadczeniem. W większości to jednak tak zwani ligowi wyrobnicy jak Paweł Stolarski czy Sebastian Rudol. Są też tacy gracze jak były kapitan Piotr Ceglarz, który do tego sezonu nie występował w ekstraklasie, choć ma już prawie 32 lata. To jego piąty sezon w Motorze i trzy awanse – z III ligi do elity. Kiedyś grał przeciwko Sokołowi Sieniawa czy Wólczance Wólka Pełkińska, a jesienią strzelał już gole Widzewowi Łódź czy Lechii Gdańsk. W Lublinie odbudował się także były strzelec słowackiej ekstraklasy Samuel Mraz, dziś jeden z najskuteczniejszych napastników naszej ligi.
Motor zaczął od porażki z Rakowem, ale w czterech kolejnych meczach zdobył sześć punktów. Lublinianie poradzili sobie także z kryzysem, który dopadł zespół w trakcie rozgrywek, gdy przegrali najpierw z Widzewem, potem wysoko z Cracovią, a w międzyczasie odpadli z Pucharu Polski po porażce w Skierniewicach. W pięciu ostatnich meczach zanotowali aż cztery zwycięstwa, w meczu kończącym rok zremisowali z Rakowem i ze sporymi nadziejami przystąpią do rundy wiosennej.
Krzysztof Polaczkiewicz
7. MOTOR LUBLIN
STRZELCY(27): 9 - Mraz, 4 - Ceglarz, 2 - Król, N'Diaye, Rudol, Simon, Stolarski, 1 - Bartos, Caliskaner, Scalet, Wełniak.
PLUS
Skuteczny egzekutor
Samuel Mraz w pierwszych 10 meczach zdobył tylko jedną bramkę, ale szkoleniowiec lublinian konsekwentnie stawiał na byłego króla strzelców słowackiej ekstraklasy. Opłaciło się, bo w ośmiu kolejnych meczach były gracz m.in. Empoli, Broendby IF czy Zagłębia Lubin osiem razy wpisał się na listę strzelców i po rundzie jesiennej jest w czołówce ligowych strzelców. 5-krotny reprezentant Słowacji trafił na Lubelszczyznę na początku roku. Świetnie wpasował się w zespół. Zdobył sześć bramek w 14 meczach, robiąc różnicę na zapleczu ekstraklasy. To także dzięki jego postawie Motor powrócił na najwyższy szczebel.
MINUS
Wpadki defensywy
Beniaminek ekstraklasy jesienią stracił w 18 meczach aż 30 bramek. Więcej goli od lublinian dali sobie wbić tylko piłkarze przedostatniej w tabeli Lechii Gdańsk. Warto jednak zwrócić uwagę, że połowę z tych bramek stracili w trzech meczach, tracąc odpowiednio pięć goli z Legią, cztery z Widzewem oraz sześć z Cracovią. Z drugiej strony w pięciu na 18 rozegranych spotkań zawodnicy Motoru zachowali czyste konto. 12 bramek w 10 meczach wpuścił Ivan Brkić, z kolei zastępujący go w kolejnych ośmiu meczach Kacper Rosa musiał 18 razy wyciągać piłkę z siatki.
