„Mondo” na Rynku dopingował siostrę

Jarosława Mahuczich skoczyła wzwyż równe 2 metry i ustanowiła rekord Memoriału Kamili Skolimowskiej. Upalne zawody na katowickim Rynku cieszyły się sporym zainteresowaniem.

W takiej scenerii - w tle Teatr Śląski w Katowicach - rywalizowano w mityngu Diamentowej Ligi. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

Piątkowe zawody kobiet w skoku wzwyż, o tyczce i pchnięciu kulą na katowickim Rynku były wstępem do sobotniego Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej. Gwiazdą ulicznej części zawodów była Jarosława Mahuczich, mistrzyni olimpijska z Paryża i rekordzistka świata w skoku wzwyż (2,10). Ukrainka opuściła pierwsze cztery wysokości, zaczęła konkurs od 1,91, gdy na placu boju pozostały już tylko 2 z 9 konkurentek. W kolejnych próbach 24-latka rodem z Dniepru pewnie pokonała 1,94 i 1,97, a w drugim skoczyła 2 metry - co oznaczało rekord mityngu. Zrezygnowała z dalszego skakania i na głowę włożyła koronę wysadzaną niebieskimi kamykami.

- Niebieski to mój ulubiony kolor, jeden z kolorów Ukrainy. Chciałam podkreślić, że jako Ukraińcy zawsze walczymy i bez względu na to, co się dzieje, jesteśmy silni i jesteśmy razem. To była przyjemność wystartować tu, wśród kibiców z Polski i Ukrainy. Lubię startować w środku miasta, to inna atmosfera i energia niż w zawodach na stadionie - podkreśliła Mahuczich w rozmowie z TVP Sport.

Druga była wicemistrzyni olimpijska Australijka Nicola Olyslagers - 1,97, trzecia Niemka ImkeOnnen - 1,91. Polka Paulina Borys uzyskała 1,80 m i zajęła ostatnie 10. miejsce. Najlepsza polska skoczkini Maria Żodzik (1,97 w tym sezonie na stadionie) nie porozumiała się z organizatorami mityngu i nie przyjechała na Śląsk. W środę wystartuje w Lozannie, który w skoku wzwyż - w przeciwieństwie do zawodów w Katowicach - będzie punktowany do diamentowego rankingu.

Budowa lekkoatletycznej infrastruktury w centrum Katowic trwała cztery dni. Dla kibiców przygotowano trybuny mogące pomieścić 900 osób. Rywalizacja odbyła się w temperaturze przekraczającej 30 stopni, z którą musiały się zmierzyć lekkoatletki, widzowie i sędziowie. Źle te warunki zniosła drukarka w namiotowym biurze prasowym. Z powodu przegrzania trzeba było ją wymienić. Ze szczególnie trudnym zadaniem musiała się zmierzyć osoba ubrana w strój pluszowego słonia, maskotki mityngu.

Owacyjnie powitano rekordzistkę świata w skoku o tyczce Armanda Duplantisa, który dopingował młodszą siostrę. 23-letnia Johanna zajęła jednak ostatnie 12. miejsce (4,10), ale Szwed dowcipkował w towarzystwie kolegów ze skoczni, m.in. Greka „Manolo” Karalisa, podopiecznego polskiego trenera Marcina Szczepańskiego.

Zofia Gaborska skoczyła 4,30 - o 1 cm mniej od rekordu życiowego. - Jestem bardzo zadowolona. Uwielbiam klimat skakania w mieście, bliżej kibiców, oni mnie ponieśli – powiedziała 21-letnia studentka stomatologii, która wyprzedziła siostrę Duplantisa.

Wygrała Francuzka Marie-Julie Bonin - 4,70 m; tegoroczna halowa mistrzyni świata wygrała z Węgierką Hangą Klekner i Amerykanką Brynn King - obie po 4,60. Bonin próbowała jeszcze poprawić rekord życiowy, ale trzykrotnie strąciła poprzeczkę na 4,77.

Konkurs pchnięcia kulą wygrała aktualna mistrzyni Europy Holenderka Jessica Schilder - 19,66 m, przed mistrzynią olimpijską Niemką Yemisi Ogunleye - 19,50 i Amerykanką Maggie Ewen - 19,49.

(t, PAP)