Monachijscy rekordziści

122 gole strzelone w jednym sezonie Bundesligi to wynik historyczny w skali Europy.

Pytanie dla czytelnika: kogo oblewa piwem Harry Kane? Fot. PAP/EPA

NIEMCY

Bayern najpierw pobił, a potem ostro wyśrubował rekord liczby bramek zdobytych w jednym sezonie Bundesligi. Biorąc pod uwagę historię lig top 5, lepsze było tylko Torino w edycji 1947/48 Serie A. Włoski zespół strzelił wówczas 125 goli – ale potrzebował do tego 40 kolejek, podczas gdy w Niemczech gra się 34! W ostatniej kolejce Monachijczycy rozbili 5:1 Kolonię, dzięki czemu wskoczyli na drugie miejsce w tym zestawieniu, przeskakując wyniki Milanu i dwóch Realów Madryt – w tych trzech przypadkach była mowa o 38 kolejkach.

W finałowej serii gier hat trickiem popisał się Harry Kane, ustalając swoją liczbę zdobytych bramek w tym sezonie na 36. Drugi w klasyfikacji Deniz Undav ze Stuttgartu strzelił aż 17 mniej. Anglikowi brakło tym samym 5 trafień do rekordu Roberta Lewandowskiego, ale... i tak pobił Polaka. Licząc wszystkie rozgrywki, Kane zdobył 58 bramek, co stanowi rekord dla zawodnika klubu bundesligowego. „Lewy” w sezonie 2019/20 strzelił 55 goli.

Nie może więc dziwić, że dla Bawarczyków przedłużenie wygasającego za rok kontraktu kapitana reprezentacji Anglii jest priorytetem. Kane był kuszony powrotem do Premier League, interesowali się nim szejkowie z krajów arabskich, ale według doniesień z Niemiec porozumienie z Bayernem jest o krok. Jedyny znak zapytania to długość umowy, bo Monachijczycy proponują prolongatę do 2029, podczas gdy napastnik chciałby do 2030. Obie strony mają świadomość, że będzie to zapewne ostatni poważny kontrakt Kane'a w Europie.

(PTub)

Trenerskie nieporozumienie

Po pięciu kolejnych sezonach w Europie Eintracht tym razem na salony się nie załapał. Skończył ósmy, zabrakło trzech punktów, a niczego nie zmieni potencjalne zwycięstwo Freiburga w finale Ligi Europy. W ostatnich pięciu meczach Orły zdobyły tylko dwa „oczka”. Posadą zapłacił za to trener Alberto Riera, który okazał się wielkim niewypałem. Pracował tylko 14 meczów, punktował na średniej 1,21, która jest najgorszą w Eintrachcie od dekady. Hiszpan dał się też poznać z kilku specyficznych metod treningowych - np. rotacyjna opaska kapitańska - i kłótni z dziennikarzami. Reasumując – nie zostawił po sobie dobrego wrażenia.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się