Mógł wygrać Boniek

Odwołanie plebiscytu na Piłkarza Roku „Sportu” w 1980 r. miało drugie dno, niekoniecznie związane tylko z „aferą na Okęciu”.

Tylko raz plebiscyt na Piłkarza Roku „Sportu” się nie odbył, Było to w 1980 roku. Dlaczego?

 Z LAMUSA 

Jeszcze trwa głosowanie na Piłkarza Roku „Sportu” Anno Domini 2024. 31 grudnia poznamy wyniki challenge’u, który prowadzimy od 1966 roku. Wtedy wygrał Zygmunt Anczok. Tylko raz w tym czasie, w 1980 r., nasza gazeta nie zdecydowała się na przeprowadzenie plebiscytu. Dlaczego? Wszyscy wskakują na „aferę na Okęciu” (koniec listopada – początek grudnia 1980), ale sprawa ma szerszy kontekst…    

Szczekanie na… dziennikarzy!

Lata 1980-81 to szczególny okres w historii Polski. Gospodarczy kryzys spowodował kolejne w PRL-u wybuchy społeczne i narodziny ruchu społecznego „Solidarność”, do którego w apogeum należało aż 10 milionów osób. W tym czasie mamy do czynienia z karnawałem „Solidarności”. Zelżała cenzura, ludzie mówili i pisali, co chcieli, a nie jak im kazała partia. Wszystko miało swoje przełożenia na inne dziedziny życia, w tym na sport, a zatem także piłkę nożną.

Po mundialu w Argentynie drużynę narodową przejął Ryszard Kulesza. Trener lubiany przez piłkarzy, kibiców i dziennikarzy, którzy razem z kadrą latali wtedy tym samym samolotem na mecze. Niewiele zabrakło, żeby Biało-czerwoni pod wodzą Kuleszy po raz pierwszy awansowali do finałów mistrzostw Europy. Przed ostatnim meczem w eliminacjach ME '80 z Holandią w Amsterdamie, w październiku 1979 r., sytuacja była taka, że wygrywając, awansujemy. Mimo że „Oranje” byli wicemistrzem świata, z wieloma wspaniałymi graczami w składzie jak Krol, Brandt, Jansen, Rep czy Tahamata, do przerwy byliśmy na Euro, bo prowadziliśmy po kapitalnym uderzeniu Wojciecha Rudego (został najlepszym Piłkarzem Roku „Sportu” w 1979). Niestety, w 65 minucie wyrównał Huub Stevens i po remisie Holandia wyprzedziła nas w grupie o punkt…

Tymczasem w drodze powrotnej z Amsterdamu doszło do nieprzyjemnego incydentu. Odwołajmy się do słów świetnego dziennikarza Romana Hurkowskiego, przez lata związanego z tygodnikiem „Piłka Nożna”. „W samolocie – podczas powrotu do Warszawy – grupka kadrowiczów zabawiała się... szczekaniem na dziennikarzy, których Jacek Gmoch przy każdej okazji nazywał „szakalami”. Znudzeni zawodnicy przypomnieli sobie to określenie i... Zbigniew Boniek oraz Stanisław Terlecki zostali zdyskwalifikowani przez PZPN na pół roku, a Grzegorz Lato i Antoni Szymanowski – na trzy miesiące”.    

Był nietrzeźwy…

Celowo przypominamy tę sprawę, bo kiedy niewiele ponad rok później wybuchła „afera na Okęciu”, to odwołujący plebiscyt na Piłkarza Roku „Sport” od razu nawiązał do tego, co było w Amsterdamie. Liga skończyła wtedy granie 23 listopada 1980 r., a na piątek 28 tego miesiąca selekcjoner Kulesza wyznaczył zgrupowanie przed pierwszym meczem w eliminacjach MŚ z Maltą, przeciwko której na wyjeździe Biało-czerwoni zagrali 7 grudnia. Kadrowicze mieli się pojawić w warszawskim hotelu „Vera”, żeby dzień później odlecieć do Włoch. Tam zaplanowany był mecz kontrolny z Perrugią i ostateczny szlif formy. Może trener Kulesza popełnił błąd, że zamiast być w hotelu, to na lotnisko przyjechał ze swojego warszawskiego mieszkania. Piłkarze wykorzystali sytuację i ruszyli w miasto…

„W sobotę przed szóstą rano trenera obudził kierownik drużyny narodowej, oświadczając, iż przed kilkunastoma minutami wrócił do hotelu Józef Młynarczyk i, delikatnie mówiąc, jest nietrzeźwy. Ryszard Kulesza udał się niebawem na lotnisko z decyzją, że bramkarz Widzewa nie poleci do Italii.

– Kierownictwo ekipy i ja – mówi sekretarz generalny PZPN-u Zbigniew Kaliński – byliśmy tego samego zdania. Część zawodników zaprotestowała przeciwko takiemu postawieniu sprawy, oznajmiając, że jeśli Młynarczyk nie poleci, to oni też zostaną w kraju. Zbliżała się pora odlotu, a piłkarze nie kwapili się z przystąpieniem do odprawy. Cóż, ulegliśmy presji zawodników, kierując się wyłącznie wyrachowaniem” – relacjonował „Sport”.

Rozdmuchana afera?  

W obronie Młynarczyka stanęli jego najbliżsi koledzy – Zbigniew Boniek, Władysław Żmuda i Stanisław Terlecki. Wszyscy polecieli do Włoch, ale zaraz stamtąd zostali odwołani i musieli wracać do kraju, a „Sport” w poniedziałek 1 grudnia 1980 r. na pierwszej stronie pisał: „Porażka na starcie eliminacji Espana-82”. „Rokosz piłkarzy na Okęciu. GKKFiS: Młynarczyk wraca do kraju!”.

Dzień później, we wtorek 2 grudnia 1980, „Sport” na pierwszej stronie poinformował, że „Plebiscytu na piłkarza roku nie będzie…”.

„W sobotę wieczorem dzięki relacji TV obejrzeliśmy jeszcze raz sceny z życia piłkarskiej reprezentacji Polski. Najpierw na ułamek sekundy zaserwowano nam niewyraźną twarz Józefa Młynarczyka, potem dotarły do nas strzępy ostrej wymiany zdań i wreszcie na scenę wkroczył aktor przyzwyczajony wyłącznie do ról głównych: – Weź pan ten mikrofon” – pisał „Sport” i proponował zamiast plebiscytu dyskusję na temat… co dalej z reprezentacją.

Dla prasy czas komunistyczny nie skończył się z karnawałem „Solidarności”. Wielu tłumaczyło potem rozdmuchaną do granic aferę odwróceniem przez władze tego, co działo się w kraju, a nie działo się dobrze, bo choćby przed świętami półki sklepowe dalej były puste. Tzw. bandę czworga przykładowo ukarano, dodatkowo selekcjoner stracił pracę.

„Zibi”, Iwan, Ogaza i inni

A co z najlepszymi piłkarzami w 1980? Kto mógłby wtedy wygrać? Mistrzem Polski były sensacyjne Szombierki Bytom ze swoim liderem Romanem Ogazą. Królem strzelców rozgrywek 1979/80 z 24 trafieniami był Kazimierz Kmiecik, a klasyfikację „Złotych Butów” wygrał Piotr Mowlik z Lecha, który zastąpił zresztą Młynarczyka w meczu z Maltą. Był to też rekordowy rok reprezentacji, która zagrała aż 18 razy! Bilans to siedem wygranych, cztery remisy i siedem porażek, bramki 28:21. Aż dziewięć z nich zdobył Andrzej Iwan, który trafił m.in. dwa razy w wygranym 2:1 spotkaniu z Hiszpanią w Barcelonie 12 listopada 1980. Ważny byłby tutaj też „XII plebiscyt dziennikarzy na piłkarza jesieni”. Jak wyglądała pierwsza dziesiątka? 1. Zbigniew Boniek (Widzew) 244 pkt, 2. Józef Młynarczyk (Widzew) 240, 3. Piotr Skrobowski (Wisła Kraków) 180, 4. Andrzej Iwan (Wisła) 168, 5. Władysław Żmuda (Widzew) 151, 6. Włodzimierz Smolarek (Widzew) 99, 7. Andrzej Szarmach (Stal Mielec) 69,5, 8. Marek Dziuba (ŁKS) 63, 9. Krzysztof Adamczyk (Legia) 45, 10. Włodzimierz Ciołek (Stal) 37 pkt. Najbliżej pierwszej dziesiątki byli Marek Pięta (Widzew) 29 pkt  i Piotr Mowlik (Lech) 21 pkt. Dodajmy, że Widzew z Bońkiem, „głównym aktorem”, był wtedy w drodze do zdobycia swojego pierwszego mistrzostwa Polski. I wydaje się, że to właśnie „Zibi” – gdyby nie ta nieszczęsna afera – zostałby Piłkarzem Roku „Sportu”, w którym triumfował tylko raz, w 1978 roku. Po mundialu w Hiszpanii Czytelnicy naszej gazety na najlepszego piłkarza wybrali Andrzeja Buncola.

Michał Zichlarz         

Zbigniew Boniek i Józef Młynarczyk – dwaj przyjaciele nie tylko z boiska. Fot. Press Focus / Rafał Rusek