Mocno się rozkręca
Gra Marcela Wędrychowskiego z tygodnia na tydzień wygląda coraz lepiej, ale on wciąż czeka na pierwszego gola.
Marcel Wędrychowski zagrał w GKS-ie 15 meczów. Fot. Artur Kraszewski/ Press Focus
GKS KATOWICE
W meczach Pucharu Polski trenerzy mogą testować różne warianty personalne. Chodzi nie tylko o sprawdzenie potencjału rezerwowych, ale także o możliwość odpoczynku dla piłkarzy, którzy od początku sezonu grają co tydzień. Szkoleniowiec GKS-u Katowice Rafał Górak postawił we wtorkowym meczu z ŁKS-em Łódź na Kacpra Łukasiaka, Jakuba Łukowskiego, Grzegorza Rogalę oraz Marcela Wędrychowskiego. To zawodnicy, którzy w ostatnim czasie przesiadują na ławce albo wchodzą w drugiej połowie.
Najlepiej spośród nich zaprezentował się Wędrychowski. Ci, którzy regularnie oglądają mecze GieKSy, nie mogą być tym faktem szczególnie zdziwieni. 23-latek, który urodził się w Szczecinie, jest zawodnikiem, który przyciąga uwagę. – Marcel gra coraz więcej i mocno się rozkręca – powiedział po meczu w Łodzi Rafał Górak. Ma w sobie dynamikę i umiejętność dryblingu. Jest przebojowy i stanowi problem dla defensorów, bo ci mają trudności z upilnowaniem go. Takimi samymi cechami wyróżniał się, gdy grał w Pogoni Szczecin. W starciu z ŁKS-em stworzył partnerom kilka okazji, a sam miał też szansę wpisać się na listę strzelców. Na razie jednak czeka na premierową bramkę w barwach GieKSy. Choć zagrał w niej już 15 spotkań (w sumie 529 minut w ekstraklasie i Pucharze Polski), nadal nie cieszył się z trafienia. – Już chciałbym się wstrzelić. Myślę o tym, bo gol by mi pomógł, ale nie załamuję się i z uśmiechem patrzę w przyszłość – stwierdził pomocnik.
Na początku sezonu rozmawialiśmy z Wędrychowskim na temat jego roli w zespole. Mówił, że w GKS-ie gra się zupełnie inaczej niż w Pogoni, że na Górnym Śląsku występuje na innej pozycji. W Szczecinie pełnił funkcję skrzydłowego, w Katowicach jest ofensywnym pomocnikiem. Mimo wszystko widać, że z tygodnia na tydzień czuje się coraz lepiej i pierwsza bramka jest coraz bliżej. Tyle że konkurencja wewnątrz zespołu jest spora, bo GKS ma przecież mocną obsadę jego pozycji.
Rola w zespole Bartosza Nowaka jest w zasadzie bezdyskusyjna. W tym sezonie prezentuje się fenomenalnie – zdobywa bramki, asystuje, jest jednym z najważniejszych piłkarzy drużyny. Poza nim i Wędrychowskim ofensywnymi pomocnikami w GieKSie są jeszcze Adrian Błąd oraz Eman Markovic. Pierwszy z nich gra w GieKSie od 2017 roku, więc przeżył z nią spadki i awanse. Przez lata był pierwszoplanową postacią drużyny. Z kolei Markovic dołączył do ekipy Rafała Góraka z IFK Goeteborg pod koniec sierpnia i po niecałym miesiącu stał się zawodnikiem wyjściowej jedenastki. Problem w tym, że ani Błąd, ani Markovic nie notują liczb. Gdyby więc Wędrychowski do swojego efektownego stylu gry dołożył gole i asysty, mógłby wszystkich wyprzedzić w wyścigu po miejsce w pierwszym składzie. Czy w końcu się przełamie? Czy dostanie szansę w piątkowym meczu z Bruk-Betem? Czy wraz z pierwszym golem zacznie notować liczby hurtowo?
