Mocniejsi niż żelbeton
We Freiburgu chyba dotąd nie wierzą, że zagrają w finale europejskiego pucharu.
Nicolas Hoefler (z lewej) to żywa legenda Freiburga i jeden z wielu przykładów filozofii, którą od lat kieruje się klub z Badenii. Fot. Zhang Fan/Xinhua / Press Focus
LIGA EUROPY
Butelka szampana w biurze Klemensa Hartenabacha musi być. Dyrektor sportowy klubu z Fryburga Bryzgowijskiego nadal wyznaje bowiem zasadę legendarnego trenera Christiana Streicha (prowadził zespół w latach 2011-24 w 488 meczach), który podkreślał, że najważniejsze to zdobyć 40 punktów w lidze. Jego zdaniem dopiero ta granica daje pewność utrzymania, a wszystko, co ponad – to już dodatek.
Ludzie nieprzypadkowi
Freiburg od kilku lat nie jest już klubem-windą, balansującym między 1. a 2. Bundesligą. Siedem ostatnich sezonów w elicie to miejsca: 8., 10., 6., 5., 10., 5., 7. W trzech z czterech poprzednich sezonów grał już w europejskich pucharach i teraz, niezależnie od rozstrzygnięcia dzisiejszego finału Ligi Europy z Aston Villą, też jest już pewny międzynarodowych wojaży, a mimo to Hartenbach, wraz z kilkoma wiernymi współpracownikami, wciąż otwiera szampana, gdy drużyna przekracza 40 punktów. 61-latek – urodzony we Fryburgu właśnie – ma ten klub we krwi. Pracuje w nim od 2001 roku, wcześniej będąc jego zawodnikiem. Działa razem z młodszym Jochenem Saierem, członkiem zarządu ds. sportowych (taki dyrektor, tyle że „wyżej”), który we Freiburgu jest od 2003 roku. Kawał czasu, ale w badeńskim zespole to... norma.
Wspomniany Streich pracował w SCF od 1995 roku, wcześniej przez moment też będąc jego piłkarzem. Jako szkoleniowiec był największą gwiazdą drużyny, o czym świadczyła też... najwyższa pensja, ale wcale nie był rekordzistą, jeśli chodzi o długość pracy, bo trener Volker Finke to jeszcze większa legenda – prowadził Freiburg w latach 1991-2007, przez 607 meczów! Kiedy Streich zdecydował się przejść na emeryturę, szefostwo miało już gotowego następcę idealnego. Został nim Julian Schuster, Badeńczyk, który w latach 2008-18 zagrał dla Freiburga – głównie pod wodzą Streicha – 242 razy. Gdy zawiesił buty na kołku, został w klubie jako asystent i szkoleniowiec młodzieży. Potem sam objął ster zespołu – i doprowadził go do najważniejszego meczu w jego 122-letniej historii.
Esencja fußballu
Przywiązanie do lokalności ma dla Fryburczyków ogromne znaczenie. To zresztą typowe niemieckie podejście – tam od blasku fleszy ważniejsze są derby, a od premii z telewizji lepszy jest komfortowy termin rozgrywania meczu dla kibica, żeby ten w dzień wolny mógł sobie wypić piwo i zjeść bratwurst (oczywiście od lokalnego dostawcy, tego chyba nie trzeba mówić?). Freiburg to esencja „fußballu”. Zresztą tak jak i w sztabie oraz w gabinetach, tak i na boisku klub stawia na wychowanków. Nicolas Hoefler – nie licząc krótkiego wypożyczenia – gra w drużynie od 15. roku życia i po finale LE zakończy karierę. Bramkarz Noah Atubolu ma szanse na mundial i na pobicie sprzedażowego rekordu klubu tego lata (obecnie 25 mln euro). Z pięciu piłkarzy z największą liczbą występów w historii SCF, aż czterech stanowi ważne ogniwa obecnej drużyny, czterech innych mieści się w przedziale 200-300 spotkań. Jak więc Freiburgowi udało się tak rozwinąć?
Wierni pryncypiom
Rozwój zapewniła... konsekwencja. Jak pokazują powyższe przykłady, tam nigdy się nie panikuje, nawet jeśli po drodze trafia się spadek. Stabilizacja jest tam fundamentem trwalszym niż żelbeton. Freiburg przez lata był świadomy swojego miejsca w łańcuchu pokarmowym, ale krok po kroku, transfer po transferze zaczął rosnąć w siłę. Zgarniał coraz większe talenty, promował coraz lepszych piłkarzy, zarabiał coraz lepsze (ale też bez przesady) pieniądze. To pozwoliło mu zbudować w pełni świadomie kadrę do gry na trzech frontach – ale w taki sposób, że jeśliby pucharów w kolejnym sezonie nie było, to nic by się nie stało. Przy tym wszystkim Badeńczycy nie zapomnieli, skąd podchodzą, jakie są ich pryncypia i że tak naprawdę dzisiaj... po prostu mogą, ale nic nie muszą.
Piotr Tubacki
21787 MINUT rozegrali w tym sezonie wychowankowie Freiburga. Takie dane podał 4 maja portal Transfermarkt, co stawia Badeńczyków na piątym miejscu w top 25 ligach Europy. W czołówce brak innych drużyn z Niemiec, a przed nim są tylko: Alkmaar, Celta Vigo, Barcelona i absolutny lider Athletic Bilbao.
382 MECZE rozegrał dla Freiburga Nicolas Hoefler, który finałem Ligi Europy zakończy karierę. Daje mu to trzecie miejsce w klubowym rankingu wszech czasów. Liderem jest obecny kapitan drużyny, Christian Guenter (467).
