Młodzieżowiec z doświadczeniem
Nowy zawodnik Trójkolorowych Bartłomiej Barański ma za sobą występy w ekstraklasie i europejskich pucharach.
Bartłomiej Barański Poznań zamienia na Tychy. Fot. Gleb Soboliev/Pressfocus.pl
GKS TYCHY
Przy budowaniu drużyny, która wiosną walczyć będzie o utrzymanie GKS-u w I lidze, Łukasz Piszczek musi pamiętać, że jednym z jedenastu piłkarzy ma być młodzieżowiec. Jego poprzednik Artur Skowronek postawił w tej roli na bramkarza i okazało się, że to był niewypał.
Rodzice zadowoleni
Leon-Oumar Wechsel, któremu tuż przed startem sezonu dostarczono polski paszport, mimo to grał jesienią w młodzieżowej reprezentacji Niemiec, a w koszulce z trójkolorowym trójkątem na piersi popełniał wiele błędów. Cierpliwość sztabu szkoleniowa wyczerpała się dopiero po 12 kolejce, ale odstawienie wychowanka SC Schoelerberg nie wiązało się z problemem dotyczącym braku młodzieżowca, bo razem z 20-latkiem stającym między słupkami, na murawę w wyjściowym składzie wychodzili przecież Maksymilian Stangret i Marcel Kalemba. Sztab szkoleniowy miał więc spore pole manewru.
Z tego duetu korzystał także nowy trener tyszan, dając ponadto szansę pokazania się Bartoszowi Jankowskiemu i Bartoszowi Pioterczakowi. 66-krotny reprezentant Polski szybko uznał jednak, że potrzebuje nowego młodzieżowca. Dlatego jednym z pierwszych pozyskanych zimą zawodników GKS-u Tychy został 19-letni Bartosz Barański. Oficjalnie jego wypożyczenie z Lecha Poznań ogłoszono 22 grudnia, ale tylko dlatego, że reprezentant Polski U-20, jeszcze 4 dni wcześniej był w kadrze „Kolejorza” na ostatni ubiegłoroczny mecz w Lidze Konferencji UEFA i po zwycięstwie w Ołomuńcu świętował z kolegami awans do fazy pucharowej europejskich rozgrywek.
- Tak, świętowaliśmy awans i na pewno było to bardzo fajne przeżycie. Jednak gdy tylko wróciłem do domu na Śląsk, to na tapecie znalazło się wypożyczenie do GKS-u Tychy – powiedział w klubowych mediach wychowanek GKS-u Katowice. – Rodzice są zadowoleni, a i dla mnie położenie klubu jest bardzo sprzyjające. Nie był to jednak najważniejszy czynnik w podjęciu decyzji o przeprowadzce do nowego klubu. Głównie chodziło o to, że chcę pomóc i dać z siebie wszystko, pokazując się na I-ligowych boiskach z najlepszej strony - dodał.
Zatrzymał się w rozwoju
W przypadku Bartłomieja Barańskiego ten ostatni czynnik jest szczególnie ważny. Zawodnik uznawany za wielki talent czuje bowiem, że zatrzymał się w rozwoju. Mając niespełna 16 lat podpisał profesjonalny kontrakt i 19 sierpnia 2022 roku zadebiutował w I lidze w barwach Ruchu Chorzów. Wszedł wówczas na ostatnie minuty meczu z ŁKS-em Łódź, a rok później – wiosną 2023 roku grając na wypożyczeniu w III-ligowej Odrze Wodzisław Śląski – poznał już smak ekstraklasy. Rozegrał w niej 7 spotkań i strzelił gola dla chorzowian, 13 maja 2024 roku pokonując bramkarza Radomiaka w meczu wygranym 2:0. Wprawdzie niebiescy spadli z elity, ale w sezonie 2024/25 jej młody pomocnik odgrywał już w zespole bardzo ważną rolę. W 24 meczach I-ligowych strzelił 6 goli i dorzucił jedno trafienie w 4 występach w Pucharze Polski. Z takim dorobkiem trafił do Lecha, z którym ma kontrakt podpisany do 30 czerwca 2029 roku.
Utrzymywał meczowy rytm
Na początku tego sezonu wydawało się nawet, że poznańska przygoda będzie owocna, bo 28 sierpnia Barański zadebiutował w europejskich pucharach wchodząc na boisko na ostatnie 20 minut wyjazdowego meczu IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy z KRC Genk. Później jednak występował już tylko w III-ligowych rezerwach Kolejorza, zaliczając w sumie 11 występów i strzelając 2 gole. W ten sposób utrzymywał meczowy rytm, trenował z pierwszym zespołem, do którego chce wrócić i zakotwiczyć w następnym sezonie. Dlatego przejście do GKS-u Tychy traktuje jako ważny etap swojej kariery.
Ofensywne pozycje
- Jestem zawodnikiem grającym na pozycjach zdecydowanie ofensywnych – dodał 20-letni pomocnik. – Bardzo dobrze czuję się na dziesiątce. Mogę też zagrać na ósemce, czyli niżej. Spędzałem też – grając w Ruchu – minuty na lewym skrzydle i jest to pozycja, na której też sobie radzę, ale zdecydowanie wolę dziesiątkę. Moim atutem jest dobre uderzenie, bo uważam, że jest bardzo konkretne. Motoryka też. Od najmłodszych lat staram się indywidualnie pracować nad nią, więc uważam ją za moją mocną stronę. Lubię też grać na małej pozycji i potrafię szybko podejmować decyzję. Chciałbym to pokazać wiosną na boisku.
Jerzy Dusik
