Mistrz za mocny

Po dwóch wygranych meczach Górnik nie podołał Lechowi.

Mikael Ishak (z prawej) znowu trafił do siatki. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Dwa lata temu, także w sierpniu, prowadzony przez trenera Michala Gasparika Spartak Trnawa mierzył się z Lechem w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji. Słowacy tamtą konfrontację wygrali, choć w Poznaniu przegrali 1:2, tak jak w sobotę Górnicy z Kolejorzem.

Pierwsza połowa była słaba. Zabrzanie zaryglowali dostęp do bramki i gospodarze, wspierani przez ponad 30 tysięcy kibiców, niewiele mogli zdziałać. Próbował aktywny Filip Jagiełło, starał się z przodu – jak zwykle – Mikael Ishak.

Na drugą część poznaniacy wyszli z podwójną zmianą i był to dobry ruch trenera Nielsa Frederiksena. Ali Gholizadeh i grający dopiero trzeci oficjalny mecz w barwach Kolejorza reprezentant Hondurasu, Luis Palma, mocno rozruszali grę, choć kto wie jak wyglądałaby rywalizacja, gdyby nie sytuacja z 60 minuty. Długie prostopadłe podanie Joela Pereiry z głębi pola w kierunku Leo Bengtssona zmyliło Pawła Olkowskiego i Marcela Łubika. Nieprzejęcie piłki przez wybiegającego bramkarza wykorzystał 27-letni Szwed i w łatwy sposób zdobył premierowego gola w ekstraklasie. 

Potem pokazał się Palma. Były piłkarz Celticu i greckiego Olympiakosu przymierzył z dystansu, Łubik sparował piłkę, która spadła pod nogi Ishaka, a ten z kilku metrów umieścił ją w siatce, zdobywając swgo 97. gola w barwach poznańskiej drużyny. Kontaktowa bramka w ostatniej minucie Ousmane'a Sowa niewiele już zmieniła i Górnicy zanotowali pierwszą przegraną pod wodza Michala Gasparika.

Lech co prawda nie zachwycił (w pewnym momencie trener Niels Frederiksen kopnął nawet z wściekłości jedną z reklam za co został upomniany przez arbitrów), ale wygrał. Teraz przed drużyną z Poznania dużo trudniejszy test, bo w środę przy Bułgarskiej w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów zagości Crvena Zvezda.

Michał Zichlarz    

OCENA MECZU  ⭐ ⭐ ⭐

◼  Lech Poznań – Górnik Zabrze 2:1 (0:0)

1:0 – Bengtsson, 60 min (asysta Pereira), 2:0 – Ishak, 80 min (bez asysty), 2:1 – Sow, 80 min (asysta Goh)   

LECH: Mrozek 6 – Pereira 7, Skrzypczak 6, Milić 6, Moutinho 6 – Thordarson 3 (46. Gholizadeh 5), Kozubal 6 (72. Ouma niesklas.), Jagiełło 6, Bengtsson 6 (64. Rodriguez 3) – Szymczak 3 (46. Palma 5), Ishak 7 (83. Fiabema niesklas.). Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Bąkowski, Douglas, Gumny, Gurgul, Lisman, Mońka.

GÓRNIK: Łubik 4 – Olkowski 4, Janicki 6, Josema 5, Janża 5 – Ambros 5 (78. Podolski niesklas.), Hellebrand 6 (79. Goh niesklas.), Kubicki 5 – Ishmaheel 4 (68. Sow 4), Massimo 4 (78. Dzięgielewski niesklas.), Lukoszek 5 (68. Tsirigotis 3). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Abdullahi, Donio, Liseth, Pingot, Szala, Szcześniak.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock) – 7. Asystenci: Dawid Golis (Skierniewice) i Maciej Majewski (Łódź). Czas gry 96 min (47+49). Widzów 31223. Żółte kartki: Gholizadeh (69. faul)), Rodriguez (82. faul) – Ambros (74. faul), Josema (77. faul).


GŁOS TRENERÓW

Niels FREDERIKSEN: - W pierwszej połowie mieliśmy trudności, nie do końca potrafiliśmy sobie poradzić z pressingiem. Jakość rozgrywania akcji była bardzo niska. W drugiej połowie zdołaliśmy się wznieść i byliśmy po prostu znacznie lepszym zespołem. Nie będę ukrywał, że byłem trochę sfrustrowany ostatnimi 10 minutami. Przeciwnik był już na deskach, praktycznie nie żył, a dopuściliśmy do straty gola. Był taki moment, w którym straciliśmy bodaj pięć razy piłkę w ciągu zaledwie dwóch minut. Mnie to zdenerwowało. Nie można tak grać. Mamy dużo nowych graczy, wszyscy widzimy, że mają wysoką jakość, spory potencjał, ale jeszcze nie do końca są zintegrowani z zespołem. Musimy wciąż nad tym pracować, natomiast jestem przekonany, że możemy być tylko mocniejsi.

Michal GASPARIK: - Musimy podnieść głowy; przegraliśmy, ale rozegraliśmy dobre spotkanie. W pierwszej połowie dobrze graliśmy piłką, potrafiliśmy wychodzić spod pressingu. W ofensywie brakowało nam ostatniego podania. W obronie mieliśmy mecz pod kontrolą, bowiem Lech nie stwarzał wielu sytuacji, a zwykle ma ich dużo na swoim stadionie. Kluczowym momentem była bramka na 1:0. W pierwszych 15 minutach drugiej połowy zabrakło aktywności z naszej strony. Nie potrafiliśmy się dłużej utrzymać przy piłce. Było wiadomo, że przy stanie 0:0 Lech będzie mocniej naciskał. Szkoda straconej pierwszej bramki – bo to nie była trudna sytuacja, a zadecydowała o wyniku. Musimy na przyszłość lepiej czytać takie podania. Potem było nam już trudniej, bramkę na 2:1 strzeliliśmy za późno.

 

MÓWIĄ LICZBY
LECH  GÓRNIK
55  posiadanie piłki 45
5  strzały celne 1
5 strzały niecelne 5
6  rzuty rożne 8
0 spalone 1
9  faule 5
2  żółte kartki 2