Mistrz, mistrz Zagłębie!
Szersza ławka i większe umiejętności zadecydowały o szóstym z rzędu złotym medalu dla Miedziowych. Brawa - za stworzenie znakomitego widowiska - należą się także wicemistrzyniom kraju.
Radość Lubinianek początkowo była stonowana... Fot. Maciej Kulczyński/PAP
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Dla promocji piłki ręcznej kalendarz rozgrywek lepiej nie mógł się ułożyć. Po całym sezonie zaciętej walki o tytule mistrza Polski decydowało ostatnie spotkanie. Na kolejkę przed końcem sezonu Zagłębie miało zaledwie 2 punkty więcej niż PGE MKS-em El-Volt Lublin, dlatego gości interesowało tylko zwycięstwo w regulaminowym czasie, a Miedziowym do złota wystarczał remis. Na swoim parkiecie faworytem piątkowej, ósmej już w tym sezonie „świętej wojny” były obrończynie tytułu, czego nie omieszkał zauważyć przed meczem trener przyjezdnych Paweł Tetelwski.
Ranne zwierzę jest groźniejsze
- Jesteśmy mocno osłabieni, mizernie wyglądamy na rozegraniach, zagramy bez Marii Prieto O’Mullony, Patricii Limy i Magdy Więckowskiej, ale nawet gdyby nas było siedem zawodniczek, to głów nie spuścimy. Ranne zwierzę jest groźniejsze, więc daj Boże złoto dla Lublina – zapowiedział lubelski szkoleniowiec, a gospodarze przed meczem pożegnali odchodzące do klubów z Rumunii i Niemiec dwie rozgrywające, Karolinę Kochaniak i Karolinę Jureńczyk.
I tak jak oczekiwaliśmy, od pierwszej minuty w Lubinie rozgorzała walka na całego. Inicjatywę posiadały Miedziowe, ale nie więcej niż jedną-dwiema bramkami, a po 20 minutach na tablicy wyników widniał remis. Znakomicie radziły sobie obie bramkarki Paulina Wdowiak i Barbara Zima, dobrze prezentowały się ich koleżanki z pola, więc oglądaliśmy bardzo ciekawe, zacięte widowisko, stojące na wysokim poziomie, godnym finału.
1000. bramka Jakubowskiej!
W 27 minucie Kinga Jakubowska zdobyła 1000. bramkę (!) w Orlen Superlidze, zapewniając Zagłębiu dwubramkowe prowadzenie, które za moment urosło - po raz pierwszy - do trzech trafień. Ostatecznie skończyło się na dwóch bramkach na plusie Miedziowych. - W końcówce popełniłyśmy za dużo błędów, więc wynik nam uciekł, ale w piłce ręcznej dwie bramki straty nic nie znaczą. Mamy 30 minut, by to odrobić – zapowiedziała przed zejściem do szatni ex-Lubinianka, Daria Przywara, która ustaliła wynik pierwszej odsłony.
Oznaki zmęczenia
Po siedmiu minutach drugiej połowy zawodniczki z Koziego Grodu doszły rywalki, więc zdenerwowana trenerka Bożena Karkut natychmiast zareagowała przerwą na żądanie. Ale po wznowieniu gry Aleksandra Rosiak wywalczyła rzut karny, a Przywara udanym rzutem dała swej drużynie pierwsze prowadzenie. Teraz Lublin miał minimalną przewagę, a Lubin odrabiał straty, ale na kwadrans przed zakończeniem spotkania nadal nie było wiadomo, kto stanie na najwyższym stopniu podium. Od tego jednak momentu po raz kolejny przewagę zaczęły budować Miedziowe. Dziewczyny z Lublina zaczęły słabnąć, popełniały coraz więcej szkolnych błędów, więc w 49 minucie trener Tetelewski poprosił o swój ostatni time-out w tym spotkaniu.
Zaczęły świętowanie
Ostatnie 10 minut mistrzynie Polski zagrały bardzo rozsądnie. Spokojnie kontrolując przebieg wydarzeń na swoim parkiecie, nie dały rywalkom nadziei na detronizację. Same zaś - na 3 minuty przed syreną - zaczęły wraz z kibicami świętowanie szóstego z rzędu mistrzowskiego tytułu. - Zabrakło kilku z nas dzisiaj, ale starałyśmy się przez cały mecz iść do przodu. Dałyśmy z siebie maksa, każda dała całe serducho i bardzo szkoda, bo kto wie jakby się to potoczyło, gdybyśmy miały troszkę więcej zdrowia i może szczęścia. Pokazałyśmy, że nie jesteśmy skreślone. Do ostatniego meczu walczyłyśmy o mistrzostwo. Kończymy sezon z podniesioną głową i nic już więcej nie powiem, bo jest tyle emocji we mnie – podsumowała spotkanie Dominika Więckowska, kapitan wicemistrzowskiego zespołu.
Zbigniew Cieńciała
ZAGŁĘBIE: Zima, Maliczkiewicz, Piotrowska - Cardoso 1, Jakubowska 5/2, Matieli, Drabik 1, Kochaniak 8, Grzyb 1, Fernandez Fraga 6/2, Cesareo 2, Cavo 1, Oliviera Fernandes 1, Pietras 3. Kary: 4 min. Trenerka Bożena KARKUT.
LUBLIN: Wdowiak, Martins - Górna 3, Przywara 8/2, Tomczyk 1, Andruszak 2, Rosiak 4, Radosavljević 3, Gliwińska 1, D. Więckowska 1, Matuszczyk 1, Szynkaruk, Planeta 2/2. Kary: 6 min. Trener Paweł TETELEWSKI.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 1:1 (3), 3:4 (8), 5:5 (12), 8:6 (17), 8:8 (20), 13:10 (28), 14:12 (30), 14:13 (31), 15:13 (31), 16:17 (40), 18:19 (42), 21:19 (46), 25:21 (50), 25:23 (53), 28:23 (57), 29:26 (60).
PIOTRCOVIA: Sarnecka, Cieślak - Królikowska 3, Domagalska 3, Polańska 3, Noga, Roszak 5/1, Gadzina 7, Szczukocka 2, Masna 1, Pankowska 1, Grobelna 3, Byzdra, Haric 1. Kary: 12 min. Trener Horatiu PASCA.
KOSZALIN: Gomaa, Klarkowska, Ruda - Żmijewska, Jura 1, Lasek, Rycharska 4/2, Knezević 3, Aydin 8/3, Naumczyk 4, Furmanets 2/1, Nowicka 1. Kary: 4 min. Trener Dmytro HREBENIUK.
◼ KPR Gminy Kobierzyce - Enea MKS Gniezno sobota, 16.00
GRUPA MISTRZOWSKA
|
1. Zagłębie |
28 |
77 |
948:726 |
|
2. Lublin |
28 |
72 |
885:715 |
|
3. Piotrcovia |
28 |
51 |
813:768 |
|
4. Kobierzyce |
27 |
37 |
789:763 |
|
5. Gniezno |
27 |
34 |
762:761 |
|
6. Koszalin |
28 |
30 |
739:864 |
(mha)
