Minimum przyzwoitości

Przewidywana wygrana z Austriaczkami pozwoliła Biało-czerwonym finiszować na 11. miejscu, o 5 pozycji wyżej niż przed dwoma laty.

Próby obnażenia szalejącej w ataku Katarzyny Cygan spełzły na niczym... Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET

Wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami. Mało kto wierzył, że nasze panie zdołają awansować do ćwierćfinału, bo na ten moment nie są w stanie nawiązać w miarę wyrównanej rywalizacji z Francuzkami czy Holenderkami. Porażki z tymi zespołami spowodowały, że przyszło im bronić 3. miejsca w grupie C fazy głównej, oznaczającego uplasowanie się na pozycjach 9-12.

Wróciły demony

Gdy kończyły rozgrzewkę „na sucho”, do ich uszu dobiegały odgłosy meczu Tunezja - Argentyna. Przedziwnego dodajmy, bo w pierwszej połowie rozgrywanego pod wyraźne dyktando Argentynek, które po zmianie ewidentnie spuściły z tonu i zapachniało zwycięstwem Tunezyjek. Zryw ekipy z Ameryki Południowej sprawił, że to ona sięgnęła po 2 punkty, a to oznaczało, iż Biało-czerwonym do zachowania 3. pozycji wystarczał remis z Austriaczkami. „Gdy się gra na remis, to najczęściej się przegrywa” - mówi stare porzekadło i Polki najwyraźniej za głęboko wzięły je sobie do serca. Rozpoczęły kiepsko, zwłaszcza w obronie, co w miarę pomysłowo grające rywalki z łatwością wykorzystywały. Nasze obrończynie stały na 6 metrze, przez co przeciwniczki nie miały większych problemów, by je mijać i zdobywać łatwe bramki. W ataku również nasza gra nie wyglądała dobrze; wróciły stare demony z początkowej fazy turnieju, kiedy szwankowała skuteczność. Podczas przerw na żądanie trener Arne Senstad apelował o koncentrację, zacieśnienie szeregów obronnych i lepszą współpracę w ofensywie. Norweg często dokonywał roszad, zostawiając na boisku tylko skrzydłowe, Magdę Balsam i Darię Michalak. Ta pierwsza jako jedyna się nie myliła, ale do siatki trafiała najczęściej z rzutów karnych, a ta druga rozkręcała się z każdą chwilą, harując zwłaszcza w defensywie. Na swój wysoki poziom weszła też Barbara Zima. Odbiła kilka rzutów, natchnęła koleżanki do ofiarniejszej gry, a dwie z rzędu asysty przez całe boisko zakończyły się kapitalnymi „wkrętkami” wspomnianych skrzydłowych.

Inny zespół

Wściekłość w oczach schodzących do szatni naszych reprezentantek sugerował, że mają sobie sporo do wyjaśnienia i kwadrans przerwy dobrze im zrobił. Po zmianie stron oglądaliśmy bowiem zupełnie inny zespół; agresywny, bijący się o każdą piłkę, przechwytujący ją, przewidujący zagrania rywalek, a przede wszystkim skuteczniejszy. Wystarczyło 5 minut oraz bramka ofiarnie grającej Michalak (w sumie zanotowała 5 przechwytów), by Biało-czerwone po raz pierwszy objęły prowadzenie (21:20). Co prawda zdezorientowane i słabnące w oczach przeciwniczki czterokrotnie doprowadziły do remisu, ale między 44 a 51 minutą oglądaliśmy bramkowy recital naszego zespołu. Mocna obrona pozwalała wyprowadzać szybkie ataki i ten fragment wygraliśmy 6:0. To był kluczowy moment, bo przegrywającym 25:31 Austriaczkom zwyczajnie odechciało się walczyć.

Szeroki uśmiech

Koniec meczu przyjęliśmy z głębokim oddechem ulgi, szalonym tańcem w kółeczku i szerokim uśmiechem trenera Senstada. Nie będziemy zgadywać, co w tym momencie pomyślał sobie Norweg, ale możemy się domyślać, że cieszył się z wykonanego zadania. Tak wysoko na mundialu z Polkami jeszcze nie był... W strefie 9-12 gorszy bilans mają jednak tylko Serbki, a lepsze od nas okazały się Rumunki i Angolki. Nasza 11. pozycja to na ten moment minimum przyzwoitości.

Marek Hajkowski

◼ Polska - Austria 35:30 (17:18)

POLSKA: Płaczek, Zima, Wdowiak - Balsam 10/5, Kobylińska 9, Kochaniak 4, Głębocka, Cygan 4, Michalak 5, Uścinowicz, Pankowska, Rosiak 2, Olek, Nosek 1, Janas, Drażyk. Kary: 10 min. Trener Arne SENSTAD.

AUSTRIA: Ivanczok, Mamić - Egger 2, Schlegel 9/4, Ivanczok-Szoltić 7/3, Leitner 2, Sabating 2, Stanković 6, Barnjak, Ginsthofer, Dramac 1, Kovacs 1, Spalt, Pandża, Scheiderbauer, Marksteiner. Kary: 6 min. Trenerka Monique TIJSTERMAN.

Sędziowali: Agustin Conberse i Santiago Correa (Argentyna). Widzów 5125.

Przebieg meczu: 1:1 (3), 2:3 (5), 4:5 (8), 5:8 (12), 8:8 (15), 9:10 (18), 12:12 (22), 13:15 (24), 14:16 (27), 17:18 (30), 18:20 (32), 21:21 (35), 23:23 (40), 24:24 (42), 28:25 (46), 31:25 (51), 32:27 (55), 34:29 (59), 35:30 (60).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się