Miłość rozpalona na nowo
Bramkarz Bartosz Białkowski po zakończeniu kariery odnalazł nową pasję, jaką jest socca.
W maju 2024 roku Bartosz Białkowski zakończył piłkarską karierę, a pół roku później pojechał z reprezentacją socca na mistrzostwa świata. Fot. Brian Tonks/PressFocsu
Telefon przed mistrzostwami
Teraz, po zakończeniu kariery, Białkowski odpoczywa. - Zdrówko dopisuje i to jest najważniejsze. Cieszę się życiem, poświęcam czas rodzinie - mówi bramkarz. Odnalazł jednak też w sobie nową pasję. Pod koniec poprzedniego roku udał się wraz z reprezentacją Polski socca (piłka sześcioosobowa) na mistrzostwa świata, w których kadra Klaudiusza Hirscha dotarła do ćwierćfinału i odpadła po serii rzutów karnych z Rumunią. 37-letniego golkipera spotkaliśmy w minioną sobotę na Spodek Super Cup i opowiedział nam o tym, w jaki sposób dostał się do reprezentacji socca. - Adrian Mierzejewski (także reprezentant Polski socca - przyp. red.) skontaktował się ze mną dwa lub trzy miesiące przed mistrzostwami świata. Zapytał się, czy byłbym zainteresowany grą w socca. Później odbyłem rozmowę z selekcjonerem Klaudiuszem Hirschem i pojechałem na konsultacje. Spodobało mi się to i dostałem powołanie do reprezentacji. Pojechałem na mistrzostwa świata i na początku nie wiedziałem, jak moja gra będzie wyglądać. Z takim małym boiskiem, gdzie jest niewiele przestrzeni, nigdy nie miałem do czynienia. Piłka sześcioosobowa znacząco różni się od standardowego futbolu. Jest mniej czasu na reakcje, mecze są intensywniejsze - opisywał swoje pierwsze doświadczenia z socca Białkowski.
Błysk w oku
Podczas swojego ostatniego sezonu w Millwall golkiper zagrał w 14 meczach na drugim poziomie rozgrywkowym w Anglii. Nie czuł już ogromnej pasji do futbolu, zdjął rękawice i zawiesił korki na kołku. Szybko jednak w jego życiu nastąpiła odmiana. - Socca na nowo rozpaliła we mnie miłość do piłki nożnej. Kończąc karierę w maju, byłem już po prostu wypalony. Będąc natomiast na zgrupowaniu z reprezentacją socca, widziałem błysk w oczach chłopaków, którzy zaszczepili we mnie nową pasję. To oni są głównym powodem, przez który pokochałem piłkę w innej odmianie - zaznaczył golkiper.
Inna technika
W teorii może wydawać się, że dla bramkarza nie ma dużej różnicy, czy broni na pełnowymiarowym boisku, czy na mniejszym. Bartosz Białkowski zaprzecza tej teorii. – Akcji jest dużo więcej, na boisku dzieje się wiele. Jest zupełnie inna technika bronienia. Tego tak naprawdę cały czas się uczę. Sprawia mi to jednak ogromną frajdę. Mam nadzieję, że będę miał jeszcze więcej okazji, żeby trenować socca i rozwijać się - przekazał. Problemem, z którym musi mierzyć się bramkarz, są natomiast… kilometry. - U Adriana Mierzejewskiego widać cały czas jakość. Cały czas jest aktywny sportowo. Bierze udział w różnego rodzaju turniejach, regularnie gra w rozgrywkach socca. U niego wygląda to lepiej niż u mnie. Ja nie mam takiej możliwości, żeby na co dzień uczestniczyć w takich zmaganiach, bo mieszkam w Hiszpanii. Dlatego mam nieco trudniej - stwierdził.
Mimo tego bramkarz ma nadzieję na kolejne powołania do reprezentacji. Polska Federacja Socca będzie starać się w najbliższym czasie zorganizować mistrzostwa świata w naszym kraju (turniej światowego czempionatu odbywa się co roku). Czy celem Bartosza Białkowskiego będzie udział w mistrzostwach nad Wisłą? -Zobaczymy, jak się rozwinie sytuacja. Mam nadzieję, że będzie mi to dane. Na pewno nie będzie to zależało tylko ode mnie. Ale fajnie by było zagrać na mistrzostwach świata w Polsce!
Kacper Janoszka
