Mieszane uczucia
Z jednej strony punkt z Gdyni na koniec wiele może ważyć, z drugiej – po zdobyciu Pucharu Polski oczekiwania w Zabrzu znacząco poszły w górę.
Sondre Liseth (z lewej) ma problemy ze zdobywaniem goli. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
GÓRNIK ZABRZE
W zaległym spotkaniu Zabrzanie wywieźli punkt z Gdyni. Przez większą część spotkania mieli przewagę, ale niewiele z tego wyniknęło. Oddali ledwie dwa celne uderzenia. Do gry w wyjściowym składzie wrócił bohater rozgrywki w finale Pucharu Polski, Roberto Massimo, lepiej niż z Zagłębiem w sobotę zagrał inny skrzydłowy Maksym Chłań, niewiele to jednak dało.
Prawda jest taka, że w górniczym zespole nie bardzo kto ma strzelać gole. Sezon się kończy, zostały ledwie dwie kolejki, a wiele wskazuje na to, że najskuteczniejszym piłkarzem Górnika na koniec rozgrywek będzie... Ousmane Sow, który przecież zimą pożegnał się z drużyną, trafiając do duńskiego Broendby, gdzie zresztą... kompletnie mu nie idzie. Zagrał tam w tym roku w 12 meczach, liczb nie ma żadnych. W Górniku jesienią? 9 goli łącznie, w tym 7 w lidze, do tego 3asysty. Cały czas prowadzi w klubowej klasyfikacji kanadyjskiej, gdzie liczą się bramki i asysty w ekstraklasie. Senegalczyk ma na koncie 9 punktów, za nim z siedmioma są Sondre Liseth i defensywny pomocnik, Jarosław Kubicki. Z kolei sześć punktów ma Maksym Chłań (3 bramki, 3 asysty). Właśnie - Sondre Liseth… Norweski napastnik całkowicie się zaciął. Jesienią w lidze trafił sześć razy, w tym roku - raz. To jedyny jego gol w ostatnich 19 ligowych i pucharowych grach!
Powie ktoś: są inni, w tym pozyskany zimą Borisław Rupanow. Bułgar jest w meczowej kadrze, ale w ekstraklasie uzbierał wiosną ledwie 174 minuty. Pytany niedawno o jego osobę trener Michal Gasparik odpowiedział: – Co ma zrobić, żeby grać? Wygrać konkurencję z kolegami na treningach.
Na „9” próbowany był też Yvan Ikia Dimi, ale nie jest to nominalna pozycja Francuza, a bramki trzeba strzelać, jeśli się myśli o pierwszym podium ekstraklasy od 1994 roku!
(zich)
Pobyt w Gdańsku
Po bezbramkowym remisie z Arką piłkarze Górnika zostali nad morzem, w Gdańsku. W czwartek mieli tam trening, podobnie będzie w piątek. Zaraz potem - wyjazd do Płocka na starcie z Nafciarzami. W ten sposób zespół zaoszczędzi na czasie i siłach. Podobnie było, kiedy w Pucharze Polski w półfinale przyszło grać z Zawiszą w Bydgoszczy, a zaraz potem z Legią w lidze w Warszawie - wtedy też Górnicy nie wracali do domu.
(zich)
______________________
Szanujemy ten punkt
TRZY PYTANIA DO… MICHALA GASPARIKA, trenera Górnika
1. Jak oceni pan spotkanie w Gdyni?
- Spodziewaliśmy się bardzo trudnego meczu. Wiadomo, Arka walczy o utrzymanie. Co do nas, to zagraliśmy dobrze. Kontrolowaliśmy to spotkanie przez cały czas i nie pozwoliliśmy rywalom na stworzenie groźnych sytuacji. Wiemy, że Arka potrafi je kreować i naciskać na przeciwnika. Z tego, co pamiętam, przegrali tutaj w sezonie tylko dwa mecze.
2. W końcówce wszystko uratował jednak Marcel Łubik, parując piłkę po strzale Sebastiana Kerka. Było trochę szczęścia?
- Wszystko przebiegało zgodnie z planem, z wyjątkiem tej ostatniej sytuacji, na dwie czy pięć minut przed końcem, w której mieliśmy faktycznie sporo szczęścia.
3. Jak ocenić ten punkt z Gdyni?
- Graliśmy o zwycięstwo, co było widać, chcieliśmy wywieźć pełną pulę. Niemniej jednak musimy szanować ten remis, ponieważ Arka miała w samej końcówce najlepszą okazję w całym meczu. Mamy jeden punkt, choć chcieliśmy zdobyć trzy.
Michal Gasparik. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
