Michałki „Sportu”
◼ Czas bodyguardów ◼ Rosołek zwarzony ◼ Nie ma grania, nie ma kibicowania ◼ Słoweńska domena Erika ◼ Typować trzeba jak... sędzia ◼ Heja, jestem Peja ◼ Pół doby na sukces
◼ Czas bodyguardów
Szymon Marciniak jest jednym z najlepszych arbitrów w Europie. Jego popularność jest ogromna, ale to, co działo się podczas turnieju, przeszło najśmielsze oczekiwania. Polski arbiter został pochłonięty przez tłum. Tłum, który z każdą chwilą coraz bardziej napierał na niego i... nasze studio, kiedy do niego zajrzał. Musieliśmy zamienić się w prawdziwych bodyguardów, żeby obronić sprzęt do nagrywania. Meldujemy, że misja się udała, a Marciniak nie tylko przeżył oblężenie, ale zrobił sobie zdjęcie ze wszystkimi chętnymi (czyli prawie całą publiką w Spodku).
◼ Rosołek zwarzony
GieKSa nie wystawiła w turnieju najlepszego możliwego składu, ale i tak odnotować trzeba ważną zamianę. Ilja Szkurin wystąpił z numerem 7, który wcześniej należał do Macieja Rosołka. Jego dotychczasowy posiadacz - z wyraźnie zwarzoną miną - siedział na trybunach. Być może snajper... nie chciał doznać kontuzji przed transferem do Odry lub Puszczy.
◼ Nie ma grania, nie ma kibicowania
Zawodnicy Górnika i GieKSy nie zaprezentowali się najlepiej w turnieju i szybko odpadli. Żałować zwłaszcza mogli ci drudzy, którzy bronili trofeum. Brak idoli… zniechęcił kibiców. Trybuny z każdą minutą pustoszały, a do końca zostali tylko najwierniejsi, którzy przyszli, żeby dobrze się bawić, niezależenie od tego, kto grał.
◼ Słoweńska domena Erika
Nie samą piłką człowiek żyje – zadeklarował przed naszą kamerą Erik Janża. Słoweniec wyraźnie odżył po pytaniu o skoki narciarskie, które są bardzo popularne w jego kraju. Na koniec stwierdził, że obejrzy jeszcze dwa mecze w Spodku i… pobiegnie oglądać skoki. Nie mamy pewności, że to zrobił, ale jeśli tak było, to nie miał czego żałować: Domen Prevc triumfował w Turnieju Czterech Skoczni.
◼ Typować trzeba jak... sędzia
Sebastian Jarzębak - wieloletni arbiter ekstraklasy i rozjemca w Spodku - do końcowego triumfu typował Reprezentację Polski Socca (co łatwo sprawdzić w archiwalnych numerach). Jak się skończyło? Oczywiście triumfem jego faworytów. Za dobrze znamy sędziego Jarzębaka, żeby przypuszczać, że - prowadząc finał z gwizdkiem - maczał palce w końcowym rezultacie. A zatem aktualne pozostaje pytanie ze starego góralskiego dowcipu: prorok jaki cy co?
◼ Heja, jestem Peja
Emocje podczas turnieju czasem za bardzo udzielały się kibicom na trybunach. Spikerzy - brawa dla Bartka Perka i Maurycego Sklorza - sprawnie i szybko tonowali jednak zmierzającego w stronę wulgaryzmów okrzyki. Ich prośby chyba nie dotarły do garderoby, w której na swój występ czekał legendarny raper Peja. W każdym razie ze swych - dla wielu kultowych - utworów „mięsnych słów” nie usunął i nie wypikał. Cóż, goście specjalni rządzą się swoimi prawami.
◼ Pół doby na sukces
Jak nie poznać za dobrze zespołu, a osiągnąć pierwszy sukces? Pokazał to Ołeksandr Szeweluchin. Ukrainiec w poniedziałek zastąpił Piotra Mandrysza na stanowisku trenera w ROW-ie Rybnik, by po niespełna 24 godzinach powieść swych podopiecznych na podium w Spodku! Zielono-czarni uratowali honor śląskich zespołów, zajmując 3. miejsce!
