Metamorfoza last minute
Dawid Kroczek wykonał pierwszy poważny krok na drodze do uratowania sezonu Rakowowi. Czy będzie to krok milowy? Pokażą trzy ostatnie mecze sezonu.
Lamine Diaby-Fadiga (tyłem) widocznie odżył przy nowym trenerze. /Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Po pierwszej połowie piątkowego meczu z Koroną Kielce (2:0) trudno było nie mieć przekonania, że to nie trener Łukasz Tomczyk był problemem w Rakowie. Częstochowianie grali bardzo źle, bez pomysłu i celnego strzału. Po ostatnim gwizdku ta optyka zmieniła się jednak o 180 stopni.
Wystarczająco dużo
Tomczyk zaczął pracę od porażki i dwóch remisów. Bardzo długo czekał na mecz założycielski i można się zastanawiać, czy w ogóle się go doczekał. Kroczek od takiego meczu zaczął, bo w drugiej połowie mimo widocznego gołym okiem zmęczenia sezonem piłkarze pod jego dowództwem potrafili zdominować rywali, a co najważniejsze zdobywać bramki. Trener zrobił wystarczająco dużo, aby wygrać i pozostać w realnej grze o eliminacje Ligi Mistrzów.
Rotacje kadrowe nowy szkoleniowiec rozpoczął od bramki. Oliwiera Zycha, który po sezonie wróci z wypożyczenia do Aston Villi i nie będzie kontynuował gry w ekstraklasie, zastąpił Kacper Trelowski, który niedawno przedłużył z Rakowem kontrakt do 2029 roku. - Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że jestem beneficjentem zmiany trenera, bo od meczu z Widzewem wydaje mi się, że zapracowałem na to, aby w bramce być. Niestety, kontuzja odezwała się w takim, a nie innym momencie. Od razu, gdy wróciłem do zdrowia dawałem z siebie maksa, żeby jak najszybciej do bramki wrócić – mówił nam po ostatnim gwizdku.
Zaczęli grać w piłkę
Jak Kroczkowi udało się tak bardzo odmienić drużynę w ciągu kwadransa między połowami? - Zeszliśmy do szatni, ustaliliśmy dalszy plan działania i po prostu zaczęliśmy grać w piłkę. Ten mecz tak naprawdę mógł skończyć się wyższym wynikiem dla nas, gdybyśmy wykorzystali okazje - dodaje „Trelu”. - Powiedzieliśmy sobie, że powinniśmy więcej ryzykować w ofensywie, ponieważ w pierwszej połowie bardzo dobrze się utrzymywaliśmy przy piłce, ale nic z tego nie mieliśmy. Zmieniliśmy to w drugiej połowie i przyszedł wynik – ocenił inny z graczy powracających do jedenastki, Tomasz Pieńko.
W odróżnieniu od koncepcji Tomczyka, Raków Kroczka zaczął grać przede wszystkim do przodu, a nie w poprzek boiska. Choć wydaje się, że na skuteczność zawodnika w polu karnym rywala trener akurat wielkiego wpływu nie ma, to również uległo poprawie. Bramki niezwykłej urody zdobyli bowiem Lamine Diaby-Fadiga oraz Marko Bulat, a więc piłkarze, co do których wydawało się, że postawiono już w klubie krzyżyk.
Wróciła wiara
Drużyna miała dostać nowy impuls i trzeba przyznać, że był on bardzo widoczny! Na razie wyszło na to, że Michał Świerczewski miał rację... przyznając się do błędu i dokonując zmiany, która dla wielu była szokiem. Na pełną ocenę trzeba jednak poczekać minimum do 23 maja. - Możemy zdobyć jeszcze dziewięć punktów. Teraz musimy maksymalnie skupić się na Jagiellonii. Wierzę, że skończymy ten sezon jeszcze z sukcesem - zakończył Pieńko.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0 (0:0)
1:0 - Diaby-Fadiga, 48 min (asysta Repka), 2:0 – Bulat, 57 min (asysta Diaby-Fadiga)
RAKÓW: Trelowski 7 – Tudor 6, Racovitan 6, Svarnas 6 – Ameyaw 5, Repka 6, Bulat 7 (65. Koczergin 6), Amorim 6 (75. Silva niesklas.) – Diaby-Fadiga 7 (75. Makuch niesklas.), Pieńko 6 (86. I. Lopez niesklas.) – Brunes 5 (86. Rocha niesklas.). Trener Dawid KROCZEK. Rezerwowi: Zych, Arsenić, Mosór, Dawidowicz, Ilenić, Otieno, Brusberg.
KORONA: Dziekoński 5 – Smolarczyk 4, Soteriou 4, Resta 4 – Svetlin 4, Gustafsson 4 (63. Nono 4) – Długosz 4 (25. Zwoźny 4), Remacle 5 (63. Davidović 4), Błanik 4 (73. Nikołow niesklas.), Pięczek 4 (74. Matuszewski niesklas.) - Antonin 4. Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Niski, Hańćko, Rubezić, Popov, Kamiński.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 6. Asystenci Dawid Golis (Skierniewice) i Piotr Podbielski (Augustów). Czas gry 100 min (50+50). Widzów 5384. Żółte kartki: Bulat (45+5/ faul) – Długosz (20. faul), Smolarczyk (70. faul)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Lech Poznań – Arka Gdynia 1:1 (0:1)
0:1 – Hermoso, 52 min (asysta Marcjanik), 1:1 – Palma, 57 min (bez asysty)
LECH: Mrozek 5 – Pereira 7, Mońka 5, Milić 5 (46. Gumny 5), Gurgul 5 – Palma 6 (82. Haakans niesklas.), Ouma 4 (46. Jagiełło 5), Kozubal 5, Walemark 6, Bengtsson 4 (64. Rodriguez 3) – Ishak 4 (82. Agnero niesklas.) Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Andrejev, Pruchniewski, Murawski, Skrzypczak, Ismaheel.
ARKA: Grobelny 8 – Zator 6, Hermoso 7, Marcjanik 7, Gojny 6 – Perea 3 (25. Rzuchowski 6), Kerk 6 (85. Kocyła niesklas.), Jakubczyk 5, Abramowicz 5 (85. Szysz niesklas.) – Kubiak 4 (61. Rusyn 4), Gutkovskis 4 (61. Espiau 3). Trener Dariusz BANASIK. Rezerwowi: Węglarz, Navarro, Szota, Sidibe.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) – 5. Asystenci: Jakub Winkler (Toruń) i Dawid Błażejczyk (Bydgoszcz). Czas gry 101 min (49+52). Widzów 41 598. Żółte kartki: Gumny (88 faul) - Gojny (22. faul), Zator (65. faul), Grobelny (90+4. niesportowe zachowanie), Rusyn (90+8. faul).
