Męki katowickie
Jacek Płachta, trener gospodarzy, dokonał roszad w ustawieniu ataków, ale nie miały one wpływu na grę.
Patryk Wronka zdobył bramkę na wagę trzech punktów. Fot. Mirosław Woźnik / Press Focus
TAURON HOKEJ LIGA
Katowiczanie zdobyli komplet punktów, ale strasznie się męczyli z mocno osłabionym zespołem z Jastrzębia. Ostatecznie wygrali 2:1, ale niczym nie zaimponowali. Natomiast JKH GKS, mimo szczupłego składu, zaimponował swoją postawą, bowiem walczył do samego końca.
Zespół GKS-u zaprezentował się w komplecie z nowymi nabytkami Samem Coattą oraz Laurim Huhdanpaą. Natomiast jastrzębianom w defensywie brakowało Emila Bagina oraz Marka Chrvata i musieli sobie radzić w sześciu obrońców. W ataku również były luki. Z drugiego pozostał jedynie Szymon Kiełbicki, bo Jakub Ślusarczyk jest chory, zaś Maciej Urbanowicz został zdyskwalifikowany za karę meczu. W tej sytuacji w czwartym ataku byli juniorzy, którzy pojawiali się na lodzie na krótkie zmiany. Natomiast w ostatniej tercji już nie powąchali lodu.
Jastrzębianie osłabieni, ale to wcale nie oznacza, że nie podejmują walki z wyżej notowanym i silniejszym rywalem. Goście nadspodziewanie dobrze sobie radzili i już w 3 min po szybkiej akcji zdobyli prowadzenie. Daniels Berzins otrzymał podanie od Mathiasa Lehtonena i natychmiast strzelił na bramkę. Jesper Eliasson sprawiał wrażenie zaskoczonego i w tej sytuacji goście objęli prowadzenie, a potem długo utrzymywał się ten wynik, bo przecież zespół trenera Rafała Bernackiego sztukę destrukcji opanował więcej niż dobrze. Jastrzębianie grali dwa razy w osłabieniu, ale potrafili się obronić. Jednak na 64 sek. przed końcem Zackary Hoffman zaskoczył dobrze i szczęśliwie broniącego Karolusa Kaarlehtę. Sporą rolę przy tym trafieniu odegrał Grzegorz Pasiut, który skutecznie zasłaniał Finowi pole widzenia.
Hokeiści z Katowic chyba nie spodziewali się takiego oporu ze strony przyjezdnych, którzy odważnie atakowali i szukali zwycięskiej bramki. W krótkim odstępie grali dwa razy w liczebnej przewadze, sporo strzelali, ale nie potrafili zaskoczyć szwedzkiego golkipera gospodarzy. Choć sporo się działo w tercji GKS-u, wynik się nie zmieniał. W 54 min drugi atak dał o sobie znać. Jean Dupuy podawał do Stephena Andersona, a ten idealnie zza bramki obsłużył Patryka Wronkę, który w świetnej sytuacji i posłał krążek między parkanami bramkarza. W 58:35 min trener Bernacki wziął czas, zaś na 53 sek. przed końcem Kaarlehto zjechał z lodu. Wówczas gospodarze trzy razy strzelali do pustej bramki, jednak krążek lądował obok. Jastrzębianie walczyli do końca, ale wyjechali z Katowic bez punktu.
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 2:1 (0:1, 1:0, 1:0)
0:1 – Berzins – Lehtonen (2:30), 1:1 – Hoffman – Fraszko – Runesson (38:56), 2:1 – Wronka – Anderson – Dupuy (53:43).
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Przemysław Gabryszak – Michał Gerne i Piotr Podlas. Widzów 1000.
GKS: Eliasson; Lundegard (2) – Runesson, Verveda – Varttinen, Hoffman – Chodor, Maciaś - Huhdanpaa; Fraszko – Pasiut – Coatta, Wronka – Anderson – Dupuy (2), Koivusaari – McNulty – Jonasz Hofman, Bepierszcz – Michalski – Jakub Hofman. Trener Jacek PŁACHTA.
JKH: Kaarlehto; Hanzel – Alho, Onak – Bezuška, Wojciechowski – Adamek; Lehtonen (2) – Berzins – Sihvonen, R. Nalewajka (4) – Kiełbicki – Ł. Nalewajka, Moś – Stolarski – O. Laszkiewicz, Kuzak II – Osiadły – W. Zając. Trener Rafał BERNACKI.
Kary: GKS – 4 min, JKH – 6 min.
33 STRZAŁY oddali gospodarze i zdobyli dwa gole, zaś goście zrewanżowali się 29 uderzeniami, co dało im tylko jedną bramkę.
