Mecz z rodzinnym podtekstem
Rozmowa z czterokrotnym mistrzem Polski w barwach Górnika Zabrze
Józef Dankowski w ekstraklasie rozegrał 246 spotkań i 3 razy wystąpił w reprezentacji Polski. Fot. Press Focus/ Łukasz Laskowski
NA KOLEJKĘ ZAPRASZA JÓZEF DANKOWSKI
Który z meczów 14. kolejki zasługuje na miano szlagieru?
- Jest kilka spotkań, które mocniej rzucają się w oczy kibica, jednak słowo „szlagier” tym razem jest chyba zbyt mocne. Weźmy choćby derby Krakowa albo klasyk z reprezentantami Widzew - Pogoń, czy trenerskie starcie w Warszawie Marka Papszuna z Dawidem Szwargą. W każdym z tych meczów jest jakiś ciekawy podtekst, ale z perspektywy tabeli najwyżej trzeba postawić potyczkę w Poznaniu, bo liderujący Lech podejmie piąte Zagłębie Lubin.
A o Zabrzu pan nie wspomni?
- Mecz Górnika z Wieczystą jest oczywiście najbliższy mojemu sercu i choć liczę, że będzie ciekawy, to jednak na miano szlagieru na pewno nie zasługuje. Chyba że popatrzymy na to spotkanie pod kątem zmagań... rodzinnych. Grający w zespole beniaminka Kamil Dankowski to przecież mój krewniak. Dokładniej mówiąc, mój dziadek i jego pradziadek to byli bracia. Nie mieliśmy się jednak nigdy okazji spotkać z Kamilem twarzą w twarz. Raz tylko miałem okazję rozmawiać z jego ojcem, ale to był czas, gdy grający wówczas w juniorskich reprezentacjach Polski Kamil występował w Młodej Ekstraklasie w barwach Śląska Wrocław, a ja byłem trenerem zabrzańskiej „młodzieżówki”. Od tego czasu minęło jednak kilkanaście lat i przez ten czas nazwisko Dankowski – tak jak za moich czasów – było w piłkarskiej elicie naszego kraju, co mnie osobiście cieszy.
Skoro już jesteśmy przy zabrzańskim meczu wicelidera z ostatnim zespołem ekstraklasy, to dopytam – jakiego spotkania się pan spodziewa?
- Wieczysta, która jeszcze pięć lat temu grała w klasie okręgowej, bardzo szybko przebiła się do ekstraklasy i mimo ogromnych nakładów transferowych przekonała się, że ten szczebel zobowiązuje do konsekwencji. A tej włodarzom klubu brakuje, co widać zarówno na ławce trenerskiej, jak i w kadrze.
Pierwszy rzut oka na zestaw par mamy już więc za sobą więc teraz poproszę pana o wskazanie faworytów w każdej parze z osobna.
- Kolejkę otwiera piątkowy mecz coraz lepiej grającego Motoru, który w Lublinie zmierzy się z niewygodnym rywalem, jakim jest Wisłą Płock. Gospodarze są jednak kandydatami do zwycięstwa. Karol Czubak po debiucie w reprezentacji jak na kapitana przystało strzela i rozrywa szyki obronne rywali, co wykorzystują też partnerzy z ofensywy. Postawię więc jedynkę, tak samo jak przy derbach Krakowa. Wisła skonsolidowana przez Mariusza Jopa, który zbudował zespół, jest wyżej w tabeli i u siebie wszystko wygrywa, a w Cracovii jest działaczowskie zamieszanie.
Czy w sobotę też będzie pan stawiał na gospodarzy?
- W otwierającym „czteropak” spotkaniu w Kielcach zdecydowanie tak. Korona z „nową miotłą” zagra z Radomiakiem, który na wyjazdach spisuje się bardzo słabo. Kielczanie mierzą znacznie wyżej, niż są i za to rozbudzenie oczekiwań posadę zapłacił Jacek Zieliński. Zbudował jednak drużynę z klasowych zawodników z wyciągniętym z Górnika Patrikiem Hellebrandem na czele i to powinno zaowocować nie tylko wygraną z drużyną z Radomia, ale także znacznie wyższym miejscem na mecie sezonu. Karuzela trenerska zakręciła się też we Wrocławiu, dlatego w meczu Śląska z Piastem postawię na remis. A nawet powiem, że Piast jest w stanie wygrać, bo trener Daniel Myśliwiec, któremu dano czas na pracę nie tylko po rewolucji kadrowej, uratował Gliwiczan w poprzednim sezonie przed spadkiem, ale teraz ma całkiem niezły zespół, który dobrze gra i ma trzy punkty straty do podium. Natomiast w Zabrzu, choć Górnik będzie musiał grać bez Rafała Janickiego, czekam na solidną piłkę w wykonaniu podopiecznych Michala Gasparika. Poprawiona i przez to skuteczna gra w obronie oraz coraz pewniejsze interwencje bramkarza, bo Philipp Schulze wyraźnie okrzepł, a także dobra ofensywa sprawiają, że punktujemy i Górnik jest zdecydowanym faworytem. Nie ma takiego za to w meczu Widzew – Pogoń więc postawię na remis. Nazwa klubów oraz nazwiska zawodników zobowiązują jednak do stworzenia dobrego widowiska. Zresztą Karol Świderski z jednej i lider strzelców Jordi Sanchez z drugiej strony to „strzelby” z ostrymi nabojami. Ponadto warto zwrócić uwagę na bilans bramkowy Szczecinian 20:12, ale trzeba też dodać, że w Częstochowie przerwana została passa zwycięstw drużyny Oscara Garcii. Myślę jednak, że na drugą porażkę z rzędu Szczecinian – pomimo ich „wykartkowania” – się nie zanosi, a Widzew mierzący wysoko musi patrzeć za siebie, bo od strefy spadkowej dzielą go dwa punkty.
Jaki poziom zaprezentują w niedzielę nasi „Europejczycy”?
- Jagiellonia po powrocie z Sofii będzie miała trudną przeprawę z GieKSą, która się obudziła, bo Ilja Szkurin i Bartosz Nowak znowu potrafią być groźni. Postawiłbym na remis, ale obydwie drużyny w tym sezonie mają na swoim koncie tylko albo zwycięstwa, albo porażki. Podeprę więc remis zwycięstwem gospodarzy. A w przypadku spotkań Legii – Raków i Lech – Zagłębie Lubin postawię „jedynki”. Warszawianie mieli lekką zadyszkę, a Częstochowianie się budzą, ale górą będzie Papszun. Natomiast w Poznaniu, mimo że trener Leszek Ojrzyński potrafi nastawić Lubinian na walkę, spodziewam się, że po powrocie z Lizbony Lech kontynuował będzie passę ligowych zwycięstw, a Patrik Walemark, który bardzo mi się podoba w ofensywie, może znowu dać o sobie znać.
Rozmawiał Jerzy Dusik
