Mecz o honor? Nie tylko!
Wtorkowe starcie z Włochami, czekającymi na zwycięstwo na Euro od 28 lat, będzie miało olbrzymie znaczenie, bowiem zadecyduje o rozstawieniu Biało-czerwonych w eliminacjach mistrzostw świata.
Bardzo bolą fatalne występy Polaków na mistrzostwach Europy... Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
MISTRZOSTWA EUROPY
Rozgrywane w Danii, Norwegii i Szwecji 17. mistrzostwa Europy wtorkowymi meczami w grupach B, D i F zakończą wstępny etap rywalizacji. Tego dnia poznamy 12 najlepszych reprezentacji na Starym Kontynencie. Niestety, już po dwóch kolejkach wiemy, że w tym gronie nie zobaczymy Polaków, rozłożonych na łopatki przez Węgrów i Islandczyków.
Pożegnanie z Kristianstad
Wiadomo, że z grup B i D do fazy głównej awansowały Dania i Słowenia, a o pozostałe dwa bilety w bezpośrednich starciach powalczą Portugalia z Macedonią Północną oraz Wyspy Owcze ze Szwajcarią. Na ostatnie widowiska czeka także nowoczesna, wielofunkcyjna, z doskonałym zapleczem dla kibiców - m.in. dwie restauracje i 5 stref gastronomicznych - i widownią dla 5000 osób Kristianstad Arena. Najpierw Polska i Włochy zmierzą się o 3. miejsce w grupie F, a następnie nasi pogromcy z Wyspy Gejzerów i Węgier powalczą o 1. miejsce i cenne punkty, które zabiorą do fazy głównej. Węgrzy wygrali dwa z ostatnich trzech starć z Islandczykami na Euro, ale cztery lata temu przegrali w Budapeszcie 30:31. Oba zespoły spotkały się też w... Kristianstad podczas mistrzostw świata 2023 i wtedy górą byli Madziarzy (30:28). Ciekawostką tej rywalizacji jest fakt, że Wikingowie serię zwycięstw na mistrzostwach Europy mogą wydłużyć do czterech, co byłoby rekordem ustanowionym po niedzielnej wygranej z Polską.
Walka o miejsca...
Dla reprezentacji Polski turniej ten toczy się - niestety - według dobrze znanego z piłkarskiego świata schematu: mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Dwie wspomniane porażki spowodowały, że Biało-czerwoni udział w tegorocznej imprezie zakończą dziś i będą mogli wracać, ale wynik spotkania z Włochami zadecyduje nie tylko o ich ostatecznej pozycji w turnieju, ale będzie miał również dodatkową stawkę. Zarówno Polacy, jak i Włosi nie zapisali w swym dorobku nawet punktu, więc o 3. miejscu w grupie zadecyduje rezultat bezpośredniego starcia. W przypadku remisu 3. pozycję zajmą Polacy, mający lepszy bilans bramkowy. To przełoży się na końcową klasyfikację mistrzostw i nich lokatę. Drużyny, które zajmą czwarte miejsca w fazie grupowej, uplasują się na miejscach 19-24, natomiast zespoły z trzecich lokat zajmą miejsca 13-18, zgodnie z liczbą punktów, a w dalszej kolejności ze względu na bilans bramkowy.
…i rozstawienie
Warto jednak wspomnieć o mniej oczywistej stawce, o którą we wtorek będą walczyć Polacy. W razie zajęcia 4. miejsca, starania o udział w kolejnej wielkiej imprezie – mistrzostwach świata 2027 – rozpoczną od 2. rundy kwalifikacyjnej i w dniach 18-23 marca rozegrają dwumecz z Łotwą (ewentualny pierwszy mecz odbędzie się w Polsce). Jeśli zajmą 3. lokatę w grupie, eliminacje MŚ w Niemczech rozpoczną od 3. rundy zaplanowanej na maj i do losowania przystąpią jako drużyna rozstawiona. - Mecz z Włochami będzie dla nas bardzo istotny. Niech nikt nie myśli, że czeka nas tylko gra o honor. Dla nas będzie to spotkanie o wszystko, ponieważ zadecyduje o rozstawieniu w eliminacjach mistrzostw świata. Wyjdziemy na boisko bardzo skoncentrowani i damy z siebie wszystko. Obiecuję, że pokażemy, że umiemy grać i wygrywać, żeby kibice cieszyli się z chociaż jednego zwycięstwa – mówił po starciu z Islandią rozgrywający Michał Olejniczak.
To nie są chłopcy do bicia
Jakim rywalem są Włochy? Wystarczy powiedzieć, że w tym roku po raz pierwszy awansowali na mistrzostwa Europy na drodze sportowej, aby oddać, że dopiero odnajdują miejsce na salonach. Pierwszy udział na Euro zaliczyli w 1998 roku (11. miejsce), ale tylko dlatego, że je organizowali. Przed rokiem po raz pierwszy od 28 lat wystąpili na mistrzostwach świata, plasując się na 16. pozycji (Polska była... 25.), a zwycięstwa z Tunezją, Algierią i Czechami odbiły się szerokim echem. Na drodze do obecnych mistrzostw Europy Włosi ponownie zwrócili na siebie uwagę, dotrzymując kroku Serbii i Hiszpanii. Kluczowym w kontekście awansu okazało się domowe zwycięstwo z Serbami (31:30). Wynika z tego, że dziś nie będziemy mieli do czynienia z chłopcami do bicia, a z zespołem preferującym agresywną i stale wywierającą presję obroną. W ofensywie wtorkowi przeciwnicy często opierają się na grze jeden na jednego, ale płynnie przechodzą do wariantu z zawodnikami potrafiącymi oddać groźne rzuty z dystansu. Ich znakiem rozpoznawczym bywa gra z czterema, a nie jak zwykle trzema rozgrywającymi. - Kiedyś piłka ręczna nie cieszyła się w tym regionie wielką popularnością, ale w ostatnich latach trend ten uległ wyraźnej zmianie – podkreśla selekcjoner Polaków, Jota Gonzalez. - Włoska reprezentacja należała do słabszych, ale to się zmieniło. Ich ostatnie wyniki pokazują, że grają bardzo dobrze. W ostatnich dwóch latach przedstawili się w Europie i na świecie, udowadniając, że nie są już przeciętnym zespołem, ale mającym ambicje rywalizowania z najlepszymi. Prezentują też ciekawe rozwiązania taktyczne, do których będziemy musieli się dostosować.
Dawno temu pokonali Polskę!
Italia liczy dziś na pierwsze zwycięstwo na Euro od 4 czerwca 1998 roku, kiedy przed własną publicznością pokonała Szwecję 29:28. Jej jedno z dwóch zwycięstw z Polską to równie odległe czasy. W maju 1999 roku, w ramach eliminacji ME 2000, wygrała 28:25. Po zeszłorocznym mundialu władze tamtejszej federacji zadecydowały o zmianie selekcjonera - Włocha Riccardo Trilliniego zastąpił Niemiec Bob Hanning, który udanie poprowadził drużynę w końcówce eliminacji do obecnego turnieju.
- Włosi w ostatnim okresie poczynili spore postępy – przypomina nasz obrotowy Maciej Gębala. - Duża w tym zasługa charyzmatycznego trenera Hanninga. Dziś to mocniejszy zespół niż ten, z którym graliśmy w eliminacjach Euro 2024. Mają wielu zawodników grających w pierwszej i drugiej Bundeslidze. Lewy rozgrywający Simone Mengon ze Stuttgartu to jeden z najlepszych ligowców. Podobnie jak bramkarz Domenico Ebner z Lipska, czy prawoskrzydłowy Leo Prantner z Berlina. Każdy kto się zna na piłce ręcznej wie, że z nimi łatwo nie będzie – ostrzega 118-krotny (157 bramek) reprezentant Polski.
Zbigniew Cieńciała
Wtorek, 20 stycznia, godz. 18.00◼ Polska - Włochy; transmisja - Eurosport 1, TVP Sport
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Polacy mogą się pochwalić bardzo korzystnym bilansem z Włochami. Z 17 meczów wygrali 13, dwa razy padł remis i dwa razy triumfowali rywale.
◼ Ostatnie spotkanie, rozegrane w kwietniu 2023 roku w Vigevano, zakończyło się naszym zwycięstwem 31:29. Spośród obecnych reprezentantów najwięcej bramek zdobyli Damian Przytuła, Arkadiusz Moryto i Maciej Gębala (po 4).
◼ Domenico Ebner ma piątą największą liczbę obronionych rzutów w tegorocznym turnieju (21), natomiast Miłosz Wałach zajmuje 12. miejsce z 16 interwencjami.
◼ Obie drużyny mogą się „pochwalić” sporą liczbą strat. Włosi mieli ich 30, a Polacy 33.
◼ Bracia Mengon odgrywają ważną rolę w ataku Włochów - mają łącznie 665 podań. W tej klasyfikacji Simone jest 5., a Marco 6. Co ciekawe, obaj zaliczyli najwięcej strat w drużynie; odpowiednio 9 i 10.
◼ Prawoskrzydłowy Leo Prantner potrzebuje czterech bramek, aby zrównać się na Euro ze swoim ojcem. Juergen Pranter, który jest asystentem Boba Hanninga, zdobył 13 goli na turnieju w 1998 roku.
◼ Wciąż czekamy na miły jubileusz. Jeśli Michał Daszek zdobędzie we wtorek choćby jedną bramkę, jako 20.szczypiornista w historii przekroczy granicę 400 bramek w reprezentacji.
◼ 12 bramek do osiągnięcia 100 trafień w reprezentacji brakuje Mikołajowi Czaplińskiemu.
Oby we wtorkowy wieczór reprezentanci Polski opuszczali boisko w radośniejszych nastrojach... Fot. PAP/Adam Warżawa
