Mecz o awans!

W sobotę o 17.00 w Rybniku wielki hit. Starcie ROW-u z rezerwami Rakowa może zadecydować o bezpośredniej promocji do 3. ligi.

Starcia ROW-u z Rakowem II w ostatnich sezonach obfitowały w emocje. Fot. ROW 1964 Rybnik

4. LIGA ŚLĄSKA

Wystarczy rzut oka na tabelę, aby zorientować się, że mamy do czynienia ze starciem wagi ciężkiej. Po 28 kolejkach Rybniczanie prowadzą z 70 punktami, druga drużyna Rakowa ma 2 punkty mniej, a potem… długo, długo nic. Trzecia Podlesianka Katowice traci do klubu z Częstochowy 10 punktów, więc można założyć z wielką dozą prawdopodobieństwa, że kwestia awansu rozstrzygnie się wyłącznie w rywalizacji rybnicko-częstochowskiej. - Można różnie do tego podchodzić. Ja nazywam ten mecz jednym z kluczowych, ale nie kluczowym. Do tego meczu podchodzę ze spokojem, bo po nim zostanie jeszcze pięć kolejek i punkty w nich zarówno dla nas, jak i Rakowa będą ważyć tyle samo – mówi Ołeksandr Szeweluchin, który przejął ROW zimą po Piotrze Mandryszu.

- Szczerze mówiąc, mecze bezpośrednie prawie nigdy nie decydują o tym, kto wygra ligę. Przeważnie to liczba zwycięstw z dołem tabeli jest decydująca. Kto się mniej razy potkanie, ten będzie wyżej i wydaje mi się, że podobnie będzie w tym sezonie – w podobnym tonie wypowiada się szkoleniowiec Rakowa II, Michał Mizgała.

Przewaga psychologiczna?

Jesienią druga drużyna Rakowa dość pewnie ograła u siebie rywali z Rybnika 3:0. Czy to może mieć psychologiczne znaczenie w sobotnim starciu? - To już dawno poszło w niepamięć. Może łatwiej mi tak mówić, bo nie prowadziłem wtedy zespołu, ale od tamtego momentu rozegraliśmy sporo spotkań, jest nowy rok, już prawie lato, więc nie ma co tego rozpamiętywać. O to się w ogóle nie martwię, to jest inna drużyna niż jesienią – uważa trener ROW-u.

- Wygraliśmy 3:0, ale teraz to my jesteśmy niżej. Co do sobotniego spotkania, to na pewno jest ono ważne pod kątem prestiżu. O tym meczu jest głośno już od jakiegoś czasu. Dla młodych chłopaków, którzy dopiero zaczynają seniorską drogę, to na pewno jest ekscytujące i głęboko wierzę, że to będzie emocjonujące widowisko. Na co dzień nie mamy możliwości grać przy licznej widowni, więc to na pewno będzie coś nowego i atrakcyjnego. Każdy z nich chce grać w wyższej lidze, pod tym kątem na pewno jest wyczekiwanie – uważa Mizgała.

Działać, nie mówić

W Rybniku o awansie mówiło się już przed sezonem, w Rakowie - po wcześniejszym mariażu ze Skrą - takich planów raczej nie przejawiano. Jak to wygląda obecnie? - Czy jest nacisk? Nie odczuwam tego, ale też za dużo nie rozmawiamy, bo tu trzeba działać, a nie mówić. Staramy się robić swoje, kibice podchodzą do nas z szacunkiem, my podobnie. Liga trwa, szykujemy się od meczu do meczu i to jest najważniejsze – wyjaśnia trener Szeweluchin.

- Na pewno fajnie by było, gdybyśmy wrócili do 3. ligi. Myślę, że nikt w klubie nie myśli inaczej. Trzeba jednak pamiętać, że nasz zespół przeszedł sporą modyfikację, dlatego przed sezonem nie było wielkich oczekiwań. One urosły w związku z naszą dobrą grą. Nacisków nie odczuwamy, ale wsparcie na pewno tak. Chłopcy chcą zrobić coś fajnego – dodaje szkoleniowiec rezerw Rakowa. Częstochowianie wciąż grają o najwyższe cele w ekstraklasie, dlatego wzmocnień z pierwszego zespołu raczej nie należy się spodziewać. Jedynie między słupkami powinien stanąć będący w kadrze pierwszej drużyny. Wiktor Żołneczko.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się