Mamy wiele do poprawy
Musimy być szczęśliwi z tej wygranej. Naprawdę było ciężko - powiedział po zwycięstwie z Tunezją selekcjoner reprezentacji Polski, Arne Senstad.
Arne Senstad wie, jak dotrzeć do swoich podopiecznych... Fot. PAP/Michał Bielecki
Norweski szkoleniowiec Biało-czerwonych przyznał, że spodziewał się, iż rywalki zagrają zdecydowanie lepiej niż na inaugurację z Francuzkami, kiedy przegrały 18:43. - Wiedzieliśmy, że musimy być gotowi na walkę. Było naprawdę ciężko, ale wygraliśmy - cieszył się Arne Senstad, płynnie przechodząc do analizy spotkania. - W obronie nie graliśmy tak, jak sobie założyliśmy. Tunezja ma sporo dobrych zawodniczek, które wiedzą co zrobić z piłką. Grają długo w ataku pozycyjnym, więc tak samo długo trzeba być skoncentrowanym w defensywie - powiedział szkoleniowiec.
Senstad zaznaczył, że to był jeden z tych meczów, w którym drużyna oddaje dużo rzutów, ale i wiele z nich nie dochodzi celu. - Na pewno musimy poprawić wiele w naszej grze. Po prostu musimy być bardziej skuteczni w akcjach ofensywnych, bo inaczej pojawiają się nerwy. Musimy być szczęśliwi z tej wygranej. Mecz był taki, jaki był. Naprawdę było ciężko - zaznaczył.
Poproszony o przywołanie słów, które skierował do zespołu w czasie przerwy na żądanie w drugiej połowie, odparł, że zwracał uwagę na obronę. Tłumaczył, że zawodniczki muszą być w niej bardziej agresywne. - Było to trudne zważywszy na indywidualne umiejętności rywalek, jednak udało się to zrobić - dodał.
Trener nie ukrywał, że niektóre jego podopieczne zagrały zdecydowanie poniżej poziomu, do którego już zdążyły go przyzwyczaić. Gra momentami wyglądała bardzo źle, a zespół nie skupiał się na wyznaczonych zadaniach. Zapytany o taktykę na ostatni mecz w grupie z broniącą tytułu Francją, odparł, że można mieć najlepszy plan, ale trzeba go później umieć zrealizować. Mieć do tego odpowiednich wykonawców. - Musimy wierzyć w naszą pracę. Prosty rachunek podpowiada, że skoro Francja wygrała z Tunezją różnicą 25 bramek, a my tylko trzema, to one nas pokonają 22 golami... - zauważył.
Senstad zdaje sobie sprawę, że wtorkowe spotkanie będzie trudne i zaapelował do polskich kibiców o wsparcie. - Tu wcale nie chodzi o taktykę, ale o umiejętności. Wiem, że dziewczyny stać na wiele, ale przeciw Tunezji tego nie pokazały - dodał i przywołał światowy ranking, w którym Francuzki sklasyfikowane są na 2. miejscu, a Polki w połowie drugiej dziesiątki. - Ale to jest tylko sport. Staniemy naprzeciw jednego z najlepszych zespołów świata. Jeżeli zagramy tak, jak przeciw Tunezji, to nie wystarczy do sukcesu. Jeśli jednak zaprezentujemy się na 100 procent możliwości, to wszystko może się zdarzyć - podsumował Senstad. Mecz z obrończyniami tytułu we wtorek o 21.00.
