Mamy polskiego Ancelottiego!

Rozmowa z Andrzejem Bledzewskim, pierwszym Polakiem, który zagrał w lidze maltańskiej.

Andrzej Bledzewski podczas niedawnego meczu Górnika z GKS-em Katowice w Zabrzu. Fot. Marcin Bulanda / PressFocus

Za nami mecz z Holandią, przed nami Malta. Zaskoczyło pana, że Maltańczycy pokonali Finów?

- Trochę tak. Najwyższe noty zebrał jednak bramkarz Henry Bonello - to wiele mówi. Oczywiście warto przy tym pamiętać, że maltańska piłka się rozwija, a poziom rośnie. Selekcjonerem Maltańczyków jest obecnie Włoch Emilio de Leo, to nie jest człowiek znikąd. Wcześniej był w kilku miejscach asystentem nieżyjącego już Sinisy Mihaljovicia, fantastycznego serbskiego trenera, a wcześniej piłkarza m.in. w moim ulubionym klubie - Torino. To nie jest pierwszy Włoch na tym stanowisku, Maltańczycy są bowiem zapatrzeni w calcio i to dla nich... dobrze (uśmiech). Dzięki pracy z włoskimi trenerami organizacja gry czy dyscyplina taktyczna ciągle się u nich poprawia. Kiedyś było z tym na bakier. Przy ich niezłej technice - stają się coraz lepsi. W Finlandii osiągnęli niespodziewany sukces, to dla maltańskiej piłki historyczny moment. Warto przy tym zwrócić uwagę, że coraz więcej tam naturalizowanych piłkarzy. Przykładem jest choćby urodzony i grający na co dzień w Anglii obrońca James Carragher, syn Jamiego, dawnej gwiazdy Liverpoolu.

Na co stać Maltańczyków w meczu z Polską? Pytam jako pierwszego polskiego piłkarza, który zagrał w lidze maltańskiej... [Andrzej Bledzewski w sezonie 2006/07 występował w Birkirkara FC]

- Wydaje mi się, że choć z pewnością po sukcesie z Finlandią są w euforii - niełatwo będzie im się naszej drużynie przeciwstawić. Porównania czysto piłkarskiego z Polakami nie wytrzymują, chodzi też o fakt, że zagrają drugi trudny fizycznie mecz w ciągu kilku dni. Czekam na to spotkanie ze spokojem. Tanio skóry nie sprzedadzą, będą zorganizowani, ale mam przeczucie, że w którymś momencie zwyczajnie nie wytrzymają tempa. Nie spodziewam się jednak strzelaniny i jakiegoś szczególnie wysokiego wyniku na naszą korzyść.

Jakie ma pan wspomnienia z Malty jako piłkarz?

- Wspaniałe. Ostatni raz byłem tam dwa lata temu w grudniu. Nie mogłem poznać starych kątów. Malta się rozwija, ale i ludzi tam coraz więcej. Przeżyłem tam wspaniałe chwile jako człowiek i piłkarz. Było ciekawie, nie tylko w lidze. Przyjeżdżały tam na obozy najlepsze włoskie drużyny ligowe, między innymi wielki Milan prowadzony wówczas przez Carlo Ancelottiego. Rozegraliśmy z nimi mecz towarzyski, stadion był pełny, naprzeciw Inzaghi, Pirlo czy Gattuso. Mieliśmy też z nimi wspólne treningi. Niezapomniane dla mnie chwile. W maltańskiej piłce są coraz większe pieniądze. Przykładem niech będzie Hamrun Spartans, najsilniejszy obecnie klub na Malcie. A jednocześnie są tam tylko dwa boiska z naturalną murawą: reprezentacyjny obiekt Ta'Qali oraz stadion Hiberniansu Paola. Pozostałe murawy są sztuczne. Za moich czasów mecze ligowe odbywały się na tych dwóch obiektach. Kiedyś przyjechaliśmy na sparing i murawa była właśnie wymieniana. Zagraliśmy mecz na klepisku. Mile to wspominam, naprawdę!

Jeszcze o Polsce. Przeciw Holandii zrobiła na panu wrażenie?

- Tak. To jest reprezentacja, z której możemy być dumni. Jan Urban to selekcjoner, który potrafi wyciągać z piłkarzy to, co najlepsze, a to wyjątkowa ważna według mnie cecha trenera. Świadczy o sile szkoleniowca. Weźmy Matty'ego Casha. Czy ktoś przypuszczał wcześniej, że potrafi strzelać takie ładne gole jak w Holandii czy w Chorzowie z Finlandią? Znałem Jana Urbana wcześniej, więc kiedy został selekcjonerem, byłem spokojny. Według mnie Urban to nasz polski Carlo Ancelotti! Zna piłkę na wylot od każdej strony, wszyscy znają jego, potrafi dotrzeć do piłkarzy, a przy tym - kiedy tylko się da, a przecież nie da się zawsze - grać do przodu. Lubi ładną piłkę, sam przecież grał ładnie. Oczywiście - w barażach może się wiele wydarzyć, jednak jestem przekonany, że z Janem Urbanem jako selekcjonerem damy radę.

Na bramce młodzieżówki stoi pana następca w bramce Górnika, Marcel Łubik. Jak pan go ocenia?

- Nie znam go osobiście, ale doceniam jego grę. Znakomicie gra nogami. Oczywiście popełnia błędy, oczywiście ma elementy, w których musi się poprawić, jednak to przecież rocznik 2004 i ciągle się rozwija. O błędach bramkarza szczególnie się pamięta, oni są na świeczniku. Zauważam też, że Marcel dobrze funkcjonuje w drużynach, w których gra; widać, że jest w nich wiodącą postacią. Ma naturalne cechy, które w przyszłości mogą sprawić, że będzie liderem. Ma dużą samoświadomość, wiele rozumie. Przekonałem się o tym, oglądając materiał z nim na GórnikTV. 

Łubik i jego koledzy z Górnika przewodzą w lidze. Podoba się panu gra zabrzan? Na co ich stać w tym sezonie? 

- Jestem pozytywnie zaskoczony postawą Górnika. Gra specyficzną piłkę, nastawioną na rozpoznanie i neutralizowanie najsilniejszych punktów przeciwnika. Byłem w Zabrzu niedawno, z całego sztabu bije dobra, pozytywna energia. W drużynie jest team-spirit. Życzę Górnikowi jak najlepiej. 

Rozmawiał Paweł Czado

ANDRZEJ BLEDZEWSKI

bramkarz, trener bramkarzy

Urodzony 2 lipca 1977 roku w Gdyni

Sukcesy: Mistrz Europy do lat 16 z 1993 roku, reprezentant Polski (1A, w 2002 przeciw Irlandii Północnej w Limassol ), pierwszy Polak w lidze maltańskiej.

Kluby: Bałtyk Gdynia (1992-96), Polonia Bytom (1996-97), Górnik Zabrze (1997-2002), zczakowianka Jaworzno (2003-04), Górnik Łęczna (2005-06), Birkirkara FC (2006-07), Arka Gdynia (2007-2010), Warta Poznań (2011), Miedź Legnica (2011-15). Trener bramkarzy w Gryfie Wejherowo, Olimpii Grudziądz, GKS-ie Katowice, GKS-ie 1962 Jastrzębie i Skrze Częstochowa.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się