Mało fałszywych dźwięków

Na stadion przy Reymonta wróciła rytmiczna przyśpiewka. Tym razem może być prorocza.

Maciej Kuziemka wyrasta na gwiazdę Wisły i I ligi. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

O tym, że „nadejdzie wiosna i lepsze czasy, a Wisełka powróci w szeregi ekstraklasy” słyszymy od 2022 roku, kiedy urzeczywistnił się koszmar o spadku. Wydawało się, że po odbiciu klubu z rąk złodziei i przestępców musi być tylko lepiej, a tu szereg złych decyzji doprowadził do sportowej katastrofy. Na razie wiele wskazuje, że 13-krotny mistrz Polski wróci na salony w roku obchodów jubileuszu 120-lecia.

Przyjemne doświadczenie

Po jednym z ostatnich meczów Mariusz Jop 45 minut gry jego zawodników nazwał koncertem. W pierwszej części sezonu jego orkiestra zafałszowała tylko dwa razy (porażki z Miedzią i Polonią Warszawa), a nieczysto zagrała czterokrotnie (remisy). W pozostałych meczach odniosła 13 zwycięstw, uzyskując średnią ponad 2,5 pkt. Mało było fałszywych dźwięków – w muzyce z włoskiego to „stonare” – a jej kapitalny start określilibyśmy jako „fortissimo” (bardzo głośno, mocno). Z czasem wygrane były mniej efektowne – piano, pianissimo (cicho, bardzo cicho – ale konsekwentnie szli po pierwszoligowej pięciolinii. Są w ponad połowie utworu pt. „Awans do ekstraklasy”, w którym właśnie nastąpiła długa pauza. Słuchacze są pod wrażeniem – to wszystko dzięki kompozycji bliskiej ideału. Spisywali się artyści grający wszystko to, co zostało zapisane po kluczu wiolinowym (najlepsza ofensywa), jak i odpowiedzialni za niższe dźwięki (średnio mniej niż jeden gol tracony na mecz). Słuchanie takiej orkiestry to przyjemność, stąd w czasie domowych występów ogromna sala koncertowa (stadion na 33 tys. miejsc) bywała oblegana, a czasami brakowało biletów.

Odrodzenie

W tej zgranej orkiestrze nie brakowało solistów. Wielu przychodziło na popisy Angela Rodado i prawie nigdy się nie zawodziło. Pod skrzydłami mistrza dojrzał Maciej Kuziemka i niedługo mogą się posypać propozycje z największych europejskich zespołów. Jak mówił Bogdan Zając, cechuje go odwaga, a do odważnych świat należy. Wygwizdywany w poprzednim sezonie Wiktor Biedrzycki tym razem zbierał owacje na stojąco. Muzyk z potencjałem dostroił swój instrument i opinie o nim zmieniły się o 180 stopni. Zerwał łatkę grajka, który nadaje się co najwyżej do brzdękania w marnej kapeli. Obcokrajowcy złapali wspólny język z Polakami. Kto się zna na fachu i ma odpowiednie warunki, ten nie potrzebuje wiele czasu na zgranie.

Jesienią Wisła zaprezentowała bogaty repertuar. Wpadki były, ale kto ich nie ma? Konkurenci fałszowali dużo częściej, zagłuszali jeden drugiego. Drzwi na ekstraklasową scenę są szeroko otwarte, jednak wiosny krakowianie nie mogę potraktować ulgowo. Nadal muszą z całych sił dąć w trąby, rytmicznie przesuwać smyczkami po strunach, żwawo przebierać palcami po fortepianie i uderzać w talerze. Grać tak, jakby każdy koncert był ostatnim w ich życiu. Nagrodą będzie nie tylko uwielbienie tłumów.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się