„Magic touch” to za mało
Ani Znicz, ani Górnik nie przybliżyły się do wyjścia ze strefy spadkowej – a starały się bardzo!
Wychowanek Sarmacji Będzin Daniel Bąk strzelił gola na 2:0, ale na Górnika to było za mało. Fot. Mateusz Porzucek/Press Focus
Pruszkowianie dwukrotnie zaskoczyli Łęcznian na przestrzeni 6 minut – a były to gole szczególnej urody! Bartłomiej Ciepiela świetnym przyjęciem z obiegiem rywala minął jednego, a drugiego ograł markując uderzenie, umieszczając potem futbolówkę w siatce. Chwilę potem precyzyjne podanie prostopadłe otrzymał pochodzący z Będzina 20-letni Daniel Bąk i zgrabnym „dziabnięciem” wturlał piłkę do bramki. „Magic touch” pełną gębą!
Górnik jednak nie odpuścił – kontakt złapał jeszcze przed przerwą, a wyrównał w końcówce; w obu przypadkach uderzając głową. Skończyło się więc na remisie, który nie zadowala w pełni żadnej ze stron. Obie drużyny pozostały bowiem w strefie spadkowej, a gdyby Łęczna jednak wygrała w Pruszkowie, przynajmniej do jutrzejszego meczu Stali Mielec po raz pierwszy w sezonie znalazłaby się na bezpiecznej lokacie!
(PTub)
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Znicz Pruszków – Górnik Łęczna 2:2 (2:1)
1:0 – Ciepiela, 28 min, 2:0 – Borecki, 34 min, 2:1 – Hołownia, 43 min (głową), 2:2 – Jaroszyński, 79 min (głową)
ZNICZ: Misztal – Sokół, Jach, Koprowski, Moskwik (90. Mak) – Borecki (72. Ochronczuk), Konieczny – Tabara (90. Kazimierczak), Majewski, Ciepiela (72. Juzwak) – Bąk (81. Bartoszewicz). Trener Łukasz SMOLAROW.
GÓRNIK: Budziłek – Nowogoński, Szabaciuk, Jaroszyński, Hołownia (90+1. Gucek), Biedrzycki – Tkacz (70. Ogaga), Deja, Ahmedov, Myszor – Paryzek (70. Wolsztyński). Trener Jurij SZATAŁOW.
Sędziował Mateusz Piszczelok (Katowice). Widzów 750. Żółte kartki: Borecki, Koprowski.
