Magic i Knicks jadą do Vegas
Znamy pierwszych półfinalistów Pucharu NBA. Do Las Vegas pojadą ekipy z Orlando i Nowego Jorku.
Nowojorczycy są już gotowi do wylotu. Fot. Facebook New York Knicks
We wtorkową noc rozegrano dwa mecze ćwierćfinałowe NBA Emirates Cup. W derbach Florydy lepsi okazali się Magicy. W pierwszej kwarcie dominowali jednak Miami Heat, którzy zaczęli mecz od prowadzenia 15:0! Wysoko wygrali tę część dzięki trafieniom Tylera Herro i Normana Powella. Goście utrzymywali się na prowadzeniu do końca pierwszej połowy (57:56), a nawet jeszcze w trakcie trzeciej kwarty (69:66). Potem rosła przewaga ekipy z Orlando, a ton grze nadawał świetnie dysponowany Desmond Bane (37 pkt, 6 zbiórek, 5 asyst). Double-double zaliczył Wendell Carter (14 pkt, 10 zbiórek).
Warto podkreślić, że Magic po raz pierwszy w tym sezonie grali bez Franza Wagnera, który najprawdopodobniej będzie pauzował przez kilka tygodni z powodu skręcenia stawu skokowego. - Nasz sukces to zasługa kolektywu. Sam nie dałbym rady tego osiągnąć - tłumaczył po meczu Bane. - Paolo wspaniale podaje. To błogosławieństwo, że wrócił i czuje się dobrze. Czuję się coraz pewniej, ale myślę, że wszyscy czujemy się lepiej - dodał. Paolo Banchero, który nie grał na początku sezonu z powodu kontuzji kolana, we wtorek zdobył 18 pkt, miał 7 zbiórek i 4 asysty.
W drugim ćwierćfinale w Scotiabank Arena w Toronto Raptors podejmowali Knicks. O wyniku przesądziła druga kwarta, którą nowojorczycy wygrali różnicą 21 pkt (34:13). Najlepszym graczem meczu był Jalen Brunson (35 pkt, 6/9 za trzy), którego pod koszami mocno wspierał Karl-Anthony Towns (14 pkt, 16 zbiórek). Po meczu pochwały od trenera zebrał też Josh Hart, który świetnie spisywał się w ataku i obronie. - Taki właśnie jest Josh. Robi wszystko, czego od niego oczekujesz, nie tylko w ataku, ale i w obronie. Krycie, od pozycji 1 do 5, i tak dalej. To samo w ataku. Niektóre rzeczy robi na poziomie elitarnym, a niektóre na całkiem dobrym poziomie. Kiedy masz zawodnika o IQ Josha, człowieku, dobre rzeczy mogą się wydarzyć dla całej drużyny i ułatwia to pracę trenera - tłumaczył szkoleniowiec Knicks Mike Brown. Nowojorczycy są jedyną drużyną, która trzy razy z rzędu grała w ćwierćfinale Pucharu NBA, ale dopiero teraz udało im się awansować do Final Four.
Orlando i Knicks w półfinale Pucharu NBA zmierzą się w sobotę.
Orlando - Miami 117:108, Toronto - New York 101:117
(p)
