Liga ucząca pokory
ZAPRASZAMY NA STADIONY – Piotr Tubacki
Przedsezonowe napinki to stały element futbolu, który ma w sobie coś zabawnego. Ludzie zapominają, że piłka nożna to sport skrajnie nieprzewidywalny, szczególnie w wydaniu polskim, a już w ogóle pierwszoligowym. Wydawało się, że na zapleczu ekstraklasy wykrystalizuje się wyraźna grupka naczelna, którą łączyć będą najwyższe budżety. Że za nią ustawi się grzecznie peleton walczący o ewentualne baraże – peleton, dodajmy, wyjątkowo szeroki, bo w Betclic 1. Lidze różnice między zespołami wielokrotnie są tylko iluzoryczne. Jednakże sezon 2025/26 i tak zaskoczył wszystkich i przypomniał, że – jak w życiu, tak i w futbolu – należy być pokornym.
Okej, Wisła Kraków jest poza wszelką konkurencją, ale chyba w skali, jakiej nawet przy Reymonta się nie spodziewali. Chce ją gonić Śląsk Wrocław, więc tu logika jest zachowana. Ale spójrzmy na baraże. Trzech beniaminków i Chrobry Głogów... Gdzie ŁKS? Gdzie Polonia Warszawa? Gdzie Miedź? Gdzie spadkowicze? Gdzie Ruch i GKS Tychy? No nie ma. Cóż, Wieczysta to taki pierwszoroczniak, który w poprzedniej szkole kiblował cztery lata i teraz przerasta wszystkich o głowę, ale pozostała trójka miała przecież bić się rozpaczliwie o utrzymanie! No, a tu niespodzianka. Wychodzą uczniowie-geniusze, którzy są kilka klas szkolnych do przodu.
