Liga nie da tego, co puchar

TRYBUNA KIBICA – Raków Częstochowa

Pamiętam czasy, kiedy Raków grał w IV lidze, a było to na początku XXI wieku, i z utęsknieniem wypatrywałem losowania Pucharu Polski. Trwało to także później, gdy klub z Częstochowy zakotwiczył na dłużej niż dekadę w III lidze. Puchar to było nasze okno na świat. Możliwość zagrania z kimś z krajowego topu albo przynajmniej pojechania na mecz w nieznane miejsce to było coś! Tak zapamiętałem choćby mecz w ćwierćfinale z Jagiellonią, która grała wtedy na zapleczu ekstraklasy albo starcie z KSZO Ostrowiec, nie wspominając o takich spotkaniach jak z Piastem Karnin.

To właśnie podczas takich pucharowych gier była możliwość zobaczyć rywala i jego stadion po kilkunastu latach przerwy albo jedyny raz w życiu. W Karninie, dzielnicy Gorzowa Wielkopolskiego, już pewnie nigdy nie będę, a byłem właśnie dzięki Rakowowi. Wygraliśmy 5:0, biletów chyba nie było. Staliśmy za bramką i to miało swój niewątpliwy urok.

W ostatniej kolejce ponownie byliśmy w Białymstoku, ja akurat tam jeżdżę co sezon. Było tam wszystko – nowy stadion, oprawa godna europejskich pucharów, dobry ligowy mecz i nawet coś, czego nie widziałem przez 35 lat bywania na stadionach i 282 meczach wyjazdowych Rakowa, w których brałem udział: sędzia przerwał spotkanie z powodu transparentu na trybunach.

Nachodzi mnie taka refleksja, że te mecze w ekstraklasie są podobne do siebie. Nowe stadiony czy gra, ale czegoś w nich brakuje. To specyfika krajowego pucharu i niepewność, której nie ma w lidze. Ta odmiana, która we wszystkim jest czasem potrzebna.

Ja mam to szczęście, że klub, któremu kibicuję, gra w europejskich pucharach i to jest coś, czego bym na nic nie zamienił. Ale gdyby nie grał, to chciałbym, aby jego przygoda z Pucharem Polski trwała jak najdłużej. I trafił najlepiej na Avię Świdnik, bo tam jeszcze nie byłem, lub na Zawiszę, bo od mojej ostatniej wizyty w Bydgoszczy minęło już kilkanaście lat.

Los przyniósł nam przeciwnika nie z ekstraklasy, ale takiego, z którym mierzyliśmy się ostatnio często. Na losowanie nie możemy jednak narzekać, bo Śląsk jest w porządku. Może wygramy i znów będą emocje przy losowaniu?

Michał Cybulski


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się