Liga jest fascynująca
Rozmowa z Rafałem Górakiem, trenerem GKS-u Katowice
Trener GieKSy nie przejmował się tym, że jego zespół zimował w strefie spadkowej. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
GKS Katowice przezimował w strefie spadkowej. Po przerwie wygrał z Zagłębiem Lubin i wasza sytuacja w tabeli wygląda lepiej. Czy w trakcie okresu świąteczno-noworocznego denerwowała pana myśl o tym, że zespół jest w czerwonej strefie?
- Szczerze? Absolutnie mnie to nie denerwowało, choć znajomi przypominali o tym, mówiąc, że niefajnie jest po ostatniej kolejce w roku znaleźć się w strefie spadkowej. Jedyne co jest istotne, to stan po 34. kolejce. W ogóle nie interesowało mnie, czy zespół w trakcie przerwy jest „pod kreską”. Koncentrowałem się na tym, aby odpowiednio wykonać pracę podczas okresu przygotowawczego, aby wykorzystać ten czas w najlepszy możliwy sposób. Jednocześnie przygotowywaliśmy się do przeprowadzki na Nową Bukową i zależało mi na tym, żeby drużyna weszła na ten obiekt, mając idealne warunki. To ma pomóc nam w walce o każdy punkt. Mam nadzieję, że tak będzie, ponieważ zespół bardzo dobrze czuje się na Arenie Katowice.
Na jakim etapie przeprowadzki na Nową Bukową jesteście?
- Finalnym. Powrotu na starą Bukową już nie ma. Trwa tam duży remont, ponieważ obiekt przygotowywany jest dla kobiecej sekcji, aby piłkarki mogły przebywać w lepszych warunkach. Zajmą naszą szatnię. Oczywiście dalej jeździmy na treningi na nasz stary obiekt, ponieważ mamy tam podgrzewaną murawę. Mamy gdzie trenować i to jest dla nas bardzo istotne pamiętając mrozy, które nas dotykają. Naszym domem jest jednak Nowa Bukowa.
Czy już zna pan każdy zakamarek Areny Katowice?
- Jeszcze nie! Jeszcze nie czuję się tak, jak na starej arenie, gdzie znałem... każdą mysią norę! (śmiech)
Jakie uczucia towarzyszą panu, gdy myśli o tym, w jak wyrównanych rozgrywkach bierzecie udział? Na razie nie ma oczywistych kandydatów - ani do spadku ani do walki o mistrzostwo. Wszystko się może wydarzyć!
- To jest fascynujące! Piłka nożna potrafi zaskoczyć i teraz zaskakuje nas tak wyrównanymi rozgrywkami. Trzeba się w nich odnaleźć, a dla mnie najważniejsze jest, że mogę być uczestnikiem zmagań w ekstraklasie. Z każdego momentu w tej lidze czerpię pełnymi garściami. Po latach będę to wspominał, ale najważniejsza jest teraźniejszość i nasza rzeczywistość. Cieszę się, że gramy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i wiem, że mogę w ekstraklasie bardzo dużo osiągnąć.
Jak przygotować piłkarzy, żeby gra zimą nie była niebezpieczna dla ich zdrowia? W niedzielę podczas meczu z Widzewem może nie będzie już ekstremalnie zimno, ale termometry mogą wskazać minusową temperaturę.
- Okres gry w styczniu lub lutym nie jest dla piłkarzy czymś nowym. Doskonale wiedzą z czym to się wiąże. Jeśli temperatura nie spada poniżej 15 stopni Celsjusza jeszcze nie jest groźnie, jeśli zawodnicy są dobrze rozgrzani. Nie ma problemu, gdy temperatura zakręci się w okolicach zera stopni. Natomiast przy temperaturze poniżej 20 stopni, a przecież tak zimno miało być w minioną środę w Białymstoku, robi się spory problem. Dlatego mecz został przełożony na inny termin.
Rozmawiał Kacper Janoszka
