Lider czeka na lidera
Trudno dziś wyobrazić sobie drugą linię Niebieskich bez Michała Chrapka.
Pomocnik z Jaworzna „zabetonował” swoją pozycję w chorzowskim środku pola. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
RUCH CHORZÓW
Nie ma co ukrywać, że choć jego transfer był określany jako pierwszoligowy top, budził pewne obawy i ostrożność. W końcu w walczącym rozpaczliwie o utrzymanie Piaście Gliwice wiosną zsunął się w hierarchii z piłkarza podstawowego na zmiennika – ale jakościowego, to trzeba oddać. Często tłumaczono to jego wiekiem, wszak Michał Chrapek w kwietniu skończył 34 lata i ma świadomość, że jego kariera powoli zbliża się ku końcowi. Symbolem tego miały być także przenosiny do pierwszoligowego Ruchu.
Respekt Fornalika
Ale zaplecze ekstraklasy nie bez powodu jest jej zapleczem. Poziom jest tam niższy, więc nie bez kozery wielu pokładało w Chrapku wielkie nadzieje. Wątpliwości rozbudził jednak uraz, jaki złapał na początku sezonu, a który spowodował wzrost popularności pytania: czy on jeszcze da radę fizycznie? – Na początku sezonu miałem małe problemy zdrowotne, ale na szczęście – odpukać – wszystko wraca na właściwe tory i czuję się dobrze – przyznał ostatnio pomocnik z Jaworzna, który odpowiada na to pytanie swoją grą: znakomitą. – W ekstraklasie nie rozgrywa się przypadkowo ponad 300 meczów – z dużym respektem wypowiadał się o Chrapku nestor trenerstwa śląskiego Waldemar Fornalik. – Miałem przyjemność prowadzić Michała także w Gliwicach i nie musiałem go nawet oglądać. Gdy pojawił się temat, robiliśmy wszystko z naszej strony, aby mógł do nas dołączyć. Wiemy, jaka to wartość piłkarska i wiemy, jaka to osoba w szatni. Bo to też jest bardzo istotne – podkreślił szkoleniowiec Ruchu.
Piłkarska poezja
Już od ładnych paru meczów Chrapek jest pełnoprawnym liderem Chorzowian. Jego miejsce w środku pola jest „zabetonowane”, choć zmieniają się czasem role, w jakich faktycznie występuje. Na pierwszoligowych murawach pokazuje ogrom jakości i doświadczenia, mnóstwo widzi, wie, kiedy uspokoić, a kiedy przyspieszyć grę. Potrafi zagrać rewelacyjne podanie napędzające akcję, jak i samemu znaleźć się w bramkowej sytuacji. A to, co zrobił przy golu na 2:0 w ostatnim meczu z Odrą Opole, było piłkarską poezją. – To była piękna akcja. Patryk Szwedzik zagrał świetną piłkę, a Michał Chrapek... nie wiem, ilu na jego miejscu by tę piłkę podawało. Myślę, że większość by uderzała – mówił Fornalik, niczym Ancelotti unosząc brew w geście uznania. 34-latek stanął niepilnowany przed bramką Odry, świetnie skleił dośrodkowanie, ale nie strzelił, lecz wystawił piłkę do pustej bramki Teddy'emu Sutherlandowi. – Nic, tylko przyklasnąć – spuentował Fornalik.
Można docisnąć
– Było w naszym wykonaniu kilka bardzo dobrych fragmentów, ale uważam, że możemy wymagać od siebie jeszcze więcej. Wiadomo, że osiągnęliśmy wynik 3:0 i po meczu wszyscy byliśmy szczęśliwi, ale w niektórych momentach możemy jeszcze docisnąć – przyznał po meczu w TVP Sport Chrapek, który w Chorzowie dał się już poznać jako bardzo merytoryczny rozmówca, zawsze trzeźwo i akuratnie oceniający boiskowe wydarzenia. – Powtarzam się po raz kolejny: wiemy, ile było zmian w tej drużynie, że zawodnicy dochodzili już w trakcie sezonu. Wydaje mi się, że im dalej, tym będzie to wyglądało coraz lepiej. Na razie cieszymy się, bo za nami dwa udane mecze, przede wszystkim wygrane, i mam nadzieję, że nie zadowolimy się tym, tylko pójdziemy po więcej – podkreślił Chrapek, który spogląda już na niedzielę, gdy na Stadion Śląski przyjedzie lider I ligi, Pogoń Grodzisk Mazowiecki. – Każdego przeciwnika szanujemy. Widzimy, jaka jest ta liga, więc nie będę oryginalny. Z każdym gra się ciężko i o punkty nie jest łatwo. Szykuje się fajny mecz. Mamy trochę czasu, żeby się do niego przygotować. Trochę popracujemy i... czekamy na lidera – uśmiechnął się pomocnik.
Piotr Tubacki
