Liczymy na... szczęście

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Czy wiecie, że w wielkich finałach piłkarskich mistrzostw świata zagrało zaledwie 13 reprezentacji?! Mamy ośmiu mistrzów świata; pięć europejskich ekip (Niemcy, Włochy, Anglia, Francja, Hiszpania) i trzy południowoamerykańskie (pięciokrotny mistrz Brazylia oraz Argentyna i Urugwaj); poza nimi jeszcze tylko pięć innych narodowych jedenastek wystąpiło w grze o złoto, ale w niej poległo. Chronologicznie byli to Węgrzy, Czechosłowacy, Szwedzi, Holendrzy (aż trzy przegrane finały – 1974, 1978, 2010) oraz Chorwaci.

Przez prawie sto lat grania i 22 turnieje tylko tyle ekip zdołało dotrzeć do finału, nie mówiąc już o zdobyciu mistrzostwa. To wąskie i elitarne grono, do którego ciężko się wedrzeć. My dwa razy byliśmy blisko, ale w 1974 na przeszkodzie stanęła zachodnioniemiecka reprezentacja i… woda zalegająca na Waldstadionie we Frankfurcie nad Menem, a osiem lat później niesamowity Paolo Rossi i rozpędzająca się z meczu na mecz Italia, zmierzająca wtedy po swoje trzecie mistrzostwo globu. W naszym przypadku dwa razy kończyło się na trzecim miejscu. To było jeszcze w czasach, kiedy w elicie grało najpierw 16 drużyn, a potem – od 1982 do 1994 – 24. Teraz wszystko zostało monstrualnie rozbudowane. Znamy już 42 finalistów XXIII MŚ na stadionach w Ameryce Południowej. Sześciu pozostałych wyłonią marcowe baraże. Jesteśmy i my w nich obecni.

Mimo to losowanie grup finałowych odbędzie się już teraz. Czekamy na nie z mniejszą dozą emocji niż gdybyśmy już wiedzieli, że jesteśmy w gronie najlepszych, jak to bywało wcześniej. Przed ostatnim mundialem w Katarze losowani byliśmy z koszyka nr 3 jako reprezentacja numer 26 w rankingu FIFA. Wtedy wszystko odbywało się 1 kwietnia 2022 roku w Dosze, a więc już po barażach. My byliśmy akurat po szwedzkiej wiktorii na Stadionie Śląskim ze Szwedami (wygrana 2:0 miała miejsce 29 marca 2022).

Wtedy jednak mistrzostwa rozgrywano w listopadzie i grudniu. Był czas, żeby trochę ze wszystkim zaczekać. Teraz z terminem wszystko wróciło do normy, więc nieco ponad pół roku przed inauguracją turnieju dowiemy się, kto z kim zmierzy się w grupach.

Jak będzie? No cóż, przede wszystkim trzeba wywalczyć swoje miejsce w futbolowej elicie i liczyć nie tyle na szczęście, co na własne umiejętności oraz siły. Na katarskim mundialu udało nam się, po długim, bo trwającym aż 36 lat czekaniu wreszcie awansować do fazy pucharowej. Teraz, gdybyśmy zagrali na amerykańskim czempionacie, to obojętnie z kim przyjdzie się zmierzyć, będzie to… obowiązek! Dlaczego? Po raz pierwszy zagra aż 48 drużyn, rozegrane zostaną rekordowe 104 mecze, a przykładowo na pierwszym turnieju o Puchar Rimeta czy Świata, jak w 1930 roku i później nazywano mistrzowski turniej, tych spotkań było… 18. Potem przez lata, z udziałem 16 drużyn, były 32 gry.

Podczas mundialu w Ameryce Północnej do fazy pucharowej awansują aż 32 reprezentacje. Oprócz zdobywców pierwszej i drugiej lokaty także osiem zespołów z najlepszym bilansem z trzecich miejsc. To dlatego awans dalej będzie obowiązkiem! Żeby jednak tego obowiązku dochować, potrzebny jest 10. awans Biało-czerwonych do futbolowego raju. Dlatego z takim zainteresowaniem i emocjami czekamy na wynik piątkowego losowania finałów w Waszyngtonie. Niech szczęście uśmiechnie się do nas i w Kennedy Center, i podczas marcowych barażów! Tego życzymy wybrańcom trenera Jana Urbana i… sobie!


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się