Liczy się tylko mistrzostwo
Po trzech sezonach bez tytułu w Warszawie panuje wielki głód sukcesu.
Artur Jędrzejczyk został kapitanem „wojskowych”. Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus
LEGIA WARSZAWA
Argumentów przemawiających za Legią jest kilka, co stawia ją w bardzo mocnej przedsezonowej pozycji w walce o mistrza. Przede wszystkim innej myśli nie dopuszcza trener Goncalo Feio, który w dobrze sobie znany - intensywny - sposób podchodzi do prowadzenia jednego z największych polskich klubów. Ogromny nacisk kładzie na rywalizację i trzyma „pod prądem” wszystkich, zarówno starszych, jak i młodszych.
Prócz tego stołeczni dokonali latem ciekawych ruchów transferowych. W większości byli to piłkarze „na już”, gotowi i ukształtowani, mający być gwarantami wysokiej jakości i pomocy w walce o mistrzostwo. Claude Goncalves i Jean-Pierre Nsame mają dawać doświadczenie, także to pucharowe. Podobnie będzie w przypadku Luquinhasa, który wrócił do Warszawy po 2,5 roku. Sergio Barcia, Ruben Vinagre i Kacper Chodyna to gracze w kwiecie wieku, na papierze mający kapitalne CV jak na realia polskiej ekstraklasy.
Znaki zapytania stoją w Legii w odniesieniu do środka pola. Latem pożegnano kapitana i najlepszego piłkarza, Josue, czego wielu kibiców do teraz nie potrafi przeboleć. Oprócz tego operację łąkotki przeszedł Juergen Elitim, przez co czeka go teraz kilka miesięcy przerwy. Tę strefę Feio musi zbudować od nowa, również dlatego, że po zimowej sprzedaży Bartosza Slisza wyrwa w składzie nie została załatana.
KOMENTARZ „SPORTU”
Portugalski temperament
Wielu ekspertów widzi w Legii głównego kandydata do mistrzostwa. Nie są to opinie bezzasadne, bo faktycznie „wojskowi” wydają się najlepiej działającym polskim klubem tego lata. Oczywiście nie wiadomo, czy przełoży się to na boisko, ale na papierze wiele elementów się zgadza. Mnie zastanawia jednak, jak w dłuższej perspektywie na tak eksponowanym stanowisku, jakim bez wątpienia jest prowadzenie Legii, poradzi sobie Goncalo Feio. Na razie wszyscy podchodzą do niego z wielkim optymizmem, jego zapał do pracy może imponować. Stara się zaszczepić w zawodnikach zwycięski gen i to na pewno się mu chwali. Pytanie jednak brzmi, jak będzie reagował, gdy coś nie będzie szło po jego myśli; gdy stołeczni wpadną w kryzys i pojawi się presja, która w przypadku Legii zawsze jest jedną z największych w Polsce. Motor Lublinnie był tak medialnym klubem, więc ciekawe, czy Feio uda się okiełznać swój portugalski temperament. Bo w Warszawie był już jeden wybuchowy Portugalczyk i zaliczył wyjątkowo krótki pobyt...
Piotr Tubacki
