Legenda wciąż w grze
Klubowe Mistrzostwa Świata rozpoczęły się od rozczarowującego bezbramkowego remisu.
Lionel Messi robił, co mógł, żeby Inter Miami wygrał mecz otwarcia. Fot. PAP/EPA
KLUBOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA
Od dwóch lat Lionel Messi gra w Interze Miami. Argentyńczyk podbija Stany Zjednoczone. Co oczywiste, jest gwiazdą MLS. Pomimo tego, że ma 37 lat, dalej z piłką potrafi zrobić wszystko. Ośmiokrotny zwycięzca plebiscytu Złotej Piłki nieco zniknął z radarów europejskiego futbolu, więc w klubowym mundialu chciał o sobie przypomnieć większej publiczności. I właściwie to zrobił, bo po starciu z Al-Ahly mówiono tylko o nim. To on sprawił, że mecz dało się oglądać z zaciekawieniem. Często miał piłkę przy nodze i starał się robić wszystko, żeby ekipa z Miami wygrała. Problem w tym, że był on wyjątkiem w zespole Javiera Mascherano, który prowadzi drużynę od początku stycznia. Strzelał, dośrodkowywał, dryblował… W drugiej połowie niespodziewanie zdecydował się na uderzenie z prawego skrzydła. Mało brakowało, a bramkarz zaspałby i futbolówka wpadłaby do siatki - ostatecznie wylądowała na poprzeczce. Starania Messiego poszły na marne, bo mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Inter mimo wszystko powinien cieszyć się ze zdobytego punktu. Mało brakowało, a to Egipcjanie zeszliby z boiska ze zwycięstwem. To Al-Ahly było bliżej zdobycia gola, gdy w 43 minucie do wykonania rzutu karnego podszedł Mahmoud Hassan (znany jako Trezeguet). 30-letni Egipcjanin pomylił się i nie trafił do siatki, więc ekipa z Florydy (daleko nie musiała jechać na mecz, bo spotkanie odbywało się na stadionie Hard Rock w Miami) zachowała czyste konto. Zapewne inaczej wyobrażała sobie pierwszy mecz w Klubowych Mistrzostwach Świata, rozgrywany przed amerykańską publicznością. W końcu Inter miał udowodnić swoją potęgę budowaną na sporych pieniądzach.
Messi – pomimo tego, że zagrał dobrze – zaliczył więc falstart, co oczywiście nie oznacza, że Inter nie ma już o czym marzyć w zmaganiach. Jeśli partnerzy Argentyńczyka chociaż trochę dorównają do jego poziomu, kolejne mecze grupowe powinny wyglądać lepiej. O tym, jak ważna była postawa geniusza urodzonego w Rosario, opowiadał szkoleniowiec Interu. – Przeciwnicy ruszyli na nas z impetem, szukając kontrataków. Dostosowaliśmy się, cofając linię obrony. Natomiast dopiero gdy zaczęliśmy częściej współpracować z Messim, nasza gra nabrała zupełnie innego wymiaru. Powinniśmy znacznie wcześniej odnajdywać go na boisku – podkreślił Javier Mascherano.
Traktując jego słowa dość dosadnie, można wywnioskować, że wynik Interu Miami zależeć będzie tylko od Messiego i od tego, czy koledzy będą podawać mu piłkę. Może to podejście brutalne dla całego zespołu ze wschodu Stanów Zjednoczonych, ale dość dobrze obrazujące jego grę w starciu z Al-Ahly.
Największym problemem w kolejnych dniach mistrzostw dla Interu Miami mogą być… przeciwnicy. W następnej kolejce zmierzy się z Porto. Portugalczycy obiektywnie są silniejsi. Żeby utrzymać remis, podopieczni Javiera Mascherano muszą z całą pewnością zagrać lepiej niż w starciu z przybyszami z Kairu. Z kolei fazę grupową zamknie mecz Interu z bardzo silnym Palmeiras, czwartą drużyną trwającego w Brazylii sezonu… Cóż, łatwo już było (w meczu z Al-Ahly), a z tego amerykański zespół nie skorzystał.
Kacper Janoszka
GRUPA A
◼ Al-Ahly – Inter Miami 0:0
Bez Taremiego
Napastnik Interu Mediolan Mehdi Taremi nie weźmie udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Irańczyk utknął w swojej ojczyźnie po weekendowym ataku bombowym z terytorium Izraela. Zamknięta została przestrzeń powietrzna nad Iranem, więc napastnik nie może wydostać się z kraju. Taremi nie będzie więc w stanie zaprezentować się nowemu trenerowi Cristianowi Chivu. W poprzednim sezonie 32-latek zagrał w 26 spotkaniach w Serie A, w których strzelił tylko jednego gola.
