LeBron pisze historię

LeBron James wkroczył w 23. sezon. Bezprecedensowy!

LeBron James zagrał w tym sezonie NBA po raz pierwszy... Fot. Marty Jean-Louis/SIPA USA/PressFocus

NBA

San Antonio Spurs pozostają na zwycięskiej ścieżce. Tym razem pokonali u siebie Memphis Grizzlies. Oba zespoły zagrały mocno osłabione - w ekipie gospodarzy brakowało kontuzjowanych Victora Wembanyamy, Dylana Harpera i Stephona Castle’a, a w drużynie gości - Ja Moranta, Ty Jerome'a, Scotty'ego Pippena Jr. i Javona Smalla.

Lepiej znieśli to Teksańczycy, wśród których czołowe role odgrywali De’Aaron Fox (26 punktów) i Harrison Barnes (23 punkty). Przyjezdni prowadzili jeszcze czwartej kwarcie, a o sukcesie Spurs przesądziła seria 11:0, po której goście już się nie podnieśli.

Jeremy Sochan zaliczył niezły występ - w 22 minuty zapisał na swoim koncie 8 punktów, 6 zbiórek oraz 2 asysty, trafiając 2 z 3 rzutów za trzy (3/6 z gry).

Po meczu Polaka pochwalił trener. - Defensywa Jeremiego była fenomenalna. Zatrzymaliśmy ich na 14 punktach [w czwartej kwarcie]. Jeremy i Harrison Barnes wzięli na siebie odpowiedzialność za Jarena Jacksona i sprawili, że przy 20 rzutach zdobył tylko 18 punktów. Nie możesz oczekiwać niczego więcej - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Mitch Johnson.

Wydarzeniem wtorkowej kolejki był powrót na parkiet LeBrona Jamesa. Po przerwie spowodowanej problemami z rwą kulszową weteran wrócił w domowym meczu z Utah Jazz i w 30 minut zaliczył double double (11 punktów, 12 asyst). Tym występem James rozpoczął swój 23. rok na ligowych parkietach, a to oznacza rekord. Do tej pory żaden zawodnik nie wystąpił w tylu sezonach, 22 ma na swoim koncie Vince Carter, a 21 - Robert Parish, Kevin Garnett, Dirk Nowitzki, Kevin Willis i Chris Paul. - LeBron grał z właściwym nastawieniem. Przez cały wieczór patrzył na dobro drużyny. Niczego nie forsował. Trafił swoje rzuty. Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na jego postawę w defensywie - mówił trener Jeziorowców, J.J. Redick.

40-latek był zadowolony, że nadążał za resztą drużyny. - Tempo wystawiło mnie na próbę, ale byłem zadowolony z tego, jak radziłem sobie z chłopakami. W miarę trwania meczu czułem coraz lepszy oddech. Złapałem drugi oddech, złapałem trzeci. Oczywiście, rytm wciąż wraca. To był pierwszy mecz od prawie siedmiu miesięcy, więc wszystko, co wydarzyło się dziś wieczorem, było do przewidzenia - komentował.

Jazzmeni dość długo prowadzili, a o sukcesie Lakers przesądziła wysoko wygrana trzecia warta (37:22). Graczem spotkania był ponownie Luka Doncić, który zdobył 37 punktów, miał 10 asyst i 4 przechwyty.

Wyniki. Orlando - Golden State 121:113, Brooklyn - Boston 99:113, Atlanta - Detroit 112:120, LA Lakers - Utah 140:126, Portland - Phoenix 110:127, San Antonio - Memphis 111:101.

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się