Laurka bez lukru

Oskar Leśniak w meczu w Płocku zdobył debiutancką bramkę w ekstraklasie. „Co z niego wyrośnie?” – zapytaliśmy trenera, który pracował z nim przez parę lat w rezerwach.

Oskar Leśniak w ten sposób fetował pierwszego ekstraklasowego gola. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

PIAST GLIWICE

Lewy obrońca, lewy pomocnik, ofensywny pomocnik, środkowy pomocnik, prawy pomocnik, prawy napastnik, a nawet środkowy napastnik – w dzisiejszym futbolu przypisanie zawodnika do konkretnej pozycji jest oczywiście rzeczą dość płynną. W meczowej dokumentacji jednak wciąż funkcjonuje.

W przypadku Oskara Leśniaka przy jego nazwisku znaleźć można wszystkie wyżej wymienione boiskowe role. Czy 22-latek jest tak wszechstronnym zawodnikiem, czy też w kolejnych sezonach brakowało pomysłu na optymalne wykorzystanie jego potencjału? Debiutował przecież w ekstraklasie jeszcze przed 20. urodzinami, u Aleksandara Vukovicia, w ostatnim kwadransie sezonu 2023/24. W kolejnym sezonie, też u Serba, specjalnie nie poprawił swego dorobku: uzbierał ledwie pięć występów ekstraklasowych.

Cierpliwość kształtuje charakter

– Był jednak bardzo cierpliwy. Trenował z pierwszym zespołem, do rezerw schodził na spotkania IV ligi, ale nigdy na to nie narzekał. Nabierał za to fizycznej tężyzny, niezbędnej w piłce seniorskiej. Czuliśmy, że to będzie materiał na ligowca – mówi nam Tomasz Podgórski, od kilku lat pracujący w sztabie szkoleniowym rezerw Piasta (dziś jest ich pierwszym trenerem). I uśmiecha się, gdy pytamy, czy w pochodzącym ze Świdnicy (ale na Okrzei przyszedł ze Stadionu Śląskiego) zawodniku widzi... siebie samego sprzed lat. – Też nie było mi łatwo wywalczyć miejsce w zespole. Ale ten czas ukształtował mój późniejszy charakter. To samo dzieje się u Oskara. Mam nadzieję, że dzięki temu zrobi większą karierę ode mnie – dodaje Podgórski, który w CV ma niemal półtorej setki występów w ekstraklasie i blisko 200 na jej zapleczu. I prawie pół setki bramek na obu tych szczeblach, z czego kilka – bezpośrednio z rzutów wolnych. To tak, jak 22-latek w meczach IV ligi, w której też trafiał ze stałych fragmentów. Swój ekstraklasowy dorobek bramkowy Leśniak otworzył w miniony weekend, w Płocku. – I to był gol w jego stylu – tłumaczy nasz rozmówca. – Piłka wycofana na 16-20. metr i uderzenie Oskara z dystansu. Tę lewą nogę naprawdę ma niezłą!

Zaufanie wyrażone opaską

– Długo czekałem na swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie, więc jestem zadowolony. Szkoda jednak, że nie dała zwycięstwa, bo to było najważniejsze – tak sam Oskar Leśniak podsumowywał debiutanckie trafienie (w 47. występie) w elicie. Kolejne zapewne będą kwestią czasu, bo zawodnik zapracował na zaufanie Daniela Myśliwca i kolegów z szatni. Najlepszy tego dowód to opaska kapitańska na ramieniu!

– W ubiegłym sezonie Oskar jeszcze nie był w pełni gotowy na rywalizację jak równy z równym z Patrykiem Dziczkiem czy z Grzesiem Tomasiewiczem. Teraz jednak, oceniając jego potencjał jako ekstraklasowy, inwestujemy w niego – tłumaczył „Sportowi” kilka tygodni temu wspomniany trener pierwszej drużyny.

Ta „inwestycja” oznacza cierpliwość w sytuacjach, w których na boisku można się zachować lepiej. Ot, choćby ta z sierpniowego meczu w Poznaniu. – Oskar odbiera rywalowi piłkę wysoko, przepuszcza ją sobie nad nim i zostaje lekko potrącony. Doświadczony zawodnik wykorzystałby ten fakt, przewrócił się i dał odpocząć sobie i zespołowi. Oskar walczył dalej o piłkę, w efekcie to rywal dostał rzut wolny – objaśniał trener Myśliwiec. – Takie sytuacje bierzemy jednak w koszty nabierania doświadczeń przez naszą młodzież – dodawał.

Prawa do poprawki!

– Patrzę z przyjemnością na rozwój Oskara – wracamy do refleksji Tomasza Podgórskiego. – Bramka w Płocku to dobra puenta jego dobrego okresu w Piaście i rzetelnej pracy, a z drugiej strony – postawienia na niego w klubie. „Leśny” to solidny środkowy pomocnik, biegający „box to box”, radzący sobie z zadaniami defensywnymi, ale także niebojący się zagrywania piłek prostopadłych w ofensywie – komplementuje byłego podopiecznego trener gliwickich „rezerwistów”.

Laurka? Owszem, ale jeszcze bez lukru. – Żeby być w pełni uniwersalnym, musi jeszcze poprawić prawą nogę; tak, by i nią posyłać dłuższe podania, zmieniać sektor, no i uderzać z dystansu – Tomasz Podgórski wylicza „deficyty” Leśniaka. – Tego wymaga dzisiejszy profil środkowego pomocnika. Jestem jednak pewien, że „Leśny” da sobie radę z tym wyzwaniem!

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się