Łatwo nie będzie
TRYBUNA KIBICA - Polonia Bytom
Oczywiście, fajnie się wygrywa, tak jak nasza „Królowa Śląska” pierwsze dwa mecze po awansie do pierwszej ligi, ale już trzeci mecz na ŁKS-ie zdecydowanie popsuł humory. Ktoś wówczas rzucił hasło, że lepiej raz przegrać 0:5 niż pięć razy 0:1 i zapeszył! Oczywiście podobało nam się 7:1 w Pucharze Polski z rezerwami Lubina, bo i Niebiesko-czerwoni byli rezerwowi przez godzinę gry, ale puchar to puchar, a tak długo czekana pierwsza liga jest najważniejsza.
Zanim w sobotę dotarliśmy na Piłkarską 8, wiedzieliśmy, że Chrobry wygrał z ŁKS-em. Gdy się wygrywa prawie wszystkie mecze, tak jak Polonia w ostatnim sezonie, można nie patrzeć na wyniki innych, ale teraz jest inaczej. ŁKS wkleił nam piątkę, a przegrał w Głogowie, gdzie wygraliśmy w drugiej kolejce grając końcówkę w dziesiątkę. To, że w tej lidze każdy może wygrać z każdym, już się potwierdza, ale mówi jednocześnie, że każdy może przegrać z każdym.
Wszystkie porażki wkurzają, ale sobotnia ze Stalą Rzeszów wyjątkowo, bo nie musiała być. Oczywiście mieliśmy wiele zastrzeżeń do sędziego, a coś było na rzeczy, bo trener Tomczyk za protesty wyleciał z boiska, ale tak już na spokojnie można był uniknąć straconej bramki. Rywale mieli prosty pomysł - laga na Juniora, a ten czekał przed linią środkową, żeby nie spalić i raz uciekł. Był szybszy od naszych obrońców i walnął od poprzeczki, ale jednak w środek bramki. Junior to Brazylijczyk, a napastnika rodaka Pelego, Zico, Ronaldo trzeba pilnować szczególnie! Zresztą napsuł nam już krwi przy Piłkarskiej jako zawodnik Kotwicy, gdy Ściślak w doliczonym czasie trafił na 3:2, a on jeszcze w ostatniej sekundzie wyrównał, ale wtedy był zupełnie inny skład.
W sobotę całą drugą połowę Polonia grała z przewagą zawodnika, ale rywale w polu karnym postawili autobus, a resztę załatwił ich bardzo wysoki i spokojny, wiekowy bramkarz. Kotłowało się pod ich bramką, ale sędzia karnego nie gwizdnął. Decyzje arbitra łatwiej mogli ocenić vipy z balkonów drugiego piętra domku klubowego, wśród których był Tomasz Foszmańczyk. „Fosa” urodzony w Bytomiu, grał nawet krótko w Polonii, ale dziś pracuje w Ruchu Chorzów, gdzie Polonia zagra w przyszłą niedzielę, więc jego obecność świadczy, że się boją. Wcześniej jednak „Królowa Śląska” pojedzie do Siedlec, a do Bytomia przyjedzie Pogoń Grodzisk. Z końcem sierpnia będziemy już chyba wiedzieć na co w tej pierwszej lidze naszych piłkarzy stać...
Jacenty Rozbarski
