LAL coraz wyżej
Dzięki wygranej nad Utah Jeziorowcy zostali wiceliderami Konferencji Zachodniej.
Los Angeles Lakers wygrali cztery mecze z rzędu. Fot. SOPA Images/SIPA USA/PressFocus
Los Angeles Lakers przywieźli wygraną z Miasta Mormonów. W Salt Lake City pierwszy wyjazdowy mecz w tym sezonie zaliczył LeBron James (17 pkt, 8 asyst, 6 zbiórek). Najlepszym graczem spotkania był jednak Luka Doncić, który uzbierał 33 pkt i był blisko triple-double (11 zbiórek, 8 asyst).
5 minut przed końcem Jeziorowcy mieli nawet 13 pkt przewagi (102:89), ale zryw gospodarzy zmniejszył stratę do ledwie 1 „oczka" (107:106). Na więcej jednak zabrakło czasu. - Wzajemnie się wspieramy. Wielkie drużyny znajdują sposób na zwycięstwo. Dzisiejszy mecz zdecydowanie nie był naszym najlepszym, ale znaleźliśmy sposób na sukces - tłumaczył Słoweniec. Dzięki tej wygranej Lakers wspięli się na pozycję wicelidera Konferencji Zachodniej.
W Phoenix dobiegła końca trzymeczowa seria zwycięstw San Antonio. Spurs wygrały co prawda pierwszą kwartę (30:25), a do przerwy prowadziły 56:49, ale druga połowa należała do gospodarzy. Suns straty z nawiązką odrobiły już w trzeciej kwarcie (37:24) i do końca kontrolowały wynik. Oba zespoły grały mocno osłabione - w Spurs nadal brakuje Victora Wembanyamy, Stephona Castle'a oraz Dylana Harpera, a Suns pozostają bez Jalena Greena, Graysona Allena i Ryana Dunna. Gospodarzy do wygranej poprowadzili Dillon Brooks (25 pkt) oraz Devin Booker (24 pkt, 5 zbiórek, 7 asyst). Kolejne bardzo dobre spotkanie rozegrał rezerwowy Collin Gillespie (15 pkt, 6 asyst).
Jeremy Sochan znów zaczął mecz na ławce rezerwowych, w 21 minut zdobył 7 pkt, miał 5 zbiórek, asystę i stratę. Trafił 3 z 5 rzutów z gry (próbował raz za trzy). Z linii osobistych trafił 1 z 2 rzutów. - Nie wyszliśmy na drugą połowę z odpowiednim nastawieniem. Suns oddali kilka rzutów, na które im pozwoliliśmy. Zasługują na uznanie, ale wydaje mi się, że momentami mogliśmy pokazać więcej odporności i dyscypliny w egzekwowaniu naszych założeń - komentował trener Mitch Johnson.
Liga przekazała informację o śmierci Rodneya Rogersa (rocznik 1971), który na parkietach NBA spędził 13 sezonów. Zaczynał w 1993 roku jako zawodnik Denver, potem kolejno występował w Los Angeles Clippers, Phoenix Suns, Boston Celtics, New Jersey Nets, New Orleans Hornets oraz Philadelphia 76ers. Najlepszy sezon (1997/98) zaliczył w Clippers, gdy średnio zdobywał ponad 15 pkt i miał blisko 6 zbiórek w meczu. W 2000 roku został najlepszym rezerwowym ligi. W 2008 roku uległ wypadkowi na motocyklu, w efekcie czego doznał urazu kręgosłupa i był sparaliżowany od ramion w dół. - Rodney jest najsilniejszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem, fizycznie i psychicznie, a jego odporność była widoczna w walce, którą pokazywał każdego dnia – mówił o zmarłym Randolph Childress, kolega z uczelnianej drużyny.
Philadelphia - Miami 117:127, Atlanta - Charlotte 113:110, Boston - Orlando 138:129, Cleveland - LA Clippers 120:105, Toronto - Brooklyn 119:109, Oklahoma City - Portland 122:95, Phoenix - San Antonio 111:102, Utah - LA Lakers 106:108
(p)
