Ładować pieniądze w akademie!
Rozmowa z Dariuszem Dudkiem, byłym piłkarzem m.in. GKS-u Katowice, Legii Warszawa, Odry Wodzisław oraz ligowym trenerem, obecnie komentatorem TVP Sport
Dariusza Dudka, choć może tego nie widać, martwi kondycja polskiej ligowej piłki. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
- Na pewno ta sytuacja martwi. Pytanie podstawowe brzmi: dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest trudna, niejednoznaczna. Sam dla TVP Sport komentuję mecze w ekstraklasie i kiedy patrzę na składy, to widzę, że Polaków w wyjściowych jedenastkach i w szerokich składach jest coraz mniej... Ja akurat jestem zachwycony Polakami, a szczególnie tymi młodymi zawodnikami, mającymi po 18-20 lat, a już wchodzącymi do drużyn. Chciałoby się więcej takich piłkarzy widzieć w akcji.
Komentuje pan też mecze I ligi i można chyba podać jeden pozytywny przykład?
- Dokładnie. Patrzę uważnie na projekt Stali Rzeszów i Rafała Kalisza, który postawił na trenera Marka Zuba, wiedzącego, jak z młodzieżą trenować. Ma doświadczenie, ale do młodzieży trzeba mieć też cierpliwość. Spójrzmy na poprzednią rundę, w której przegrał 10 meczów. Pewnie w każdym innym klubie straciłby pracę, a tam zrobili korekty, wzmocnienia, dalej grają młodzieżą i spójrzmy na ich miejsce w tabeli: są na wysokiej piątej pozycji z realną szansą awansu do ekstraklasy.
Dobrze, że przywołał pan nazwisko trenera Zuba. Gdy spojrzymy na listę ekstraklasowiczów, gdzie Polacy stanowią większość, czyli ponad 50 procent, to są to kluby, które prowadzą polscy szkoleniowcy. GKS i Rafał Górak, Zagłębie to Leszek Ojrzyński, z kolei Bruk-Bet to Marcin Brosz, który zawsze stawiał na młodych polskich graczy, pamiętajmy też o Motorze trenera Mateusza Stolarskiego.
- Nie jest to przypadek. Tam wszędzie są szkoleniowcy, którzy lubią pracować z młodzieżą, nie boją się tym młodym graczom dawać szansę. To moim zdaniem najlepszy kierunek i dobrze, żeby takim szkoleniowcom dawać szanse, żeby takich trenerów w naszych klubach zatrudniać. Trzeba też dać im trochę czasu, żeby tacy trenerzy spokojnie w klubach mogliby popracować. Wspomnę Legię, tam wydarzyła się jedna z lepszych historii. O czym mówię? Podpisano umowę o współpracy z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Jest tam czterech młodzieżowych reprezentantów kraju, którzy się ogrywają. Ten projekt Legii na pewno długofalowo przyniesie efekt.
Czy jest możliwe odwrócenie niepokojącej tendencji? Tak, żebyśmy w ligowych zespołach widzieli więcej Polaków, a nie samą armię zaciężną, jak to ma miejsce choćby w Pogoni i Lechii, gdzie nasi gracze stanowią znikomy procent?
- Mam nadzieję, że będzie taka możliwość. Może pojawią się nowe przepisy, choć widzimy, jak sprawa z młodzieżowcami została rozwiązana. Może ktoś wymyśli coś lepszego... A co ja bym zrobił? Nie nakazywałbym klubom gry młodzieżowcami, ale po sezonie płaciłbym jako organizator rozgrywek naprawdę wielkie sumy za to, że ci młodzi piłkarze grają. W tym kierunku szedłbym - tak, żeby tak promować młodych. Kolejny aspekt to certyfikacja akademii i pakowanie przez związek naprawdę wielkich pieniędzy w takie szkoły, w takie projekty. Chodzi o to, żeby to szkolenie było na jak najwyższym poziomie i żeby z tymi najmłodszymi pracowali naprawdę fachowcy.
Rozmawiał Michał Zichlarz
