Łączy je „oczko”

Maja Chwalińska zagra w piątek z Dajaną Jastremską. Trzy tygodnie temu Rosjanie zbombardowali apartament Ukrainki w Odessie.

Maja Chwalińska zaczyna w piątek start w kolejnym turnieju - o duże punkty rankingowe i pokaźną premię. Fot. Eyepix/SIPA USA/PressFocus

Nie wiedzie się w tym sezonie Magdzie Linette. 34-letnia Poznanianka nie może odnaleźć formy z początku sezonu, gdy była w dwóch ćwierćfinałach i w półfinale WTA 250 w 's-Hertogenbosch, pokonała też w Miami Igę Świątek. Ale od porażki z Barborą Krejcikovą w meczu o finał w Holandii, przegrała 9 z dziesięciu spotkań, w tym 5 ostatnich. Ta najświeższa porażka miała miejsce w czwartek w 1. rundzie „tysięcznika” China Open w Pekinie (z pulą nagród 9,41 mln dolarów) z Czeszką Kateriną Siniakovą (55. WTA) 4:6, 3:6.

W piątek mecze 2. etapu czekają Maję Chwalińską (21.) i Magdalenę Fręch (48.). Rywalką rozstawionej z numerem 17. tej pierwszej, finalistki tegorocznego French Open będzie Dajana Jastremska, a spotkanie powinno się rozpocząć ok. godz. 7.00 czasu polskiego. Ukrainka przeżyła ostatnio osobisty dramat, związany z agresją na jej kraj. W dniu finału US Open mieszkanie rodziny Jastremskiej w wielopiętrowym bloku w Odessie zostało zniszczone w efekcie rosyjskiego ataku rakietowego. „Ocalał tylko ręcznik z Rolanda Garrosa” - przekazała 26-letnia tenisistka w swoich mediach społecznościowych i opublikowała zdjęcia i nagrania wideo przedstawiające płonący budynek. Ze zniszczonych ruin zwisał jedynie czerwony ręcznik z paryskiego szlema z 2025 roku. „Tak wygląda «rosyjski świat»: bezpośrednie trafienie pociskiem manewrującym Kalibr” – napisała Jastremska. Fakt, że atak przetrwał tylko tenisowy ręcznik. oceniła jako symboliczny.

O prawie dwa lata młodsza Maja nigdy z Ukrainką nie rywalizowała, ale łączy je tzw. „oczko” – tenisistka z Odessy najwyżej w karierze była 21., czyli podobnie jak Polka. Chwalińska wróciła na tak wysoką pozycję, osiągniętą pierwszy raz w czerwcu po Roland Garros, po udanym występie w poprzednim tygodniu w Singapurze, gdzie dotarła do półfinału, w Pekinie ma szansę jeszcze ją poprawić. Jastremska była tak wysoko ponad 6 lat temu, w 2024 roku grała w półfinale Australian Open, a jeszcze na początku tego sezonu była w top 30. Ostatnio jednak jej się nie wiodło – wygrana w 1. rundzie w Pekinie z Amerykanką Caty McNally (72.) była jej pierwszą od trzech miesięcy.

Z kolei Fręch, która wygrała już w Pekinie jeden mecz (trzysetowy z Francuzką Elsą Jacquemot) zagra około południa z rozstawioną z nr 26. Nikolą Bartunkovą (34.), 20-letnim kolejnym „cudownym dzieckiem” czeskiej szkoły tenisa.

Dopiero w sobotę po raz pierwszy na kort w Pekinie wyjdzie Iga Świątek. Rywalką turniejowej „ósemki" w 2. rundzie będzie Xinyu Gao. Ledwie 244. w rankingu 28-letnia Chinka, która występuje w imprezie dzięki dzikiej karcie, w czwartek pokonała Węgierkę Pannę Udvardy (79.) 6:2, 6:3.

(ToM)

Kasa po równo

Women's Tennis Association (WTA) ogłosiła, że od 2027 roku wszystkie wspólne turnieje rangi 1000 będą oferować kobietom takie same nagrody pieniężne jak mężczyznom. - To kamień milowy dla tenisa – powiedziała przewodnicząca WTA Valerie Camillo.

Decyzja ta sprawia, że turnieje Canadian Open, Cincinnati Open i Italian Open dołączają do grona innych wspólnych zawodów rangi 1000 (w Indian Wells, Miami, Madrycie i Chinach), a także do United Cup i czterech turniejów wielkoszlemowych, oferując kobietom i mężczyznom równe stawki finansowe.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się