Ku saudyjskiej dominacji

Zielone Sokoły chcą postawić kolejny krok – nie tylko do przewodzenia światowi arabskiemu, ale i całej Azji.

Reprezentanci Arabii Saudyjskiej nie widzą innego rozwiązania, jak zwycięstwo w organizowanym przez nich turnieju. Fot. Li Ming/Xinhua/PressFocus

AZJA

Do tego „rządzenia światem arabskim” trzeba wziąć pewien dystans, bo gdy rok temu odbywał się Puchar Narodów Arabskich (azjatyckich i afrykańskich), Saudyjczycy odpadli w półfinale z Jordanią. W drugim meczu – z późniejszym tryumfatorem, Marokiem, a raczej... jego rezerwami – przegrały Zjednoczone Emiraty Arabskie. Teraz przegrani półfinaliści tamtego turnieju zagrają w finale innego – Pucharu Zatoki Perskiej czy (jak widnieje w jego oficjalnej nazwie) Zatoki Arabskiej.

Ojciec Radomian

W ostatnim czasie naftowe rewiry były poletkiem popisów katarskich. Tamtejsi milionerzy wydali kupę kasy, zorganizowali kilka imprez (w tym oczywiście mundial) oraz (tak dla przypomnienia) dwa razy z rzędu zdobyli mistrzostwo Azji. Teraz jednak rolę lidera Zatoki Perskiej / Arabskiej – na razie tylko – przejmuje Arabia Saudyjska. Jak i w przypadku Kataru, zwieńczeniem wszystkiego będzie mundial, ale na razie Zielone Sokoły chcą ograć ZEA w finale Gulf Cup, którego są gospodarzem. Byłoby to piękne zwieńczenie saudyjskiej dominacji tych rozgrywek, bo w ubiegłym roku ich reprezentacja zdobyła też Puchar Zatoki w kategoriach U-23, U-20 oraz U-17 (czyli wszystkich możliwych). 

– Chcemy się rozwijać i grać lepiej, a naszym celem jest wygrać turniej. Na mundialu dużo biegaliśmy, ciężko pracowaliśmy, ale podjęliśmy kilka błędnych decyzji. Najważniejsze jest, by zachować pewność siebie i kontrolę nad meczem – mówił selekcjoner Saudyjczyków Grek Georgios Donis, prywatnie ojciec Anastasiosa i Christosa, którzy są piłkarzami Radomiaka.

Na mundialu zdobył dwa punkty, za remisy z Urugwajem i Republiką Zielonego Przylądka, a przegrał z Hiszpanią. Saudyjczycy nie wygrali Gulf Cup od 2004 roku, w kolejnych 10 edycjach czterokrotnie docierając do finałów. W 2014 roku, u siebie, przegrali decydujący mecz... z Katarem.

Dyscyplinarka dla gwiazdy

Gospodarze turnieju podchodzą do niego bardzo poważnie. Z tego względu Donis odsunął od kadry jedną z jej gwiazd, Musaba Al-Juwaira, co miało podłoże dyscyplinarne. Arabskie media donosiły, że piłkarz Al-Qadsiah – prowadzonego przez Brendana Rodgersa, gdzie grają też m.in. Julian Weigl, Tijjani Reijnders, Mateo Retegui czy Julian Quinones – złamał reprezentacyjny regulamin i to niejeden raz. Kroplą, która przelała, okazało się... niezgodne z zasadami wyjście do restauracji. Jak widać – ich zespół to nie Indie, tam nie ma świętych krów.

– Dostarczyło nam to pewną dawkę negatywnej energii, ale mamy jakość. Większość zawodników ma też odpowiednie doświadczenie – skwitował aferę Donis, który spróbuje przełamać serię Zielonych Sokołów w „braterskim” spotkaniu. Zjednoczone Emiraty Arabskie, prowadzone obecnie przez byłego selekcjonera Chorwacji Zlatko Dalicia mają historycznie słaby bilans z Saudyjczykami (6-8-19), ale nie przegrały z nimi w czterech ostatnich meczach.

Najłatwiejszy mecz

Dalić bardzo cieszy się z dotarcia do finału, który – choć docenia klasę rywala-gospodarza – określił mianem... najłatwiejszego spotkania na turnieju. – Chcę, żeby moi zawodnicy bawili się grą i grali jak najlepiej potrafią, bo to ostatni mecz, o wyjątkowym charakterze. Arabia Saudyjska to najlepsza drużyna Pucharu, jeszcze nie straciła gola, ma przewagę własnego stadionu. Ale nasz cel jest jasny: tytuł – podkreślił Dalić.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się