Który wiceprezes podejmie rękawicę

POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI

Czy Marian Kmita, przedstawiciel Grupy Polsat, będzie wkrótce zarządzał PKOl-em? On chyba też się na tym zastanawia. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

Przyspieszyć Walne Zgromadzenie czy raczej powołanemu w miejsce aresztowanego Radosława Piesiewicza p.o. prezesa pozwolić rządzić do końca kadencji, czyli do kwietnia? O tym zdecyduje zarząd PKOl., który zbiera się w poniedziałek.

Najprawdopodobniej jeden z ośmiu wiceprezesów zastąpi Piesiewicza w formalnym kierowaniu organizacją, a decyzja zapadnie w oparciu o punkt statutu mówiący o „zdolności pełnienia przez niego funkcji”. Jeśli ten zostanie odwołany, zarząd będzie musiał wybrać pełniącego obowiązki prezesa, który pokieruje PKOl do czasu wyboru nowych władz przez Walne Zgromadzenie. Członkowie zarządu do wyboru będą mieć dwie ścieżki. Mogą zdecydować, że p.o. prezesa będzie kierował Komitetem do końca kadencji, czyli do kwietnia 2027 roku. Dopiero wówczas Walne Zgromadzenie dokonałoby wyboru docelowego prezesa i zarządu. Mogą też jednak podjąć decyzje o skróceniu kadencji i zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKOl, ale to jest mało prawdopodobny scenariusz.

Przewodniczący komisji Tadeusz Tomaszewski (Lewica) nie ma wątpliwości, że zarząd powinien odwołać Piesiewicza, w związku z tym będzie musiał powołać p.o. prezesa spośród obecnych wiceprezesów. Tylko ktoś taki może bowiem - zgodnie ze statutem - przejąć obowiązki prezesa do czasu Walnego Zgromadzenia. Zdaniem Tomaszewskiego tak wybrany p.o. prezesa mógłby pełnić obowiązki aż do zaplanowanego na kwiecień 2027 zjazdu PKOl, ale w tym czasie powinno się przygotować zmiany statutu PKOl, by nowe władze komitetu mogły rządzić na podstawie nowego statutu. - Nie może być takiej paranoi, że prezes to niemal Pan Bóg - odpowiedział Tomaszewski, pytany o jakie zmiany w statucie chodzi.

Dopytywany, kto mógłby pokierować PKOl do kwietnia, jako przykładowe wymienił nazwiska Tomasza Chamery i Mariana Kmity. - Ale wyboru dokona zarząd, jest też pytanie, kto z nich będzie chciał podjąć tę rękawice - zaznaczył poseł Lewicy. Przyznał, że po przysłowiowym „otwarciu szuflad” w PKOl może się okazać, że jest bardzo dużo problemów do rozwiązania. A to spowoduje, że nie będzie wielu chętnych do zarządzania Komitetem, nawet podczas kwietniowych wyborów. - Kluczem do tego, aby strategia przygotowania do igrzysk olimpijskich w Polsce w 2040 lub 2044 roku się powiodła, jest sprawnie działający Polski Komitet Olimpijski. Bez tego nie ma ona szans na realizację - podkreślił Tomaszewski.

Dotychczas swoją kandydaturę zgłosił jedynie Robert Korzeniowski, który do niedawna pracował w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Nie pełni on funkcji wiceprezesa PKOl, więc mógłby zostać wybrany dopiero przez Walne Zgromadzenie.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się