Kto kogo zaskoczy?
Gliwicko-jarosławskie „nomadki” zapraszają swoich kibiców na arcyważne spotkanie z Młynami Stoisław, zaś koszalinianki zapowiadają walkę do upadłego.
Swój, nie swój parkiet, ale wygrać koniecznie trzeba - zapowiadają piłkarki Sośnicy. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Podbudowana ostatnim zwycięstwem (20:19) nad beniaminkiem z Chorzowa (dopiero drugim w tym sezonie) ekipa z Koszalina zjeżdża na Śląsk w bojowym nastroju, by rozprawić się z gliwicką Sośnicą.
Sprawa honorowa
Rewanż za porażkę w pierwszym meczu (19:28) jest dla podopiecznych Dmytro Hrebeniuka sprawą honorową. Punkty są im potrzebne jak tlen, ponieważ 8. w tabeli Sośnica ma obecnie tylko 3 „oczka” więcej, a oba zespoły - w przypadku kolejnych zdobyczy - mogą nawet myśleć o pierwszej szóstce po sezonie zasadniczym. Dlatego „Biało-zielone” zapowiadają walkę do upadłego. - Mam nadzieję, że będziemy w tym meczu jedną drużyną, jednym mechanizmem, od skrzydła do skrzydła. Sośnica jest dobrze zbudowanym zespołem, ale jesteśmy na niego gotowi mentalnie. Kto kogo bardziej zaskoczy, pokaże wynik. Cieszę się, że przeziębione zawodniczki wracają do treningów. Wciąż jednak czekamy na powrót kontuzjowanych - mówi ukraiński szkoleniowiec Młynów.
Niby w domu, a na wyjeździe
Najwyższy poziom koncentracji i mobilizacji obowiązuje również w ekipie gliwickich „nomadek”, które od wtorku przebywają w Gliwicach. Tak się bowiem składa, że zawodniczki Sośnicy mieszkają w Jarosławiu, gdzie jeszcze w ubiegłym sezonie grały, i także w tamtych okolicach trenują; zwykle w Przeworsku. Skoro w środę grały w roli gospodyń z Gnieznem, nie było sensu wracać „do siebie” na jeden dzień. - Mieszkamy w hotelu, nie mamy czasu na zwiedzanie Gliwic. Trenujemy raz dziennie, w hotelu mamy też odnowę, a mecze gramy niby w domu, a jednak na wyjeździe - uśmiecha się rozgrywająca Kinga Struzik. - Nie narzekamy, a w sobotę czekamy na naszych kibiców. Mam nadzieję, że ich doping nam pomoże, ponieważ w środkowej części tabeli robi się ciasno, więc punkty są nam bardzo potrzebne. Chcemy się mocno odbić od zespołów z dołu i dołączyć do tych mocniejszych, bo nasz cel, czyli pierwsza „szóstka”, pozostaje niezmienny.
Skończyć z utrapieniem
Struzik została MVP środowego meczu z Gnieznem, ale to docenienie - przez aplikujących kibiców ze względu na porażkę przy prawie 30 niewymuszonych błędach - nie dawało satysfakcji. - Od początku sezonu te błędy są naszym utrapieniem. Tracimy też za dużo piłek, a w tej sytuacji meczu nie można wygrać - mówiła Kinga. Kilkadziesiąt godzin później jej diagnoza na poprawę sytuacji pozostawała bez zmian. - Wygrałyśmy wtedy, jesteśmy w stanie wygrać teraz, tylko musimy być skoncentrowane przez pełne 60 minut. Naszym atutem jest bramka, Weronika Kordowiecka trzyma wynik, ale w ataku są mocniejsze od nas. To wszystko wiemy. Jak jednak zagramy swoje, nie roztrwonimy kolejny raz tego, na co z mozołem wypracujemy, to jestem przekonana, że wygramy i dopiszemy sobie bezcenne punkty - gwarantuje zawodniczka Sośnicy.
Zbigniew Cieńciała
Sobota, 25 stycznia
◾ ELBLĄG, 18.00: Energa Start - MKS Piotrcovia
Niedziela, 26 stycznia
◾ GNIEZNO, 16.00: MKS Urbis - Energa Szczypiorno Kalisz
