Kryzys zamiast Ligi Mistrzów
Chelsea znajduje się obecnie w fatalnej dyspozycji i zamiast wychodzić na prostą – dalej lawiruje po zakrętach.
Nawet Cole Palmer (z prawej) nie jest w stanie pomóc The Blues w przełamaniu. Fot. PAP/EPA
ANGLIA
Porażka z Manchesterem United była czwartą kolejną dla The Blues w Premier League. W tym czasie Londyńczycy nie strzelili też żadnego gola, a patrząc szerzej – przegrali 6 z 7 poprzednich spotkań (pokonując tylko trzecioligowca w FA Cup). W dwumeczu 1/8 finału Ligi Mistrzów ulegli też 2:8 z PSG, co było ich najgorszym wynikiem w europejskich pucharach. Z pozytywów Chelsea zostaje tylko półfinał Pucharu Anglii z Leeds United, gdzie będzie wyraźnym faworytem, ale z taką formą pewności awansu mieć zdecydowanie nie może...
Skomplikowana furtka
Najpoważniejszym problemem dla klubu tej rangi może być brak gry w Lidze Mistrzów. Na ten moment Chelsea w niej nie ma, gdyż w Premier League zajmuje dopiero 6. miejscu, po ostatnich porażkach tracąc do 5. Liverpoolu już 7 punktów. To właśnie The Reds są na ten moment ostatnią „ligomistrzową” drużyną, bo z racji świetnych wyników na arenie międzynarodowej w tym sezonie – Anglicy otrzymają dodatkowe, właśnie piątej miejsce w Champions League, które można zdobyć poprzez ligową tabelę. The Blues mają jednak pewną furtkę do tego, by awansować i z obecnej lokaty! Do tego potrzebne będzie jednak... zwycięstwo Aston Villi w Lidze Europy.
Jak wiadomo, triumfator rozgrywek drugiej kategorii także zyskuje automatyczny bilet do Ligi Mistrzów. Na ten moment jednak The Villans są na 4. miejscu w lidze, więc tak czy siak korzystają podstawowego prawa awansu do LM, jakie daje top4. Zgodnie z przepisami, jeśli Aston Villa zakończy sezon właśnie na tym miejscu, to przy jednoczesnym wygraniu LE... dodatkowe miejsce przepadnie (wolny „slot” przejdzie na inny kraj z eliminacji). Jeśli jednak wygra LE, ale skończy na 5. miejscu, które w zwyczajnych okolicznościach LM nie daje, to wtedy dodatkowe miejsce w Champions League gwarantowane dobrymi wynikami w pucharach (to, z którego korzysta w tej chwili Liverpool) przesunie się niżej – na 6. miejsce. Skomplikowane? Trochę tak, więc podsumowując: Chelsea może mieć Ligę Mistrzów z 6. lokaty, jeśli Aston Villa wygra Ligę Europy, ale w Premier League skończy na 5. miejscu.
To się nie sprawdza
Jednak najpierw... trzeba to 6. miejsce jeszcze zająć. A to nie jest w tej chwili takie oczywiste, bo tyle samo punktów co The Blues – ale gorsze bilanse bramkowe – mają Brentford i Bournemouth. Punkt mniej mają Brighton (z którym Chelsea dziś zagra w ramach 34. kolejki, rozciągniętej na... najbliższe 7 dni) oraz Everton. Kolejne „oczko” dalej jest Sunderland, a trzy punkty mniej ma już 12. w stawce Fulham! Walka o puchary (już pal licho, czy Ligę Mistrzów, czy Ligę Europy i Ligę Konferencji) jest więc zacięta i The Blues stoją przez ryzykiem, że w ogóle nie będzie ich na salonach! Rzecz jasna nie będziemy po raz kolejny przytaczać dziesiątek czy wręcz setek milionów, które klub wydał na transfery. Nie sprawdza się strategia ściągania młodych (i drogich) piłkarzy z różnych zakątków świata (Chelsea to zdecydowanie najmłodszy zespół w lidze). Nie broni się też na razie zatrudnienie trenera Liama Roseniora.
Zawieszenie kapitana
Ostatnio zaś pojawiła się aferka związana z jednym z liderów drużyny, Enzo Fernandezem, jednym z najdroższych piłkarzy w historii Premier League. Argentyński mistrz świata miał wspomnieć, że chciałby kiedyś zamieszkać w Madrycie, co władze Chelsea potraktowały jako otwartą chęć zmiany klubu. Pomocnik – zastępca kapitana – został zawieszony na dwa mecze, ale ostatnio wrócił do gry.
Piotr Tubacki
PROGRAM 34. KOLEJKI
Wtorek: Brighton – Chelsea (21.00)Środa: Bournemouth – Leeds, Burnley – Man. City (oba 21.00)
Piątek: Sunderland – Nottingham (21.00)
Sobota: Fulham – Aston Villa (13.30), Liverpool – Crystal Palce, West Ham – Everton, Wolverhampton – Totttenham (wszystkie 16.00), Arsenal – Newcastle (18.30)
Poniedziałek: Man. Utd – Brentford (21.00)
