Kryzys w Oklahomie
Obrońcy tytułu ponieśli dwie kolejne porażki.
Oklahoma City wydawali się nie do pokonania, a teraz przeżywają trudne chwile... Fot. Tony Quinn/SIPA USA/PressFocus
Najlepszy obecnie zespół ligi przegrał dwa kolejne spotkania. Najpierw w niedzielę w Mortgage Matchup Center w Phoenix kibice obejrzeli bardzo ciekawy mecz, którego finisz należał do gospodarzy. W pierwszej połowie wydawało się, że emocji nie będzie i faworyt odniesie pewne zwycięstwo, bo goście w drugiej kwarcie prowadzili już 18 punktami (49:31). Drużyna Suns część strat odrobiła jednak jeszcze przed długą przerwą, a w drugiej połowie spotkanie było szalenie wyrównane i prowadzenie zmieniało się wielokrotnie. 8 sekund przed końcem z półdystansu trafił Mark Williams i na tablicy pojawił się remis 105:105. Dogrywka? Inny plan miał Devin Booker, który niemal równo z końcową syreną trafił „trójkę” i rozstrzygnął mecz! – To uczucie, którego nie da się odtworzyć. Nie jestem bliski emerytury, ale kiedykolwiek ten dzień nadejdzie, będę wspominał te chwile, o których marzyłem jako dziecko, kiedy drużyna mi ufała i miałem piłkę w rękach, bez względu na wynik. Dziś byłem po dobrej stronie – mówił po meczu Booker, który zanotował 24 punkty, 9 asyst i 6 zbiórek. Słońca wygrały 6 z ostatnich 7 meczów. Shai Gilgeous-Alexander ustrzelił tym razem 25 punktów, ale nie miał najlepszego dnia, bo trafił tylko 8 na 22 rzuty z gry (1 z 5 za trzy).
Wydawało się, że dzień później zespół Thunder się odkuje, bo gościł Szerszenie, jedną z najsłabszych drużyn Konferencji Wschodniej. Tymczasem skończyło się katastrofą. Ekipa z Charlotte już w połowie miała 17 punktów przewagi (67:50), a ostatecznie Grzmot przegrał przed własną widownią 97:124! Pierwszy raz w sezonie ekipa z Oklahoma City nie dała rady przekroczyć 100 punktów. – Z każdego meczu można wyciągnąć jakąś lekcję i teraz na pewno to zrobimy. Nie jesteśmy drużyną, która marnuje materiał poglądowy – przyznał trener Mark Daigneault.
Wielkie emocje towarzyszyły poniedziałkowym derbom Kalifornii. Clippers gościli Golden State, a mecz rozstrzygnął się w ostatnich sekundach. 33 sekundy przed końcem po „trójce” Draymonda Greena goście zmniejszyli stratę do jednego „oczka”, ale mimo okazji Jimmy Butlera nie dali rady zdobyć zwycięskiego trafienia. 8 minut przed końcem z boiska został wyrzucony trener GSW, Steve Kerr, który wpadł w furię, gdy John Collins z Clippers nie został ukarany za faul. Wściekły Kerr gonił sędziów wzdłuż linii bocznej, powstrzymywali go asystenci. Na finiszu w szeregach przyjezdnych zabrakło też Stephena Curry'ego, który zaliczył 6 fauli. To pierwszy taki przypadek gwiazdy Warriors od grudnia 2021.
Poniedziałek: Cleveland - Detroit 110:114, Orlando - Indiana 135:127, Brooklyn - Denver 127:115, Miami - New Orleans 125:106, Washington - Minnesota 115:141, Phoenix - Oklahoma City 108:105, Sacramento - Milwaukee 98:115, LA Lakers - Memphis 120:114.
Wtorek:
(pp)
