Kryzys identyfikacyjny
Z DRUGIEJ STRONY – Piotr Tubacki
Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że w polskich realiach futbolowych najlepsze w bogatych inwestorach... jest ich wyczekiwanie. Bo potem, gdy już faktycznie pojawiają się wszelkiej maści ludzie z siankiem, wielokrotnie zaczyna się chaos. Ileż to się nasłuchaliśmy o tym, jaki super będzie teraz Widzew, finansowany pieniędzmi pana Dobrzyckiego! A na razie jest kopanie się po własnym czole.
Nie lubię zwalniania trenerów. Nie mówię, że każdy z nich wykonuje dobrą robotę i zawsze pada ofiarą prezesa-debila, ale twierdzę, że żadne ziarenko nie wykiełkuje od razu. Jasne, że czasami szybkie rozstanie jest jedyną sensowną opcją, ale w sytuacji, gdy każdy kolejny szkoleniowiec żegna się z klubem relatywnie szybko, musi zapalić się lampka ostrzegawcza. Czy zwolnienie Aleksandara Vukovicia było dobrą decyzją? Nie wiem. Nie wiem, czy w ogóle dobrze było go zatrudnić. Wiem za to, że w tym sezonie Widzew pod jego wodzą grał poniżej oczekiwań, które – co oczywiste – są mocno wyśrubowane. Jestem jednak przekonany, że problemem RTS-u nie jest obecnie trener ten czy inny, ale to, co głębiej. Nie umiem zdiagnozować, jaką wizją kieruje się łódzki klub, co oni chcą osiągnąć, jaki mają plan długofalowy. Działacze chyba zbyt dosłownie wzięli sobie do serca maksymę, która ma pełne prawo obowiązywać w szatni – że liczy się tylko kolejny mecz. W gabinetach trzeba jednak patrzeć inaczej.
Vuković pracował z drużyną od marca i zrobił to, co do niego należało – wywalczył utrzymanie. Z tego względu stwierdzono, że zasłużył na przepracowanie pełnego okresu przygotowawczego i zerkanie w wykonywane transfery... I od razu po zamknięciu okienka został wyrzucony. Zastąpił go Mateusz Stolarski i – jak sugeruje nazwisko – będzie musiał rzeźbić w tym, co ma, a na co wpływu już mieć nie będzie, bo nikt nowy do jego drużyny nie dołączy. Całe lato zostało przyszykowane pod sztab Vukovicia..., którego już nie ma. Trener Stolarski ma pełne prawo powiedzieć: „no widzicie, ja na to wpływu nie miałem, cóż mogę począć?”. Będzie coś pewnie o potrzebie czasu, bla, bla, bla. Może trzeba było zatrudnić Stolarskiego od 1 lipca i wtedy zacząć wszystko od zera? Bo teraz zaczynają... ale znowu od jakiegoś burdelu w trakcie sezonu.
I Widzew będzie tak sobie dryfował. Może nawet wygra z Legią – nie twierdzę, że nie – ale w tej chwili jest to klub złożony z klocków, z których każdy jest z innego zestawu. Spójrzmy na ligową czołówkę. Lech, Jagiellonia, Górnik, GKS... to drużyny budowane konsekwentnie, regularnie, które wiedzą, kim są i jakie chcą być. Widzew? Dostrzegam kryzys identyfikacyjny.
