Krótkowzroczność

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Latem zeszłego roku Górnik za sporą sumę, bo za 4 miliony euro sprzedał do FC Kopenhaga 17-letniego wtedy Dominika Sarapatę. Wystarczyło pół roku, a nawet mniej, jedna runda, żeby młodego chłopaka chciał za duże pieniądze - oczywiście jak na polskie warunki - najlepszy klub Półwyspu Jutlandzkiego. Na Sarapatę zimą 2025 odważnie postawił Jan Urban, no i Górnik przy transferze młodego gracza sporo ugrał.

Rozmawiałem z nastolatkiem w końcówce poprzedniego sezonu i wcale się do wyjazdu nie palił. Wolał zostać, ale potrzebą chwili dla wszystkich było jego odejście. Wiadomo, wszyscy zarabiają z przedstawicielem piłkarza z grupy menedżerskiej F-MG Przemysławem Pantakiem na czele. W sumie od początku było wiadomo, że młodemu środkowemu pomocnikowi w silnym klubie będzie ciężko o granie i tak było. W Danii nie zaistniał. Umówmy się, występy w młodzieżowym zespole kopenhaskiego klubu to krok do tyłu, kiedy grasz już w piłce seniorskiej.

Jakiś czas temu rozmawiałem o tym z włoskim futbolowym agentem, a w przeszłości piłkarzem m.in. Lazio, Andreą Lucianim. Przy okazji wizyty na Górnym Śląsku pytałem go o innego młodego gracza Górnika, Dariusza Stalmacha, który w lidze debiutował jeszcze wcześniej niż Sarapata, bo jako 15-latek! Trener Urban dał mu szansę w listopadzie 2021 roku w rywalizacji z Legią przy Roosevelta. Kiedy wtedy spojrzeliśmy na skład, to z innymi dziennikarzami spoglądaliśmy po sobie z niedowierzaniem. Doświadczony szkoleniowiec wiedział jednak, co robi. Stalmach nie tylko nie pękł, ale grał dalej, w kolejnych meczach, do końca rozgrywek, po czym oczywiście został wytransferowany, w jego przypadku do Włoch. Za około 3 mln złotych kupił go wielki Milan. Grał tam tylko w drużynach młodzieżowych. Teraz jest w drugiej Bundeslidze w walczącym o utrzymanie Magdeburgu, gdzie w tym sezonie zaliczył ledwie 335 minut. Ma teraz 20 lat, pewnie inaczej wszystko by wyglądało, gdyby jednak pozostał w Polsce, w Górniku czy w innym klubie. – Jak jesteś w dorosłej piłce, to lepiej w niej już zostać niż wracać do gry ze swoimi rówieśnikami – mówił mi Luciani, który w Lazio występował (był rezerwowym) z takimi gwiazdami, jak Hernan Crespo, Claudio Lopez, Czech Pavel Nedved, Angelo Peruzzi , Dino Baggio czy Fernando Couto.

W przypadku Stalmacha i Sarapaty, czy jeszcze wielu innych młodych utalentowanych zawodników, żeby wymienić kilku z nich, Bartosza Kapustkę, Kacpra Kozłowskiego, Szymon Żurkowskiego, wszyscy poszli na skróty. Dobry klub, dobre pieniądze, mało kto się nie skusi. Ale jak to się ma potem do samego zawodnika rzuconego za szybko na głęboką wodę? Nie bardzo są efekty, nie bardzo są wyniki, a tracą nie tylko sami piłkarze, ale również polski futbol, bo wielu z tych młodych nie odnajduje się w nowym otoczeniu, nie prezentują się tak jakby mogli. Nie każdy, jak Oskar Pietuszewski, trafia do klubu, gdzie na dzień dobry ma dwóch starszych kolegów, reprezentantów Polski, którzy na pewno – jak będzie trzeba – wyciągną pomocną dłoń.

Kolejnym do wystrzelenia za granicę jest 19-letni Adrian Przyborek, za którego będąca na dnie Serie A Pisa oferuje 4,5 mln euro. Trzymam kciuki, żeby do transferu młodzieżowego reprezentanta Polski… nie doszło. Lepiej dla niego grać teraz w Pogoni.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się