Krótki lont

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Goncalo Feio został właśnie nowym trenerem Radomiaka. Portugalczyk podpisał kontrakt do 2028 roku. To jedna z najbardziej barwnych osobowości ostatnich lat na ławce trenerskiej ekstraklasy. Facet wzbudza skrajne emocje. Ten 35-latek, który w przeszłości prowadził Motor Lublin i Legię Warszawa, ostatnio był zatrudniony w najbardziej na północ wysuniętym mieście Francji, w drugoligowej Dunkierce (Gija Guruli lubi to). Nie można powiedzieć, że tam pracował, bo strony rozstały się po dwóch tygodniach. Feio zrezygnował z pracy w klubie z Ligue 2 po zaledwie 23 dniach, na miesiąc przed inauguracją rozgrywek. Trener umawiał się ponoć na coś innego, niż zastał, choć sytuacja i tak jest z pewnością „dziwaczna”. Ten epitet – nie ma co tego ukrywać – osadza się chyba najmocniej w kontekście tego, bez wątpienia, zdolnego szkoleniowca. Wątpliwości budzi jednak kontekst pozasportowy: otóż Feio – delikatnie rzecz ujmując – zbyt dobrze nie radzi sobie z emocjami. Pracując w Motorze, potrafił rzucić kuwetą (ale taką na dokumenty, koty nawet nie miauknęły) w prezesa albo grubiańsko zwyzywać kobietę będącą klubową rzeczniczką. Portugalczyk nawet nie miał wtedy zamiaru przepraszać, ale po decyzji Najwyżej Komisji Odwoławczej PZPN nie miał wyjścia. Gdy pracował w Legii, usłyszała już o nim Europa. Pokazał bowiem środkowy palec kibicom przeciwnika po pucharowym meczu z Broendby. W późniejszym oświadczeniu przepraszał za to zachowanie, tłumacząc je prowokacjami ze strony kibiców i zawodników duńskiego klubu podczas poprzedniego spotkania. UEFA ukarała go za ten gest, który wykraczał poza ramy sportowej rywalizacji.

Wiadomo więc, że Feio ma krótki lont, jednak to nie lont jest przecież problemem, a ładunek. Chodzi o to, żeby szkoleniowiec po powrocie do ligi nie mnożył grubiańskich zachowań. Oczywiście można się spodziewać, że będzie prowokowany, nie miejmy co do tego złudzeń – po odkryciu słabego punktu zawsze bije się w to jedno newralgiczne miejsce.

A mimo tych wszystkich okoliczności najważniejsze chyba jest to, że Radomiak zdecydował się na jego zatrudnienie. Oczywiście ruszył już do wściekłego ataku zastęp moralistów, czyli tych, którzy odczuwają moralną wyższość i mają pretensje do układania życia innym. Takich, z których serc i umysłów płynie łaska dobra… Cóż; Radomiak chce, Radomiak się nie ogląda i Radomiak bierze. Rządzą nim przecież ludzie pełnoletni, dla których klub nie jest zabawką. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Feio zna się na robocie, pytanie tylko, czy znów nie obudzą się w nim demony.

Moje zdanie jest takie, że… co nie jest zabronione, jest dozwolone. Nie ma umocowania prawnego, by zakazać temu człowiekowi pracy w polskiej ekstraklasie. Jeśli ludzie z Radomia uznali, że nadaje się na to stanowisko – ich prawo! Przypomnijmy; w klubie jest dziesięciu portugalskojęzycznych piłkarzy (z Portugalii, Brazylii, Angoli, Wysp Zielonego Przylądka i Gwinei Bissau), można więc uznać, że narodowość Feio to dodatkowy atut. Przy okazji przypomnę, że ten trener świetnie mówi po polsku,o czym miałem okazję nausznie się przekonać. Między trenerem a kierownictwem klubu nie będzie więc żadnych pośredników, żadnych tłumaczy. Jedyne więc, co powinno się liczyć, oceniając pobyt Feio w Radomiu, to wyniki. Oczywiście pod warunkiem, że znów wszystkich wokół nie obryzga momentami przynoszącymi uczucie zażenowania.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się